Nie odpowiedziała mu już na żadne z jego słów. Wysłuchała, przyjęła, skinęła głową i zapamiętała. Miała nadzieję, że nie wpakuje się w żadne kłopoty, że nie przeczyta w gazecie nekrologu o tajemniczej małpie z Nokturnu. Gdy chłopak wspiął się na gzyms westchnęła cicho, pokręciła głową i zmieniła się w kota. Sprytnie przemknęła z jednego zaułka do drugiego, pokonała nogi ludzi i wróciła do swojego domu. Nie chciała, aby ją śledził, a jako kot mogła się sprytnie zlać z tłumem i mieć pewność, że wróci do domu bez zbędnego ogona.
Najdziwniejsze spotkanie w jej życiu, najdziwniejsza relacja jaką do tej pory zawarła i może powinna taką zostać. Nie chciała już go więcej spotkać. Wywoływał u niej dziwnie poczuć dyskomfortu. Powodował, że jej myśli krążyły wokół niego nie w ten sposób w jaki by chciała. Miała nadzieję, że nigdy nie będzie potrzebować jego pomocy. Sama Avelina nigdy nie była skora do tego, aby prosić o pomoc. Była samowystarczalna i do pomocy nie będzie jej potrzebny taki osobnik jak Crow z The Loft, prawda? Ciekawiło ją to, gdzie nabył te zdolności skakania po gzymsach. Jak małpa, akrobata, superbohater?
@The Edge