• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem?

[21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem?
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#6
08.10.2023, 14:23  ✶  

Może i była w nim pewna naiwność… Jakby zapominał, że większość ludzi nie jest wcale pięknych wewnętrznie, a są zepsuci do cna – bo to nie o piękno zewnętrzne tutaj chodziło. Ono mogło zauroczyć na pięć minut, ale na dłuższy czas – chodziło o to, co było w środku i co dawało się innym. Taką przynajmniej filozofię wyznawała Victoria. I zabawne, bo to ją niektórzy uważali za naiwną, a nie była żadną idealistą, nic z tych rzeczy. I wcale nie próbowała dojrzeć piękna w każdym. Po prostu jeśli nie uważała kogoś za wartościowego, to się w żadne relacje nie bawiła, bo szkoda jej było na to czasu. Więc – to nigdy nie chodziło w jej przypadku o seks, zresztą było to jasne jak słońce, bo gdyby chodziło, to po zakończeniu tamtego etapu ich drogi by się rozeszły, a powiedziała Laurentowi wprost, że jest dla niej ważny i nie chce tracić z nim kontaktu. Poza tym nie zadawałaby sobie trudu, by go poznać, by z nim rozmawiać, by pokazywać też ten swój świat. Kamienia by nie uniosła – po co miałaby komuś robić krzywdę w ten sposób? Po co w ogóle komukolwiek robić krzywdę? Fakt… zdarzało jej się, bo jej dusza nie była najczystsza, czasami gniew przysłaniał jej wizję, ale to był gniew powodowany strachem o bliskich. O to, że to im dzieje się krzywda. Wtedy odpowiadała, ale nigdy pierwsza by wyrządzić ból i to nigdy nie chodziło o to by skrzywdzić celowo.

– Hahaha – roześmiała się już w głos i przymrużyła pociągnięte czernią oczy. Laurent doskonale wiedział jak ją rozbawić i jak sprawić jej przyjemność i to była jedna z takich rzeczy. Kto nie chciał być komplementowany? Każdy chciał usłyszeć na swój temat coś miłego, że się podoba, że jest ważny, a ona… Ach. Tego też była spragniona, chociaż nie pozwalała sobie myśleć w ten sposób, bo inaczej naprawdę by się załamała. – Mamy dużo czasu. Jaki dzisiaj dzień? 21 maja? Jutro mam dopiero na dziesiątą – szybko przeszukała swoją pamięć w poszukiwaniu odpowiednich informacji i proszę. Mieli dużo czasu na kreatywne pomysły, a Victoria po prostu lubiła spędzać czas z Laurentem, nie było więc tak, że tuż po rozmowie zamierzała wymyślić jakąś wymówkę, by ulotnić się do siebie.

Właściwie to się cieszyła, ze Laurent miał Dumę i że się bez niego nie ruszał. Przy tym jak bardzo Prewett nie lubił przemocy, jak kiepski był w pojedynkowaniu się, to naprawdę… A w New Forest przecież nie mieszkały tylko lunaballe i abraksany. To był rezerwat, a nie obszar hodowlany różnych gatunków magicznych zwierząt.

– Laurent… Już dawno go przekroczyło. Wiesz, że na Beltane była nas ledwie garstka? Nie wiem gdzie była reszta aurorów i brygadzistów – tak duże wydarzenie a oddelegowali pojedyncze jednostki. I nie, to nie wystarczyło, to było pierdolone za mało. Efekty zbierali do dzisiaj, a ona te efekty miała nawet na sobie. Nie miała zielonego pojęcia co Ministerstwo sobie myślało, ale zaczynała żywić obawę, że naprawdę zostało zinfiltrowane przez popleczników Voldemorta i ktoś tam mocno pociąga za sznurki. Więc co zrobią z tymi widmami? Było niebezpiecznie. Bardzo niebezpiecznie. Odkąd Voldemort ogłosił się Czarnym Panem, czasy stały się niespokojne, ale ostatnio mocno przybrało to na sile. – Tak, rozumiem – był najwyższy czas, żeby góra przejrzała na oczy i udostępnili im te cholerne narzędzia. Victoria musiała się mocno gimnastykować żeby móc się skontaktować z Ministerstwem kiedy coś się działo – nie opanowała i nie zamierzała się uczyć zdolności Fal, zostawał jej więc nielegalny Patronus, sowa i teleportacja z miejsca na miejsce. Teleportacja i translokacja, które ciągle starała się przesunąć poza granicę. – Mam nadzieję, że w końcu pójdą po rozum do głowy. Śmierciożercy i inni czarnoksiężnicy mogą w nas rzucać Maledisy a my co. Nie da się w nieskończoność tylko bronić i rozpraszać magię – a w większości Victoria właśnie to robiła. Rozpraszanie magii doprowadziła do bycia sztuką samą w sobie, ale nie bez kozery mówiło się, że najlepszą obroną jest atak. – No i patronusy mogą też przenieść wiadomość. Naprawdę nie wiem co nimi kierowało, kiedy zakazywali całej nekromancji, przecież to nie ma sensu – strach, oto co nimi kierowało. Ale tak jak zakazać można całej dziedziny zaklęć, to mogli równie dobrze zakazać tych faktycznie złych. Wytwarzając coś z niczego tez można było zabić, a jakoś nikt tego nie zakazywał.

– Wiem co obejmuje jaki Departament – cholera, pracowała w Ministerstwie od dziewięciu lat, bujała się po dwóch Departamentach, ale znała strukturę również w innych. Ten od Magicznych Stworzeń też znała, czasami musiała się z nimi kontaktować z różnych powodów. Czy jeszcze jak pracowała jako amnezjator, czy jako brygadzistka, czy już jako auror. Nawet całkiem niedawno… ta sprawa z błotoryjem, którą tylko liznęła przy Patricku i Laurencie. – Jeśli pochodzą. Ja tego nie wiem, po prostu czułam tam coś podobnego… Ale wiesz, może mi się tylko wydawać, może mi się coś mieszać. To wszystko co się tam działo nie było czymś, co umiałabym odnieść do rzeczywistości – ale drzwi do Limbo były otwarte. Skoro oni mogli tam wejść, to coś mogło wyjść i tego nie zamierzała negować.

Wzięła do ręki dziennik Laurenta. Musiała zwolnić w tym spacerze i teraz poruszała się już naprawdę pomalutku, kiedy rozczytywała tak znajome jej pismo, analizowała skreślenia, co było wzięte w chmurki i kółeczka, gdzie były strzałki.

– Trzeba sprawdzić… – zaczęła, kiedy przeczytała całość. – Czy są jakkolwiek wrażliwe na promienie słońca, ogień i światło. Czy mają jakiekolwiek powiązania z żywymi trupami – pożywiały się energią życiową, co na pewien sposób dawało jej skojarzenie z wampirami, które żywiły się krwią żywych, albo… zombie czy jak je nazywają, które żywią się zjadaniem żywych. Tutaj też następowało zjadanie, i znowu innego rodzaju. Oddała dziennik Laurentowi. – Może… Może trzeba się skontaktować z kimś z kowenu? Byłam tam rano zapytać o kilka rzeczy, może… Mogłabym napisać list do jednej z kapłanek. Może miałaby jakiś pomysł czy coś mogło się stamtąd wydostać? – zasugerowała. Egzorcyzmy to jedno, ale dobrze by było się dowiedzieć skąd się w ogóle wzięły. Bo pozbyć się objawów to jedno, ale kluczem było doprowadzić, by nie pojawiły się znowu.

Na rewelacje o wuju Brenny się zatrzymała jak wryta i zapatrzyła na Laurenta. Czemu nikomu o tym nie mówili? Przecież to… Cholera. Nawet była na pogrzebie, to… To było cholernie ważne. Zginał tam, znaleźli go ususzonego, ale dopiero przy Mildred Found zrobiło się poruszenie? CZEMU MIAŁO SŁUŻYĆ TRZYMANIE WSZYSTKIEGO W TAJEMNICY? DLACZEGO NIKT NIC NIKOMU NIE MÓWIŁ?

– Och Derwin… – westchnęła ciężko. Smutno było w Biurze bez Derwina i jego beznadziejnych dowcipów. Zresztą… Był osobą, która sporo ją w tym fachu nauczyła. – To… skąd wiedziałeś, że to on skoro… – skoro została tylko pomarszczona skóra. Laurent mógł zobaczyć zmianę na twarzy Victorii, która następowała powoli – ale się nie zatrzymywała. I nawet nie próbowała tego ukryć. Że jest zdenerwowana. Że coś ją ubodło. Dotknęło do żywego.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (6997), Victoria Lestrange (5995)




Wiadomości w tym wątku
[21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 07.10.2023, 13:23
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Victoria Lestrange - 07.10.2023, 14:12
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 07.10.2023, 19:19
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Victoria Lestrange - 07.10.2023, 21:27
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 08.10.2023, 10:04
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Victoria Lestrange - 08.10.2023, 14:23
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 08.10.2023, 15:46
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Victoria Lestrange - 08.10.2023, 17:18
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 08.10.2023, 20:06
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Victoria Lestrange - 08.10.2023, 21:28
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 09.10.2023, 15:46
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Victoria Lestrange - 09.10.2023, 20:05
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 10.10.2023, 11:01
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Victoria Lestrange - 10.10.2023, 20:08
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 10.10.2023, 22:26
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Victoria Lestrange - 11.10.2023, 00:13
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 11.10.2023, 12:28

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa