09.10.2023, 11:27 ✶
Macmillan faktycznie odetchnęła, ale nie był to oddech mający ją uspokoić, wręcz przeciwnie, nazbierało się w niej już tyle żalu i irytacji, że nie potrzebowała szeptającego jej do ucha Salazara Slytherina, żeby robić i mówić rzeczy moralnie złe, ani żeby tak po prostu, po ludzku wybuchnąć. I wbrew wszelkim pozorom wcale nie wybuchnęła jeszcze głębszym płaczem, a wysyczała ofensywę przez niemalże zaciśnięte zęby.
- Myślisz, że jak pooddycham głęboko, to ten dzieciak wstanie w ma'twych? Jak ty niby zachowujesz tutaj spokój?!
To mówiąc, schowała chusteczkę do kieszeni i wbiła czubek noża w drewnianą deskę. Nie trzeba było być specjalistą, żeby wiedzieć, że nawet pomimo jego ostrości wymagało to dużo siły. Ale to był tylko pokaz. Nawet nie dla niego, a dla samej siebie. Nigdy by przecież nikogo nie skrzywdziła, złożyła lata temu śluby czystości od przemocy.
- Pszepraszam. To zdecydowanie nie jest mój dzień...
Ale tak na poważnie - czy to był kogokolwiek dzień? Można było podejrzewać, że Voldemort cieszy się z tego wszystkiego gdzieś w swojej jaskini, ale na tym etapie Sarah była całkowicie pewna, że byli spokrewnieni, a co za tym szło, to wszystko, co robił przez ostatnie lata, nie musiało być jego osobistym wyborem.
- Zawijasz to w taki sposób. Nie potszebujesz do tego noża.
Jak gdyby nigdy nic, pokazała mu sposób zawijania tych kanapek, a po tem skinęła głową na stos papierów i kanapek leżących tuż obok.
- Myślisz, że jak pooddycham głęboko, to ten dzieciak wstanie w ma'twych? Jak ty niby zachowujesz tutaj spokój?!
To mówiąc, schowała chusteczkę do kieszeni i wbiła czubek noża w drewnianą deskę. Nie trzeba było być specjalistą, żeby wiedzieć, że nawet pomimo jego ostrości wymagało to dużo siły. Ale to był tylko pokaz. Nawet nie dla niego, a dla samej siebie. Nigdy by przecież nikogo nie skrzywdziła, złożyła lata temu śluby czystości od przemocy.
- Pszepraszam. To zdecydowanie nie jest mój dzień...
Ale tak na poważnie - czy to był kogokolwiek dzień? Można było podejrzewać, że Voldemort cieszy się z tego wszystkiego gdzieś w swojej jaskini, ale na tym etapie Sarah była całkowicie pewna, że byli spokrewnieni, a co za tym szło, to wszystko, co robił przez ostatnie lata, nie musiało być jego osobistym wyborem.
- Zawijasz to w taki sposób. Nie potszebujesz do tego noża.
Jak gdyby nigdy nic, pokazała mu sposób zawijania tych kanapek, a po tem skinęła głową na stos papierów i kanapek leżących tuż obok.
she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
a flower of melodrama
in eternal bloom.