09.10.2023, 20:16 ✶
Cathal nie myślał o naturze ich relacji zbyt wiele. Nie zastanawiał się nawet nad tym, czy był ktoś inny – chociaż nie zdziwiłoby go to ani trochę. Starannie planował prace na wykopaliskach, w tego typu sprawach płynął jednak po prostu z prądem, dokądkolwiek ten prowadził. Louvain i więź Beltane, o których nie zdawał sobie sprawy, nie mieliby znaczenia nawet, gdyby wiedział – nie teraz, bo w tej chwili obok Flintówny był on, nie Lestrange. Jeśli miało się to wkrótce zmienić?
Prąd niósł w różnych kierunkach. Ale niezależnie od tego, dokąd trafi, Cathal miał zamiar po prostu doskonale dać sobie radę. Na razie… cieszył się chwilą – to wszystko.
– Widziałem kiedyś mężczyznę ze Skandynawii, który tak na początku marca postanowił popływać w jeziorze na północy Anglii. Wydawało mu się, że jest całkiem ciepło. To całkiem prawdopodobne – skomentował Cathal. Skandynawia nie była jeszcze najbardziej szalonym kierunkiem – gdy zobaczył statek zaczął się odrobinę obawiać, że przyjdzie im do głowy żeglować aż do Stanów. A nawet magicznym statkiem zajęłoby to nieco więcej czasu niż przewidział i było nieco problematyczne.
– Zajmuję się archeologią od dobrych szesnastu lat – przyznał Cathal na pytanie w zakresie doświadczenia. Na to zresztą miał bardzo bogate CV, gdyby Flint zechciał je sprawdzać. I ostatecznie Shafiq wolał być tutaj jako „nauczyciel” niż „absztyfikant”, choćby dlatego, że z krzyżowym ogniem pytań dałby sobie radę, ale niekoniecznie miał na niego ochotę. Obecność Flinta nie wprawiła Cathala w popłoch – bo on zasadniczo w popłoch nigdy nie wpadał – ale na pewno zaskoczyła.
– Jestem więcej niż pewny, że nie zdołają mnie zdumieć tak, jak randka w towarzystwie twojego ojca – zapewnił, kiedy już odprowadził mężczyznę wzrokiem i przeniósł spojrzenie na Cynthię. Uśmiechnął się, nieco leniwym uśmiechem, niezbyt szerokim, dostrzegając jej niewinną minkę. Nie było przecież mowy, aby dał się na nią nabrać. Nie po tym, jak pocałowała go w Gabinecie Luster. A i już wcześniej mógł podejrzewać, że niekoniecznie była niewinną dziewczynką, jaką udawała.
Tyle że Cathala to raczej bawiło niż irytowało.
– Jakiego rodzaju wyzwaniem będzie twój ojciec, panno Flint? – zapytał, a w jego oczach przez moment było widać to rozbawienie. A potem po prostu też zwrócił się ku wodzie, oparł jedną z dłoni o barierkę, spoglądając na fale. Nie dało się powiedzieć, że upodobał sobie morze – lubił je dokładnie tak samo jak góry, pustynie i lasy. Było częścią tego wszystkiego, co go pociągało.
Całego świata.
I czymś, co mógł zabrać ze sobą, zapamiętać bez uczucia, że nie było tego warte.
– Rozumiem. Oto zostałem więc specjalistą od starych kości – skwitował. – Jakie to inne atrakcje dla nas zaplanowałaś, Cynthio?
Prąd niósł w różnych kierunkach. Ale niezależnie od tego, dokąd trafi, Cathal miał zamiar po prostu doskonale dać sobie radę. Na razie… cieszył się chwilą – to wszystko.
– Widziałem kiedyś mężczyznę ze Skandynawii, który tak na początku marca postanowił popływać w jeziorze na północy Anglii. Wydawało mu się, że jest całkiem ciepło. To całkiem prawdopodobne – skomentował Cathal. Skandynawia nie była jeszcze najbardziej szalonym kierunkiem – gdy zobaczył statek zaczął się odrobinę obawiać, że przyjdzie im do głowy żeglować aż do Stanów. A nawet magicznym statkiem zajęłoby to nieco więcej czasu niż przewidział i było nieco problematyczne.
– Zajmuję się archeologią od dobrych szesnastu lat – przyznał Cathal na pytanie w zakresie doświadczenia. Na to zresztą miał bardzo bogate CV, gdyby Flint zechciał je sprawdzać. I ostatecznie Shafiq wolał być tutaj jako „nauczyciel” niż „absztyfikant”, choćby dlatego, że z krzyżowym ogniem pytań dałby sobie radę, ale niekoniecznie miał na niego ochotę. Obecność Flinta nie wprawiła Cathala w popłoch – bo on zasadniczo w popłoch nigdy nie wpadał – ale na pewno zaskoczyła.
– Jestem więcej niż pewny, że nie zdołają mnie zdumieć tak, jak randka w towarzystwie twojego ojca – zapewnił, kiedy już odprowadził mężczyznę wzrokiem i przeniósł spojrzenie na Cynthię. Uśmiechnął się, nieco leniwym uśmiechem, niezbyt szerokim, dostrzegając jej niewinną minkę. Nie było przecież mowy, aby dał się na nią nabrać. Nie po tym, jak pocałowała go w Gabinecie Luster. A i już wcześniej mógł podejrzewać, że niekoniecznie była niewinną dziewczynką, jaką udawała.
Tyle że Cathala to raczej bawiło niż irytowało.
– Jakiego rodzaju wyzwaniem będzie twój ojciec, panno Flint? – zapytał, a w jego oczach przez moment było widać to rozbawienie. A potem po prostu też zwrócił się ku wodzie, oparł jedną z dłoni o barierkę, spoglądając na fale. Nie dało się powiedzieć, że upodobał sobie morze – lubił je dokładnie tak samo jak góry, pustynie i lasy. Było częścią tego wszystkiego, co go pociągało.
Całego świata.
I czymś, co mógł zabrać ze sobą, zapamiętać bez uczucia, że nie było tego warte.
– Rozumiem. Oto zostałem więc specjalistą od starych kości – skwitował. – Jakie to inne atrakcje dla nas zaplanowałaś, Cynthio?