• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
« Wstecz 1 2
[1.06.1972] Stanley & Sauriel | Ocieplanie relacji międzyludzkich

[1.06.1972] Stanley & Sauriel | Ocieplanie relacji międzyludzkich
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#3
10.10.2023, 12:56  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.10.2023, 13:00 przez Sauriel Rookwood.)  

Oj tak, Stanley był charyzmatyczny i czasami Sauriel się zastanawiał, czy ten JEDEN KOMÓREK MÓZGOWYCH to jest fakt, czy może jednak tylko fikcja stworzona przez prawdziwego masterminda, jakim Mulciber (czy tam Borgin) był. Właściwie nie zdziwiłby się, gdyby zrobił wielki coming out i zaczął się złowieszczo śmiać, że tak naprawdę to on to wszystko zaplanował, poruszał pionkami jak na planszy szachowej i w zasadzie to Czarny Pan był pod jego kontrolą, bo on wszystkim dowodził zza kulis. Czy coś w tym stylu. Jego charakterek sprawiał, że stanowił idealnego kompana niemal do wszystkiego. Było w tym coś głupiego, beznadziejnego wręcz, że spotykając się ze sobą tworzyli jakiś kompletny misz masz zaniżenia intelektualnego i zamiast dobrze na siebie działać to... albo włąśnie dobrze na siebie działali. Odprężali się. Puszczali nurt tego całego gówna pod swoją czaszką i nie myśleli nad trudnymi i życiowymi zagadnieniami, które sprawiały, że człowiekowi naprawdę się robiło na duchu ciężko.

- Aaa, sorry. Zapominam, że jesteś starszy. - Mruknął, zastanawiając się ciągle nad tym, czy kierunek, który obrał, aby na pewno był w tym słuszny. Zaciągnięcie tutaj Stanleya - czy to było słuszne. A wszystko, co robił jego przyjaciel - było? To naprawdę było całkowicie pojebane i jeszcze do niedawna rwało go serce, że Stanley funkcjonował... właśnie tak. Że to popierdolone, że powinni jednak prowadzić inne życie, normalniejsze, marudzić co tam w pracy, a nie w wolnych chwilach cieszyć się z tego, że sobie Stanley porzuca Cruciatusy. Pojebane... Nie było tu jednak poczucia winy. To tylko przesuwające się leniwie myśli, jak kot przeciągający się na ciepłym parapecie nad grzejnikiem. - Nie chcesz rzucić tej roboty w Ministerstwie? Zagrzać poślady na Nocturnie na stałe? - Tak jak on. Niby nadal trzymał posadkę w kontaktach z wampirami, ale to była marna przykrywka, której już nawet przestał poświęcać większość uwagi. Spojrzał, jak papieros zginął między dziurami nierównej kostki brukowej, a potem został przydeptany przez elegancki bucik Stanleya. Śmieszna sprawa - dokładnie tak samo potrafili gasić ludzi. I sprowadzać ich do czeluści zapomnienia.

- Jak dobrze pójdzie to bym ją wciągnął. Tylko żeby jeszcze prezentowała te odpowiednie antymugolskie postulaty i inne bzdury... - Których Sauriel nie wyznawał, a jednak - oto jest. I całkiem dobrze się trzymał w tej organizacji terrorystycznej. Właściwie to było mu tutaj bardzo wygodnie. Znaczy się - w Śmierciożercach, nie że przed tą marną speluną, w której mieli zaprowadzić porządek. - Skoro ją znasz to chyba mogę liczyć na twoje wsparcie charyzmatyczne. - Jeśli chodzi o dogadywanie się z tą Królową Nocturnu. Byłoby miło zrobić z niej królową. Byłoby miło tutaj zakrólować. Och rany, rany, panie Rookwood, czyżby to jakaś malutka ambicja kiełkująca we wnętrzu..? Niezadowolenie z tego, że ma się za mało, czy potrzeba, jak to na Kota przystało, przypilnowania swoich włości..? - Spektakularne to nie będzie. Raczej nudne w chuj. - Takie właśnie miał Sauriel mniemanie o tych Cruciatusach i innych temu podobnych, jakie oblubowali sobie Śmierciożercy i które tak uwielbiał Stanley.

Poszedł przodem i jak przystało na siebie - wszedł prawie że z drzwiami, otwierając je gwałtownie. Pierdolnęły w szafkę za nimi, ale nie odbiły mu prosto w nos tylko dlatego, że je przytrzymał, trzymając chwilowo różdżkę opuszczoną wzdłuż ciała.

- No w końcu! - Sarknął właściciel Skrytego w Cieniu, wynurzając się zza lady. Towarzystwo bardzo rozwlekło się pod ściany, chociaż niektórzy do burdy toczonej na środku dołączyli. Ewidentnie chcąc wygonić stąd ekipę, która im przeszkadzała pić, a w rezultacie tylko jeszcze bardziej wszystko pogarszając. Efekty różnych zaklęć wręcz wisiały w powietrzu. Dosłownie. Jeden z gości unosił się nadęty jak balonik pod sufitem, majdając nieporadnie swoimi nibyrączkami i nibynóżkami. Sauriel uniósł tylko jedną brew. Jego wyraz twarzy się nie zmienił. - To oni! - Paluch został pokazany, czarne oczy przeniosły się ze zbiorowiska na Reida, z Reida na cel, który już się podnosił z ziemi, bo właśnie obijał mordę jakiemuś przyzwoitemu pijaczynie, już miał otwierać usta...

Więc Sauriel uniósł swoją różdżkę i niemal z miłością wirtuoza przeciągnął nią w powietrzu, wymierzając w niego. Zielone światło przecięło półmrok żałosnej knajpy. I mężczyzna już nie wstał.

- Bu. - Może gdyby postarał się milion razy bardziej zabrzmiałoby to naprawdę strasznie. A tak? Było pomrukiem, ale przyjemny dreszcz satysfakcji prześlizgnął się po jego plecach, kiedy wrzawa i chaos rozległy się na nowo po paru chwilach nieruchomego świata w obliczu spotkania z samą Śmiercią. Sauriel uśmiechnął się. - Nie zabijaj. - Rzucił tylko do Stanleya, kiedy w ich stronę poleciały zaklęcia.



Rzut N 1d100 - 74
Sukces!

Rzut N 1d100 - 40
Akcja nieudana

Rzut N 1d100 - 16
Akcja nieudana


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (3282), Stanley Andrew Borgin (2399)




Wiadomości w tym wątku
[1.06.1972] Stanley & Sauriel | Ocieplanie relacji międzyludzkich - przez Sauriel Rookwood - 06.10.2023, 17:56
RE: [1.06.1972] Stanley & Sauriel | Ocieplanie relacji międzyludzkich - przez Stanley Andrew Borgin - 08.10.2023, 18:35
RE: [1.06.1972] Stanley & Sauriel | Ocieplanie relacji międzyludzkich - przez Sauriel Rookwood - 10.10.2023, 12:56
RE: [1.06.1972] Stanley & Sauriel | Ocieplanie relacji międzyludzkich - przez Stanley Andrew Borgin - 11.10.2023, 21:57
RE: [1.06.1972] Stanley & Sauriel | Ocieplanie relacji międzyludzkich - przez Sauriel Rookwood - 12.10.2023, 13:08
RE: [1.06.1972] Stanley & Sauriel | Ocieplanie relacji międzyludzkich - przez Stanley Andrew Borgin - 14.10.2023, 15:55
RE: [1.06.1972] Stanley & Sauriel | Ocieplanie relacji międzyludzkich - przez Sauriel Rookwood - 14.10.2023, 16:31
RE: [1.06.1972] Stanley & Sauriel | Ocieplanie relacji międzyludzkich - przez Stanley Andrew Borgin - 14.10.2023, 20:41
RE: [1.06.1972] Stanley & Sauriel | Ocieplanie relacji międzyludzkich - przez Sauriel Rookwood - 14.10.2023, 23:04

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa