Jej wzrok krążył po rozbawionych i roztańczonych ludziach w tym miejscu. Szukała w tłumie tego jedynego, po którego tu przyszła. Źle się czuła, że sięga po pomoc do przestępcy, ale czuła się przyparta do muru, bo nie chciała nikomu robić problemów, ale nie potrafiła znieść strachu jaki miał w sobie jej szef, gdy tylko przychodziła konkretna godzina w każdy dzień. Jego nerwowe spojrzenia na drzwi, jego wypraszanie jej z apteki, aby nie musiała być też zagrożona. Podziwiała te wszystkie osoby pląsające do muzyki. Sama lubiła tańczyć, ale raczej w zaciszu swojego domu nić w takich miejscach. Czasami chciałaby wyjść do klubu i się pobawić, ale nigdy nie miała z kim. Zawsze się wstydziła za bardzo. I tak, wiedziała, że powinna nabrać trochę pewności siebie, ale nie teraz – może kiedyś. Może zacznie czuć się pewniej w otoczeniu dorosłego świata? Teraz ledwo skończyła szkołę, wyszła z ciepłej, bezpiecznej bańki, gdzie jedynymi problemami były oceny.
Gdy Patrick mówił Avelina chwilę słuchała, ale przestała, gdy dostrzegła Crowa. Rzuciła do barmana krótkie dziękuję i odeszła od baru kierując się za mężczyzną. Nie była nadal pewna tego, co chciała od niego. Nie była pewna, czy chciała mu zawracać głowę. Wyglądał jakby miał sporo własnych problemów i bała się, że zamiast uzyskać pomoc będzie ją mu oferować. Wiedziała, że nie zostawi go z pustymi rękami, wiedziała, że w życiu nie ma nic za darmo. Nawet oceny w szkole nie były rzucane jak okruchy gołębią – tutaj zapewne było zdecydowanie bardziej brutalnie. W końcu wyszła krótką chwilę po nim w boczną alejkę, gdzie mężczyzna palił papierosa. Nie odezwała się tylko patrzyła na niego chowając dłonie w zimowym płaszczu. Włosy miała rozpuszczone, usta pomalowane na czerwono. Na nogach miała ciepłe buty, które jej matka wysłała w ramach prezentu urodzinowego parę miesięcy temu.
@The Edge