Skinęła zrozumiale na słowa przyjaciół i dała się jej przytulić na powitanie. Avelina nie przepadała za uściskami, ale miała grono osób, które mogło to robić bez skrępowania i nie zostali przez to jakoś szczególnie mocno okrzyczani. Wręcz z chęcią odwzajemniała ich uściski. Czując, że Olivia uścisnęła ja mocnej czuła, że jest coś naprawdę nie tak, więc przedłużyła dla niej uścisk. Uśmiechnęła się do niej pokrzepiająco.
– Ale chyba bardziej niż zwykle…? – zmrużyła oczy niczym kotka, która obserwuje uważnie otocznie w poszukiwaniu czegoś anormalnego. Zdecydowanie napięcie, które tworzyła Quirke było wyczuwalne nawet dla niej i jej kociego zmysłu. Zapach przyjaciółki był dla niej przyjemną ostoją i ucieczką od ostatnich problemów, które pojawiły się w jej własny życiu pod postacią Rookwooda. Chciałaby o tym z kimś porozmawiać, ale chyba nie było na nigdy odpowiedniej pory.
– Dużo się dzieje, wiesz Danielle straciła miesiąc temu ojca, przez Beltane została nałożona na mnie klątwa, a potem pojawił się jeszcze… – i zamilkła. Nie gadaj tyle! Krzyknął głosik w jej głowie. Nie powinna mówić o Augustusie, nie powinna mu robić problemów. Westchnęła ciężko. – Tak, mało sypiam – odpowiedziała ostatecznie nie chcąc kontynuować tego tematu. Zapewne jeśli Olivia zacznie naciskać w końcu pęknie, ale pewności nie było. Avelina od zawsze była cicha i mało mówiła. Więcej obserwowała i siedziała z nosem w książce.
Gdy dziewczyna powiedziała jej historię o błotoryjach i nagiej parze mugoli zaśmiała się cicho. Współczuła im, bo zapewne był to dla nich szok, strach i wstyd, ale nadal była to delikatnie zabawna wizja. Podążyła za rudowłosą dziewczyną do jej mieszkania, gdzie rozsiadła się przy stole na krześle. Bywała tu nie raz i doskonale znała wnętrze jej mieszkania, ale pomimo to nadal obserwowała otoczenie jakby szukała nowych rzeczy, ozdób, śladów zmian, które zachodziły w życiu Olivii.
– Pijemy kawę, czy coś innego? – zagadnęła przyglądając się jej uważnie. Zawsze ją podziwiała, bo jej rude włosy były takie piękne i wyróżniające się. Nie musiała nawet malować ust czerwoną szminką, aby nie znikać w tłumie. Avelina natomiast zawsze czuła się niewidzialna, a ratowała się właśnie wcześniej wspomnianą szminką.