15.10.2023, 17:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.10.2023, 20:19 przez Louvain Lestrange.)
Próg wejścia do Spectrum na samym początku wydawał mu się dość wysoki. Głównie za sprawą swojej niewielkiej wiedzy wyjściowej w momencie dołączania do klubu. Jak dobrze wiadomo całość swojego potencjału władał w ganianie za złotym zniczem. Niewiele wiedział nawet na temat rodowego przysposobienia jakim było warzenie eliksirów oraz lecznictwo. Dwójka jego starszych braci wyczerpywała temat za niego, więc mógł spokojnie zajmować się tym co podchodziło mu najbardziej. Sprawy dla medium i kontakty z duchami tym bardziej nie zajmowały zbyt wiele miejsca w jego głowie. Najwidoczniej do takich spraw musiał dojrzeć, nabrać szerszego spektrum na ogląd sprawy. Wiedza tajemna lub z pogranicza prawa, nabierały kuszących aromatów dopiero, kiedy zasmakował w tym co zakazane. Jego natura skorpiona w ascendencie lwa złapała wiatru w żagle jak nigdy przedtem w momencie kiedy madam Fawley, za pomocą zasób Spectrum odkryła przed nim to czego wcześniej nie dostrzegał. Korzystał z materiałów zgromadzonych w biblioteczce, dzięki której uzupełnił podstawy z dziedziny nekromancji, a z czasem o stopień wyżej, a gdyby miał nieco więcej czasu poza pracą i działalnością wywrotową, zapewne uszczknąłby dla siebie coś więcej. Właściwie sama pani przewodnicząca była niezwykle inspirująca ze swoimi nietuzinkowymi zdolnościami. Louvain prawdopodobnie do końca życia nie zapomni seansu podczas którego nawiązywany był kontakt z Radolphusem Lestrange. Fakt, że duch ministra magii z poprzedniego wieku był jego własnym przodkiem dodawał niesamowitych wrażeń, kiedy klubowicze próbowali dopytać o jego zatarg z Departamentem Tajemnic i powody dla których chciał go zamknąć na stałe.
Skinął głową w geście podziękowania na uszanowanie jego prośby. Domyślał się, że madam Fawley musiała być zmęczona po klubowych zjazdach, tym bardziej doceniał poświęcony mu czas. Wierzył jednak, że to akurat w tym momencie, kiedy emocje i adrenalina po spotkaniu klubu schodziły, ale wciąż były obecne, kobieta może być w odpowiednich wibracjach na rozmowę którą chciał jej zaserwować. Przepuścił Cassandrę przodem, krocząc za nią do gabinetu, a kiedy w nim już się znaleźli, grzecznie poczekał, aż ona pierwsza usiądzie, zanim on spoczął obok na kanapie. Dyskretnym spojrzeniem rozglądał się po pomieszczeniu, kiedy wzrok pani Fawley był odwrócony on postaci Lestranga. Doszukiwał się na biurko, na półkach i komodach oraz w gablotkach przydatnych informacji na temat tego, czym niedawno mogła się interesować i nad czym pracować Cassandra. Szukał rzuconych na wierzch gazet, ksiąg i pergaminów, lub listów(od, lub do kogo były zaadresowane) które mogły mu zasugerować co ostatnimi dniami zajmowało jego rozmówczynię. - Pani zdaniem... - zaczął, żeby zaraz zaakcentować wyraźną pauzą, przeciągając wzrokiem raz jeszcze, niby od niechcenia po wnętrzu prywatnego gabinetu - jak może wyglądać Limbo? Jak jest zbudowane, jakiej jest struktury, czy w ogóle jest do opisania przyziemnymi zmysłami? - dokończył wreszcie, rozsiadając się wygodniej na kanapie, aż w końcu przerzucił onyksowe spojrzenie na kobietę obok. Źródła głównego nurtu potrafiły zniekształcać stan faktyczny, jeśli chodziło o sedno prawdy, zwłaszcza jeśli chodziło o niewygodne i niezgodne z linią ministerstwa tematy. No, a gdzie jak nie u samego źródła Spectrum mógł szukać prawdziwych informacji.
rzut na percepcję w celu dostrzeżenia poszlak pracy/zainteresowań Cassandry z ostatnich kilku dni
Skinął głową w geście podziękowania na uszanowanie jego prośby. Domyślał się, że madam Fawley musiała być zmęczona po klubowych zjazdach, tym bardziej doceniał poświęcony mu czas. Wierzył jednak, że to akurat w tym momencie, kiedy emocje i adrenalina po spotkaniu klubu schodziły, ale wciąż były obecne, kobieta może być w odpowiednich wibracjach na rozmowę którą chciał jej zaserwować. Przepuścił Cassandrę przodem, krocząc za nią do gabinetu, a kiedy w nim już się znaleźli, grzecznie poczekał, aż ona pierwsza usiądzie, zanim on spoczął obok na kanapie. Dyskretnym spojrzeniem rozglądał się po pomieszczeniu, kiedy wzrok pani Fawley był odwrócony on postaci Lestranga. Doszukiwał się na biurko, na półkach i komodach oraz w gablotkach przydatnych informacji na temat tego, czym niedawno mogła się interesować i nad czym pracować Cassandra. Szukał rzuconych na wierzch gazet, ksiąg i pergaminów, lub listów(od, lub do kogo były zaadresowane) które mogły mu zasugerować co ostatnimi dniami zajmowało jego rozmówczynię. - Pani zdaniem... - zaczął, żeby zaraz zaakcentować wyraźną pauzą, przeciągając wzrokiem raz jeszcze, niby od niechcenia po wnętrzu prywatnego gabinetu - jak może wyglądać Limbo? Jak jest zbudowane, jakiej jest struktury, czy w ogóle jest do opisania przyziemnymi zmysłami? - dokończył wreszcie, rozsiadając się wygodniej na kanapie, aż w końcu przerzucił onyksowe spojrzenie na kobietę obok. Źródła głównego nurtu potrafiły zniekształcać stan faktyczny, jeśli chodziło o sedno prawdy, zwłaszcza jeśli chodziło o niewygodne i niezgodne z linią ministerstwa tematy. No, a gdzie jak nie u samego źródła Spectrum mógł szukać prawdziwych informacji.
rzut na percepcję w celu dostrzeżenia poszlak pracy/zainteresowań Cassandry z ostatnich kilku dni
Rzut N 1d100 - 4
Akcja nieudana
Akcja nieudana