• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[03.06.1972] The creatures of the night | Lorraine i Sauriel

[03.06.1972] The creatures of the night | Lorraine i Sauriel
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#2
16.10.2023, 15:47  ✶  

Zapach kocimiętki o poranku wieczornym (to zależy, kto kiedy wstawał, okej?) był dokładnie tym, czego wysuszone jak śliweczka (w jego wyobrażeniach) serduszko Sauriela potrzebowało, zasługiwało, a czego nie oczekiwało. Kazdy poranek był raczej owinięty smrodem jego fajek i wodą kolońską, którą przeciągał z nadgarstka po swojej szyi. Fajki śmierdziały, nikt mu nie wmówi, że było inaczej. Czasem z jednego zła, czy tam kilku zeł (?), trzeba wybrać to mniejszych kosztów. Więc zamiast wąchać smród, jaki roztaczał Nokturn, wolał wąchać siebie (??) i zapach fajek. Niektórzy by powiedzieli, że wolą zapach kobiet, ale kocimiętka - o tak, to było to. Każdy miał swoje ulubione zapachy. Mniej czy bardziej. Prawdę mówiąc to gdyby naprawdę przyszło mu się wytarzać w mentolu to chyba by się zrzygał, bo ten smród był gorszy od spalonych wysuszonych liści tytoniowych. Odbiegając jednak od zapachów - chodziło w końcu o przyjemność..! O upicie się, o zatracenie zmysłów! Lorraine była perfekcyjną kobietą do tego, żeby te zmysły stracić. I głowę przy okazji. ... serce? Bardzo dosłownie, bo mogłaby je wyciąć i schować do pudełeczka razem z odciętym przyrodzeniem, tak na pamiątkę. Wielu wpadło w sidła niewinnych uśmiechów i słodkich oczek? Kobieta mu się podobała - do momentu, w którym nie zaczynali rozmawiać i przestawał na nią spoglądać jak na damę w opresji, a stawała się Księżniczką Nocturnu, którą należało szanować, całować jej rączkę i traktować jak partnerkę w zbrodni, z którą konie będziesz kraść. Zakochanie się w takiej kobiecie brzmiało jak wyrok (i to niekoniecznie tylko tych wymienionych paru przykładów tego, co mogłeś stracić). Wyrok, który czarnowłosemu nie groził, bo jedyne, co kochał naprawdę, to koty i swoją gitarę.

Wiadomość od niej była jednak miodem na serduszko (tak, tak, tę śliweczkę), bo oznaczała tyle, że wiadomości przyszły szybciej, niż się spodziewał. Albo to jemu tak szybko przeleciały ostatnie dni. Nie ważne, w którą stronę, ważne, że efekt był ten sam - przytuptał niczym pies na usłyszenie swojego gwizdka pod wrota zamczyska najwyższej wieży, w którym śniła najwyższa królewna. Bajki łatwo było pomieszać i poplątać. Zamiast "Roszpuunko, spuść tu swoje włosyy..~!", było "wypierdalaj stąd, kurwa!" do jakiegoś jegomościa, który stał przy drzwiach i nie mógł się zdecydować, czy wchodzi czy wychodzi, czy co on w ogóle ze sobą robił. Chyba się naćpał i stracił kontakt z rzeczywistością.

- Jakbym się nie mógł odbijać w lustrach ten świat byłby załamany. Tyle mniej mniej samego wszędzie wokół. - Otworzył ręce na boki, jakby chciał pokazać jakąś makabryczną wizję, makabryczną stratę - przynajmniej tak to wyglądało w jego głowie, bo przy tym leniwym pomruku, jaki wydobył się z jego warg, brzmiało raczej jak wstęp do dobrej pościelówy niż makabryczna strata jego facjaty w lustrze. Zamknął za sobą drzwi i to zadziwiająco kulturalnie i przeszedł przez pomieszczenie już dobrze znajome. - Paranoja? Dobrze, dobrze. Wolę paranoję niż debilizm. - Sauriel machał ręką na wiele rzeczy, szczególnie jeśli kogoś lubił, ale jeśli chodziło o pracę to głupota go uczulała. Aj, zresztą o czym tu mówić - sam miał małą paranoję. Dopatrywał się różnych rzeczy tam, gdzie w ogóle nie miały praw się pojawić, więc tutaj ta pochwała "dobrze dobrze" była zasłużona, przypieczętowana i mógłby jej wręcz ucałować policzek, gdyby tylko był jakkolwiek bardziej wylewny i nie był taki nietykalski. Dobrze to było wiedzieć, że nawet w takiej małej rzeczy się rozumieli, że przyjście do kogoś i wymiana cennymi informacjami była o wiele lepszym sposobem niż podesłanie sowy, którą po drodze mógł diabel trafić. I to już ten prawdziwy, nie taki pół demon jak Loraine, albo taki debil jak on.

Powiódł po otoczeniu spojrzeniem dokładnie tam samo, jak poprzednim razem. Szukał różnic, zmian, przesuwał wzrokiem za skrytymi notkami wybuchowymi rodem z Nartuto nieprawidłościami i na dłużej zatrzymał się na rozbitym lustrze, które stało tutaj jak trofeum podbojów, albo dzieło sztuki, bo w każdym pękniętym fragmencie można było oglądać coś innego. Albo kogoś innego. Ponoć istniały lustra, które coś takiego umożliwiały. Kiedy się poruszyła, jego czujne oczy od razu strzeliły w jej kierunku. Śliczna, zrodzona w świetle, żeby służyć cieniom. Na pewno była dobrą aktorką - Sauriel jej nie lekceważył. Wiedza była potęgą, inaczej sam by nie przychodził do niej po nią.

- Popatrz, tyle nas łączy. Paranoja i chęć zobaczenia się z dobrymi informacjami do handlu. - Uniósł kącik ust w uśmiechu, spoglądając na nią w rozbawieniu, kiedy tak zbliżyła się w jego stronę jak czarna wdowa sunąca po swojej sieci. - Przedstawienie? A przywlokłaś kogoś, kto zaraz na scenie zacznie odgrywać scenki rodzajowe kryminału? - Prychnął śmiechem. Nie wyczuwał tego strachu, może naprawdę niknął pod perfumami, a może pod jej manipulacjami - chyba udanymi tak na dobry początek. - Dawaj, co masz, byle konkretnie. Nie jestem za cierpliwy. - I to nie była groźba, rzucił to jako ciąg zdania będące po prostu stwierdzeniem faktu, że nie ograniczenie się do konkretów może go szybko zirytować. Ale jakby tu mu odjebała powerpaintową prezentację to byłby wniebowzięty! Pacałby łapami jak kot rybki na monitorze.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorraine Malfoy (5268), Sauriel Rookwood (3611)




Wiadomości w tym wątku
[03.06.1972] The creatures of the night | Lorraine i Sauriel - przez Lorraine Malfoy - 16.10.2023, 10:08
RE: [03.06.1972] The creatures of the night / Lorraine i Sauriel - przez Sauriel Rookwood - 16.10.2023, 15:47
RE: [03.06.1972] The creatures of the night / Lorraine i Sauriel - przez Lorraine Malfoy - 21.10.2023, 22:55
RE: [03.06.1972] The creatures of the night / Lorraine i Sauriel - przez Sauriel Rookwood - 22.10.2023, 16:34
RE: [03.06.1972] The creatures of the night / Lorraine i Sauriel - przez Lorraine Malfoy - 24.10.2023, 20:23
RE: [03.06.1972] The creatures of the night / Lorraine i Sauriel - przez Sauriel Rookwood - 25.10.2023, 19:11
RE: [03.06.1972] The creatures of the night / Lorraine i Sauriel - przez Lorraine Malfoy - 29.10.2023, 23:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa