Gdy się tak do niego powoli zbliżyła delikatnie ją zamurowało, bo naprawdę nie wiedziała, co mu powiedzieć. W jej głowie pojawiały się raz po raz obrazy z ich pierwszego spotkania i uświadamiała sobie, że to co robiła nie było do niej podobne. Z drugiej strony szef nie pozwalał jej iść z tym do Brygadzistów, więc musiał być inny sposób. Patrzyła na niego uważnie, dostrzegając jego uśmieszek. Udawany? Dostrzegając jego smutek. Chowany? Był pozorantem i widać było to od razu, ale miał też coś charyzmatycznego, co przyciągało wzrok. Twarz Aveliny była spokojna, ale w oczach można było dostrzec obawy i troski o ile noc na to pozwalała. Zagryzła znowu nerwowo wargę jakby chciała ją sobie rozgryźć.
– Tym razem się nie zgubiłam – odpowiedziała i sama spojrzała za siebie, gdy ten wychylał się na palcach, aby za nią zerknąć. Nic tam nie zobaczyła, więc wróciła znowu spojrzeniem do niego. – Szukałam ciebie – sprecyzowała, ale zamilkła. Nie wiedziała co więcej powiedzieć, jak poprosić go o pomoc. Zwykle to ją proszono o pomoc, to ją do tego ściągano i było znacznie łatwiej, a gdy sama miała to zrobić coś się w niej blokowało.
Biznes. Masz do niego biznes.
Co jeśli on nie miał takich wpływów, znajomości, siły? Co jeśli był tylko pionkiem i ci w niczym nie pomoże? Musiała chociaż spróbować, bo inaczej będzie czuła się bezużyteczna.
– Nie jest ci zimno? – zapytała patrząc na jego ubiór. To nie było rozsądne ubierać się tak o tej porze roku. Chyba, że użył jakiegoś zaklęcia, a może eliksiru? Albo był po prostu nienormalny. – Potrzebuję pomocy – westchnęła w końcu, a do jej pamięci wróciły jego słowa, aby nie musiała go potrzebować. A jednak.
@The Edge