Na chwilę przerwała, gdy Olivia się zakrztusiła upewniając się, że dziewczyna jest cała. Miała nadzieję, że ten pomysł spodoba się dziewczynie i faktycznie zdobędzie wspaniałą partnerkę biznesową.
– Na razie się nie zapowiada, szef też nie jest jakoś szczególnie stary i mam wrażenie, że on już nie chce tego prowadzić. Wszystko jest tam na mojej głowie. Nie mówię, że Stan jest złą osobą, ale jestem trochę zmęczona harowaniem na jego biznes. Mam już kilku klientów i myślę, że to byłby super pomysł otworzyć coś swojego – wyjaśniła. Próbowała jak najlepiej argumentować swoje postanowienia i pomysły, aby przekonać przyjaciółkę do swojej racji. – To fakt. Faceci to ostatnio dno totalne – przejechała dłonią po włosach i siorbnęła cichutko herbaty.
– Tak. Mieszkanie rodziców jest super, bo nie muszę im płacić czynszu, ale mam dzięki temu odłożone trochę pieniędzy dla siebie, a pora abym zadbała o siebie. I tobie to też wyjdzie na lepsze – zauważyła. Olivia nie musiałaby się tak często kłócić z matką, a mogłaby zająć się relacją i uczuciami.
– Po pierwsze musimy znaleźć dostawców surowców, uwarzyć na start podstawowe eliksiry, które ludzie często kupują. Na pewno będą to wiggenowe, uspokajające, nasenne, bo dużo ludzi choruje na bezsenność. Część surowców możemy same zebrać, ale przydałby nam się zielarz ze stałymi dostawami. Potem lokal, w którym otworzymy tą aptekę, można poszukać w gazetach starych mebli, regałów. Może znajdziemy jakiś częściowo umeblowany. Na start zajęłabym się księgowością, a potem można kogoś poszukać jak już zaczniemy w miarę zarabiać. Można też spróbować podjąć współpracę z Mungiem o dostawy eliksirów – wyrzuciła z siebie sporą dawkę informacji. Avelina stosunkowo mało mówiła, a to był jeden z nielicznych razów kiedy wyrzuciła z siebie stos słów.