– O! Super, to jakiś początek. Ja chyba miałam kontakt z jakimś zielarzem, ale musiałabym znajomości odnowić – wyjaśniła. – Też mam niewielkie sadzonki w domu. W Mungu mam przyjaciółkę, pewnie szepnęłaby coś dobrego o nas i może by się udało – zauważyła; nie sądziła, że to spotkanie przerodzi się w coś takiego. Czuła pierwszy raz od dawna przyjemne podekscytowanie. Nie było to tym uczuciem, które czuła, gdy myślała o Augustusie. Była zwykle wtedy mocno zdenerwowana i zmartwiona, a teraz czuła się odrobinę szczęśliwa i pozytywnie nastawiona.
– Możemy zacząć szukać jakiś lokal i mieszkanie na start. Ja bym spróbowała znaleźć zielarza, który by hodował dla nas zioła. Ty porozmawiasz z Geraldine. I na razie to na tyle. Jakieś meble w gazetach szukać, ale póki co odkładajmy więcej pieniędzy. Powinno być wtedy wszystko w porządku – usiadła wygodniej podsuwając nogę pod swoje udo. – Pod koniec sierpnia byłoby już fajnie mieć coś ugrane, co ty na to? – zapytała się dziewczyny zastanawiając się, czy nie będzie to dla niej za szybko, albo za późno – mam nadzieję, że ci nie zepsułam planów swoją propozycją, ani nie narzucam za bardzo – zagryzła z nerwów swoje usta tak jak miała w zwyczaju.