• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
« Wstecz 1 2
[11.06.1972] Fairly local

[11.06.1972] Fairly local
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#3
22.10.2023, 12:28  ✶  

Leniwie przeszedł po miejscu, które od biedy można było nazwać mieszkaniem. Trochę nim było. Niby nim było. Ta mała klitka była miejscem, do którego się nadmiernie nie przywiązywał, ale które stanowiło miejsce, w którym chociaż można było pracować za dnia. Piwnica, ciemno (to znaczy teraz jasno przez magiczne światło), spokojnie... w miarę spokojnie. Na tyle spokojnie, na ile Czarny Kot stąpał na opuszkach i ziewał, bo przed chwilą miał mentalną drzemkę, a nie rzucał czymkolwiek w kogokolwiek. Furiat? Nie, nigdy. Był w końcu oazą spokoju o niezmąconych pokładach cierpliwości do wszystkich i wszystkiego. W tym do Maeve.

- Nie. Nie jest chory. - Przynajmniej nie tak, że był niedołężny. - Ma jakieś niedojebanie mózgowe, łyka jakiś eliksir klarowności umysłu czy inny chuj. Typ jest po prostu jebnięty. - Nie brakowało takich. Jak było to mądre słowo na to schorzenie psychiczne... a mniejsza. Nie było to teraz istotne. Podszedł do biurka, przesunął rozjebane na nim papiery, pergaminy i sięgnął po śliczną teczuszkę, którą mu przygotowała Lorraine Malfoy. Jego nowy skarb na tym kompletnym zadupiu. Kiedy został do niej skierowany nie sądził, że dostanie coś tak kurwa dobrego... Tymczasem proszę bardzo - perła wśród świń. Ale spokojnie - Maeve też była jego perełką. Tylko taką, w którą wycierało się smarki, bo cię wkurwiała regularnie i chodziła na randki w twoim imieniu, bo niektóre panie leciały na niedojebanie mózgowe bad boyów. - Masz wybór zrobić scenę, wkurwić mnie, możemy się pokłócić, potem dać sobie buzi i wrócić do punktu, gdzie nie masz wyboru. - Spojrzał na nią i wyszczerzył kły w uśmiechu. Podał jej teczkę, w której były wszystkie informacje. - Ma tam kilku ziomków, którzy mogą być coś warci, ale nie będę brał psów, które będą szczekały o promugolskich wartościach. - Już nie dodawał, że jakby ktoś jej wpadł w oko to niech da znać, żeby zobaczyła, czy warto kogoś przeciągać na drugą stronę, jak się samoistnie ten ich gang rozpierdoli, a kogo trzeba odjebać, bo będzie miał fanatyczną chęć zemsty. Mówili tutaj o pojebanej sekcie gościa, który się jednak coś tam dorobił. Tylko zadarł nie z tymi typami, z którymi powinien. Nieświadomie. Bo nie mógł wiedzieć, że pan Reid będzie miał wsparcie Czarnego Pana. W każdym razie dane zostały przekazane, kobieta mogła się z nimi w pełni zapoznać w chwili wolnej, ale jak wiadomo - im szybciej tym lepiej, a najlepiej to na wczoraj. Nie, w sumie to nie. Były akcje, które wymagały szybkiego działania, ale Sauriel w zasadzie wolał opóźnić to działanie, niż skoczyć za szybko, żeby potem się wyjebać. Był pewny siebie, ale był też pewny tego, że zawsze znajdzie się ktoś bardziej sprytny czy silniejszy od ciebie. A akurat swojego sprytu pewien nie był, bo nadmierne miętolenie tematu i rozważanie "co gdyby" szybko go irytowało.

- Ay. - Obrócił się do niej o oparł pośladkami o biurko. Była piękną kobietą. Jej delikatna uroda nadawałaby się do pokazywania na wybiegach mody Rosierów. Chociaż może tak naprawdę była paskudą z pełnym blizn ryjem po trądziku młodzieńczym, tylko to ukrywała. Och, no i tak była ładniejsza jak była nim, przecież to oczywiste! - Praca nad tym gównem już trwa kawałek czasu. Zostałaś zawołana na zgarnięcie wisienki z tortu. - Tak jakby miała wątpliwości co do tego, jak bardzo było to wszystko proste i jak wiele wysiłku trzeba było w to włożyć to teraz mogła trochę tego rozwiać. - Ponieważ gość jest tak jebnięty to myślę, że będziesz się zajebiście bawić. - Odnosił wrażenie, że Maeve bawiła się tym lepiej, im bardziej bzdurną rolę mogła odegrać. A akurat bzdurnych ról nie brakowało na Nocturnie, a tym bardziej już wśród tych wszystkich typów spod ciemnej gwiazdy w Podziemnych Ścieżkach.

- Bo jestem już wkurwiony tym, że jak ktoś próbuje mnie zabić to potem chodzę następny tydzień z dziurami w brzuchu. - Skrzywił się paskudnie, jak to miał w zwyczaju, kiedy był z czegoś niezadowolony. Plus był taki, że Sauriel był prostym trupem - jak był niezadowolony to było od razu widać, jak był wkurwiony też, jak był zadowolony - również. Zdecydowaną większą część czasu jego facjata była pokryta znudzeniem albo właśnie tym krzywieniem się, kiedy coś jaśniepaniczowi nie podpasowało. - Składam ze Stanleyem ekipę, zamierzam rozepchnąć się na Nocturnie i przejąć parę rzeczy na własność. - Tak całkiem oficjalnie. Bo to, że już "pilnował" paru lokali i miejsc nie było żadną tajemnicą dla ludzi w tych rejonach. Natomiast zawsze grał solo, albo pracował pod kimś. Czas na jakąś zmianę w tym życiu. - Wybadaj typa. - Tak jak mówił - nie chciał psa, który własną rękę gryzie. Innymi słowy - jeśli gotów był tylko dla pieniądza wbić komuś nóż w plecy to po chuju on? - Straci pracodawcę tak czy siak, jak się nie skryje pod czyimiś skrzydłami to go rozbiorą kruki i wrony. - To lekarz. Lekarze w tych rejonach, szczególnie ci dobrzy, byli naprawdę wiele warci. A ile wart był ten O'Dwyer? To się miało okazać. - Jak jest dobry to zaoferuj mu to, czego będzie chciał. - Wszysktim można było handlować, nawet ludźmi. Chyba że to jego ludzie. Wierność była czymś, co Sauriel cenił najbardziej na Nocturnie i tego też nie ukrywał. Mógł wybaczyć wszystko. Ale kurwa nie zdradę.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Maeve Chang (2137), Sauriel Rookwood (3542)




Wiadomości w tym wątku
[11.06.1972] Fairly local - przez Sauriel Rookwood - 21.10.2023, 19:18
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Maeve Chang - 21.10.2023, 23:19
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Sauriel Rookwood - 22.10.2023, 12:28
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Maeve Chang - 23.10.2023, 00:26
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Sauriel Rookwood - 23.10.2023, 16:46
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Maeve Chang - 26.10.2023, 00:06
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Sauriel Rookwood - 26.10.2023, 17:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa