24.10.2023, 00:18 ✶
Korzystając ze swojego czasu antenowego chciałem dodać swojego pięć groszy zanim przejdę do nominacji. Prawdę mówiąc to ogólna nominacja powinna być: Ty - każdy z osobna i pokolei, ponieważ wszyscy mamy wpływ na to jak się rozwija fabuła czy postaci. W sumie mógłbym dodać abyście się nie zmieniali, no chyba, że na lepsze to wtedy jak najbardziej - droga wolna. Ostatnie zdanie aby Was nie nudzić, to chciałbym podziękować Paskudzie za pomoc na samym początku i takie zwykłe zainteresowanie, ponieważ bez niej najpewniej bym teraz tego nie pisał. Podsumowując - dzięki wszystkim za te wspaniałe ponad pół roku i mam nadzieję na kolejne pół albo i wincyj.
Na to, jak piszesz: Brenna Longbottom - prawdę mówiąc nie wiem czy trzeba tutaj cokolwiek tłumaczyć. Brenna jest wszędzie, a nawet tam gdzie jej nie ma to i tak jest. W skrócie określiłbym ją jako: murarz, tynkarz i akrobata w jednym. Jej wkład jej po prostu przeogromny i nie ważne jak bardzo by się chciało temu zaprzeczyć to po prostu się nie da. Jako dowód do zgłoszenia to mógłbym po prostu wstawić linka do strony głównej forum ale wybrałem jeden losowy artykuł napisany właśnie przez Brennę.
Na to, jak się wznosisz: Erik Longbottom - za dużo sesji z udziałem Erika nie czytałem ale to wystarczyło aby dać mi vibe takiego dobrego człowieka. Wszystko co robi to dla większego dobra i jest po prostu bardzo pozytywny w swoim działaniu.
Na to, jak spadasz: Maeve Chang - może i nie jest z nami zbyt długo ale już zdążyła zacząć mącić, a wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek problemów jakie przyjdzie nam przez nią (lub dzięki niej) przeżyć. Czekam z zaciśniętymi kciukami na rozwój tej postaci, ponieważ pomysł z kradzieżami tożsamości to coś pięknego.
Na to, jak kwitniecie: Saurieliątko Rookwood & Victoria Rookwood Lestrange - no co tu dużo mówić. Victoria jest stworzona dla Sauriela, a jemu czasem przepala styki i przestaje o tym pamiętać. Nie zmienia to faktu, że wspieram z całego serca aby skończyło się tak jak powinno - chcę Wam wręczyć bukiet z ogórków na ślubie. Nie czytałem wszystkich Waszych sesji, a zerknąłem tylko kilka, może kilkanaście postów ale wystarczyło mi aby zrozumieć, że to jest to.
Na to, jak błyszczycie: Aniołki Laurenta - Pandora Prewett, Brenna Longbottom & Victoria Rookwood Lestrange - dobra, wiem że powinna być Florence ale w tej sesji wzięła udział Brenna, więc też jest w porządku. Dziewczyny po prostu wymiatają i najchętniej to pewnie zamknęłyby młodego Prewetta w jakimś więzieniu na samym krańcu świata czy zakopały pod ziemią (bo jest ich skarbem, a te się zakopuje jak wiadomo) aby uchronić przed złem koniecznym, które sam na siebie sprowadza. Doceniam te próby chronienia Laurenta przed nim samym.
Na to, jak krwawicie: Brenna Longbottom & Anthony Ian Borgin - to że ten związek był spisany na straty to wiedzą wszyscy. Borgin z Longbottom to przepis na nieszczęście i wojnę domową. Z jednej strony szkoda Tośka bo dobry chłopak i nawet nie zna rodzinnych tradycji czy nie ma zamiłowania do głów... No ale z drugiej strony mógł lepiej wybrać swój obiekt westchnień.
Oczarowanie: Pandora Prewett - relacja Pandory z Hjalmarem to coś świetniego. Początki ich znajomości to w ogóle fenomen według mnie. Tyle ile ona jest w stanie z niego wyciągnąć czy naginać ustanowione granice to chyba nikt nie potrafi. Dodatkowo Prewettówna jest tak pozytywnie nacechowaną postacią, że nie da się jej nie lubić. Nie wspominając jeszcze o postach, które też są prawdziwym majstersztykiem i zawsze przyjemnie mi się je czyta.
Rozbawienie: Atreusek "Chytrusek" Bulstrode - uwielbiam te małą wojnę na lini Stanley - Atreus w listach. Z jednej strony są w stanie sobie stawiać haki na każdym możliwym kroku albo robić jakieś docinki ale z drugiej strony mogą na siebie liczyć kiedy drugi czegoś potrzebuje... oczywiście zrobią to po swojemu ale w ogólnym rozrachunku tak aby ten drugi był (lub według nich powinien być) zadowolony z takiego obrotu spraw
Smutek: Stella Avery - po prostu mi jej szkoda, zwłaszcza kiedy dalej patrzy przez pryzmat starych, dobrych czasów i nie bardzo potrafi się odnaleźć w tym co się dzieje teraz... No i też fakt, że musi być okłamywana aby ta "bańka" przeszłości nie pękła, ponieważ prawda mogłaby się okazać zbyt bolesna. Uwielbiam jak wraz ze Stanleyem są oburzeni faktem, że los im rzuca tyle kłód pod nogi ale nie chcą dostrzec faktu, że większość z tych kłód to drzewa, które oni sami ścięli swoimi działaniami. Podlinkowaną sesję po prostu uwielbiam, ponieważ solidna dramka była ale prawda też jest taka, że całą serię S&S uważam za świetną.
Siłę: Saurielątko Rookwodziątko - on po prostu jest idealnym dopełnieniem Stanleya. W końcu nie bez kozery mają JEDEN WSPÓLNY KOMÓREK kiedy się tylko spotykają. Wspaniałą rzeczą jest to, że do Sauriela można przyjść ze wszystkim. Dosłownie wszystkim. Trzeba posadzić ogórki? Żaden problem. Trzeba komuś obić mordę? Nie ma sprawy. Trzeba poczekać na Beltane bo ktoś się zagubił w lesie? Pikuś. Bardzo mi się podoba też to, że jak trzeba to porobi sobie podśmiechujki, czasem rzuci komplementem, a kiedy indziej po prostu weźmie za wszarz i pokaże jak to się powinno robić.
Nadzieję: Dagur Nordgersim - doceniam za to, że dodaje dużo smaczku Hjalmarowi, który liczy się z opiniami własnego ojca. Nie zagraliśmy w tej kombinacji za dużo ale to sprawia, że jest wielki potencjał na dobre sesje.
Patrzę
Na to, jak piszesz: Brenna Longbottom - prawdę mówiąc nie wiem czy trzeba tutaj cokolwiek tłumaczyć. Brenna jest wszędzie, a nawet tam gdzie jej nie ma to i tak jest. W skrócie określiłbym ją jako: murarz, tynkarz i akrobata w jednym. Jej wkład jej po prostu przeogromny i nie ważne jak bardzo by się chciało temu zaprzeczyć to po prostu się nie da. Jako dowód do zgłoszenia to mógłbym po prostu wstawić linka do strony głównej forum ale wybrałem jeden losowy artykuł napisany właśnie przez Brennę.
Na to, jak się wznosisz: Erik Longbottom - za dużo sesji z udziałem Erika nie czytałem ale to wystarczyło aby dać mi vibe takiego dobrego człowieka. Wszystko co robi to dla większego dobra i jest po prostu bardzo pozytywny w swoim działaniu.
Na to, jak spadasz: Maeve Chang - może i nie jest z nami zbyt długo ale już zdążyła zacząć mącić, a wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek problemów jakie przyjdzie nam przez nią (lub dzięki niej) przeżyć. Czekam z zaciśniętymi kciukami na rozwój tej postaci, ponieważ pomysł z kradzieżami tożsamości to coś pięknego.
Na to, jak kwitniecie: Saurieliątko Rookwood & Victoria Rookwood Lestrange - no co tu dużo mówić. Victoria jest stworzona dla Sauriela, a jemu czasem przepala styki i przestaje o tym pamiętać. Nie zmienia to faktu, że wspieram z całego serca aby skończyło się tak jak powinno - chcę Wam wręczyć bukiet z ogórków na ślubie. Nie czytałem wszystkich Waszych sesji, a zerknąłem tylko kilka, może kilkanaście postów ale wystarczyło mi aby zrozumieć, że to jest to.
Na to, jak błyszczycie: Aniołki Laurenta - Pandora Prewett, Brenna Longbottom & Victoria Rookwood Lestrange - dobra, wiem że powinna być Florence ale w tej sesji wzięła udział Brenna, więc też jest w porządku. Dziewczyny po prostu wymiatają i najchętniej to pewnie zamknęłyby młodego Prewetta w jakimś więzieniu na samym krańcu świata czy zakopały pod ziemią (bo jest ich skarbem, a te się zakopuje jak wiadomo) aby uchronić przed złem koniecznym, które sam na siebie sprowadza. Doceniam te próby chronienia Laurenta przed nim samym.
Na to, jak krwawicie: Brenna Longbottom & Anthony Ian Borgin - to że ten związek był spisany na straty to wiedzą wszyscy. Borgin z Longbottom to przepis na nieszczęście i wojnę domową. Z jednej strony szkoda Tośka bo dobry chłopak i nawet nie zna rodzinnych tradycji czy nie ma zamiłowania do głów... No ale z drugiej strony mógł lepiej wybrać swój obiekt westchnień.
Czuję
Oczarowanie: Pandora Prewett - relacja Pandory z Hjalmarem to coś świetniego. Początki ich znajomości to w ogóle fenomen według mnie. Tyle ile ona jest w stanie z niego wyciągnąć czy naginać ustanowione granice to chyba nikt nie potrafi. Dodatkowo Prewettówna jest tak pozytywnie nacechowaną postacią, że nie da się jej nie lubić. Nie wspominając jeszcze o postach, które też są prawdziwym majstersztykiem i zawsze przyjemnie mi się je czyta.
Rozbawienie: Atreusek "Chytrusek" Bulstrode - uwielbiam te małą wojnę na lini Stanley - Atreus w listach. Z jednej strony są w stanie sobie stawiać haki na każdym możliwym kroku albo robić jakieś docinki ale z drugiej strony mogą na siebie liczyć kiedy drugi czegoś potrzebuje... oczywiście zrobią to po swojemu ale w ogólnym rozrachunku tak aby ten drugi był (lub według nich powinien być) zadowolony z takiego obrotu spraw
Smutek: Stella Avery - po prostu mi jej szkoda, zwłaszcza kiedy dalej patrzy przez pryzmat starych, dobrych czasów i nie bardzo potrafi się odnaleźć w tym co się dzieje teraz... No i też fakt, że musi być okłamywana aby ta "bańka" przeszłości nie pękła, ponieważ prawda mogłaby się okazać zbyt bolesna. Uwielbiam jak wraz ze Stanleyem są oburzeni faktem, że los im rzuca tyle kłód pod nogi ale nie chcą dostrzec faktu, że większość z tych kłód to drzewa, które oni sami ścięli swoimi działaniami. Podlinkowaną sesję po prostu uwielbiam, ponieważ solidna dramka była ale prawda też jest taka, że całą serię S&S uważam za świetną.
Siłę: Saurielątko Rookwodziątko - on po prostu jest idealnym dopełnieniem Stanleya. W końcu nie bez kozery mają JEDEN WSPÓLNY KOMÓREK kiedy się tylko spotykają. Wspaniałą rzeczą jest to, że do Sauriela można przyjść ze wszystkim. Dosłownie wszystkim. Trzeba posadzić ogórki? Żaden problem. Trzeba komuś obić mordę? Nie ma sprawy. Trzeba poczekać na Beltane bo ktoś się zagubił w lesie? Pikuś. Bardzo mi się podoba też to, że jak trzeba to porobi sobie podśmiechujki, czasem rzuci komplementem, a kiedy indziej po prostu weźmie za wszarz i pokaże jak to się powinno robić.
Nadzieję: Dagur Nordgersim - doceniam za to, że dodaje dużo smaczku Hjalmarowi, który liczy się z opiniami własnego ojca. Nie zagraliśmy w tej kombinacji za dużo ale to sprawia, że jest wielki potencjał na dobre sesje.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972