Avelina w zamyśleniu pokiwała głową. Wiedziała, że będą musiały dużo wydać na to pieniędzy, ale to ją jednak nie zdemotywowało. Stwierdziła, że będzie musiała tylko spiąć pasa, znaleźć więcej klientów poza swoim obecnym miejscem pracy, sprzedawać więcej eliksirów i odłożyć jeszcze więcej kasy. Miała nadzieję, że Olivia też się za szybko nie podda. Przez jakiś czas musiałyby mieszkać jeszcze u swoich rodziców, a jeśli Olivia nie wytrzyma z matką to u Aveliny w mieszkaniu jest jeszcze miejsce. Jej rodzice wracają do miasta raz na jakiś weekend, więc to też nie będzie kłopot, ale to jej zaproponuje następnym razem.
– W sumie masz rację. Damy radę. Nie możemy w siebie wątpić na samym starcie, to też nie jest za dobre. – zaśmiała się cicho i rozprostowała plecy. – Póki mamy jak zróbmy zapas eliksirów na start, schowajmy je na czarną godzinę. Jak będziemy mieli lokal i otwarcie to nie będziemy musiały na szalonego robić nagle zapas eliksirów na sprzedaż – zauważyła.
– O czymś jeszcze chciałaś porozmawiać? – zapytała opierając się tyłem o blat kuchennej szafki.