26.10.2023, 00:31 ✶
Podejmowanie własnych inicjatyw w charakterze terrorystów łamane na wywrotowców, była dodatkowo niebezpieczne co najmniej z dwóch powodów. Pierwszy to brak szczegółowo rozpisanego planu, który minimalizowałby ryzyko wpadki i zwiększał szansę na powodzenie misji. Widząc jak żywo Trixi reaguje na kolejne zmienne, wnioskował że jedyny jaki plan jaki miała to; "nie dać się złapać i jakoś to będzie". Drugi powód to ich zwierzchnictwo. Nie było to raczej nowością, że ich organizacja ma jasno określoną strukturę i hierarchię i wszystkie akcje były organizowane odgórnie, przez ważniejszych członków. Nawet jeśli by im się udało, to ktoś z "góry" może uznać, że było to niepotrzebne, zbyt ryzykowne, a może i nawet niepotrzebne. Komuś mogłoby się to nie spodobać, że są tacy ochoczy do działania bez rozkazu. W końcu Śmierciożercy to nie byłą grupa wsparcia, a tajna organizacja na tle rewolucyjnym. Mimo wszystko ta sytuacja, którą ściągnęła na niego Bellatrix spodobała mu się, a najbardziej przekonywujący był jej entuzjazm. Obudziło to w nim starą wersję Louvaina, tej w który był o wiele bardziej spontaniczny, mniej zastanawiał się nad kolejnym krokiem i całościowo, więcej działał, niż myślał. Dreszcz adrenaliny przeszedł go po karku na samo wyobrażenie o nocnej eskapadzie. Pokręcił głową z lekkim niedowierzaniem nad swoim postępowaniem. W swoim obecnym stanie zdecydowanie nie powinien się wychylać, jednak nie mógłby odmówić swojej ulubienicy. Przejął kartkę z wytycznymi, rozejrzał się po swoim domostwie ostatni raz, gdyby miał tu długu nie wrócić i teleportował się pod wskazane na skrawku papieru miejsce.
Koniec sesji