26.10.2023, 00:55 ✶
Trudno mierzyć sukces jedną miarą, zwłaszcza, gdy dotyczy całkiem różnych dziedzin jak cukiernictwo i quidditch. Aury’emu pewnie trudniej byłoby czuć, że się spełnia, gdyby nie szły za tym sukcesy sportowe. Wiadomo, że nie wygrywał za każdym razem, jednak ostatecznie wysiłki jego i jego drużyny były nagradzane zwycięstwem od czasu do czasu. Dla Nory takim zwycięstwem mogło być otwarcie klubokawiarni, a miarą sukcesu mogło być to, jak bardzo jej na tym zależało.
Nie da się ukryć, że Aurelius był nieco oderwany od rzeczywistości, czy szarych realiów, ale był to los, który pewnie i tak by go czekał. Gdyby nie został zawodowym graczem, zostałby aktorem, lub w inny sposób związałby się z teatrem Selwynów, a przecież to również wiązało się z pewnym oderwaniem, czy zaklinaniem rzeczywistości, ubieraniem masek, przybieraniem ról. Oczywiście robił to każdy, ale nikt tak spektakularnie jak aktorzy.
Ostatnie wydarzenia w świecie magicznym w pewnym sensie przywróciły go częściowo do szarej rzeczywistości, ale nie zmieniły jego często lekkomyślnej i egocentrycznej natury.
- To prawda. - powiedział, gdy stwierdziła, że pozory mogą mylić. Zdawał sobie z tego doskonale sprawę, a magia dodatkowo potrafiła mylić tropy. Nora mogła tylko wyglądać jak mokra kupka nieszczęścia w ładnym opakowaniu.
- W takim razie nie przejmujmy się powinnościami. - odpowiedział z animuszem, ruszając pod właściwe drzwi, i oglądając się przez ramię, czy Nora faktycznie za nim poszła, po czym otworzył drzwi, oglądając się na nią.
- Jeszcze trochę i faktycznie zacznę się bać. - odpowiedział, jednocześnie otwierając z galanterią Norze drzwi.
Niezależnie czego Nora spodziewała się po prywatnych apartamentach Selwyna, te mogły ją zaskoczyć. Lokum Aury’ego było duże, doskonale naświetlone przez wykuszowe okna. Tu i ówdzie przewijał się motyw quidditcha, generalnie panował tu lekki nieład, stosiki książek i przeróżnych bibelotów były poupychane to tu, to tam, a Aury wraz z kolegami z drużyny, przyjaciółmi, lub członkami rodziny uśmiechał się tu i ówdzie z ruchomych zdjęć, ale to wszystko razem wzięte dawało raczej przytulne wrażenie.
- Łazienka jest tam - powiedział, wskazując wąski korytarzyk ozdobiony wzorzystą tapetą.
Nim Nora zdążyła doprowadzić się do porządku w łazience, Aury zadbał o nastawienie gustownego czajniczka, rozpalenie w kominku i przebranie się w suche odzienie, i tylko jego włosy otulały jego twarz mgiełką wilgoci.
Nie da się ukryć, że Aurelius był nieco oderwany od rzeczywistości, czy szarych realiów, ale był to los, który pewnie i tak by go czekał. Gdyby nie został zawodowym graczem, zostałby aktorem, lub w inny sposób związałby się z teatrem Selwynów, a przecież to również wiązało się z pewnym oderwaniem, czy zaklinaniem rzeczywistości, ubieraniem masek, przybieraniem ról. Oczywiście robił to każdy, ale nikt tak spektakularnie jak aktorzy.
Ostatnie wydarzenia w świecie magicznym w pewnym sensie przywróciły go częściowo do szarej rzeczywistości, ale nie zmieniły jego często lekkomyślnej i egocentrycznej natury.
- To prawda. - powiedział, gdy stwierdziła, że pozory mogą mylić. Zdawał sobie z tego doskonale sprawę, a magia dodatkowo potrafiła mylić tropy. Nora mogła tylko wyglądać jak mokra kupka nieszczęścia w ładnym opakowaniu.
- W takim razie nie przejmujmy się powinnościami. - odpowiedział z animuszem, ruszając pod właściwe drzwi, i oglądając się przez ramię, czy Nora faktycznie za nim poszła, po czym otworzył drzwi, oglądając się na nią.
- Jeszcze trochę i faktycznie zacznę się bać. - odpowiedział, jednocześnie otwierając z galanterią Norze drzwi.
Niezależnie czego Nora spodziewała się po prywatnych apartamentach Selwyna, te mogły ją zaskoczyć. Lokum Aury’ego było duże, doskonale naświetlone przez wykuszowe okna. Tu i ówdzie przewijał się motyw quidditcha, generalnie panował tu lekki nieład, stosiki książek i przeróżnych bibelotów były poupychane to tu, to tam, a Aury wraz z kolegami z drużyny, przyjaciółmi, lub członkami rodziny uśmiechał się tu i ówdzie z ruchomych zdjęć, ale to wszystko razem wzięte dawało raczej przytulne wrażenie.
- Łazienka jest tam - powiedział, wskazując wąski korytarzyk ozdobiony wzorzystą tapetą.
Nim Nora zdążyła doprowadzić się do porządku w łazience, Aury zadbał o nastawienie gustownego czajniczka, rozpalenie w kominku i przebranie się w suche odzienie, i tylko jego włosy otulały jego twarz mgiełką wilgoci.