• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
« Wstecz 1 2
[11.06.1972] Fairly local

[11.06.1972] Fairly local
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#7
26.10.2023, 17:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.10.2023, 17:12 przez Sauriel Rookwood.)  

Och, no już bez przesady, nie taki zły Czarny Mruczek jak go malują! Aż taki był nerwowy? No aż taki?! Może troszkę... Moooże rzeczywiście zrobił się bardziej nerwowy ostatnio przez głupie Beltane i jeszcze bardziej beznadziejny rytuał, ale wszystko zmierzało w fantastycznym kierunku pod tytułem "zaraz będzie koniec". Tym bardziej kiedy Avelina potwierdziła, że z niej rytuał został ściągnięty z powodzeniem, więc jego mistrzyni transmutacji i animagii była chodzącym dowodem na to, jak to dobrze będzie niedługo. No ale od tego drugiego trącenia to się już odsunął, bez przesady z tym naruszaniem jego przestrzeni osobistej. Uniósł palucha i jej pomachał prawie przed samym nosem. Niedobra Mewa! Nijak groźnie to nie wyglądało, bo smirk na jego facjacie się ciągle utrzymywał. W każdym razie - a tak, wstał sobie na prawą nogę. On po prostu zanim podnosił się i wyłaził ze swej krypty kręcił kołem przy łóżku i wypadało: dobry albo zły humor. I wtedy w zależności od wyniku to na tę nóżkę wstawał.

- Whiskey, Mewa. WHISKEY. - Na Merlina, tyle lat znajomości i nigdy przy niej nie użył tego sformułowania? Albo może po prostu nie załapała? Może naprawdę myślała, że jak mówi "idę po Rudą" to znaczy, że szedł po jakąś laskę? Zwątpił tutaj w Mewę i siebie samego zarazem, bo to było jakieś bardzo dziwne niedomówienie. Chyba że znowu padł ofiarą żartu i tak naprawdę niewiasta się tylko zgrywała. A... miała się zgrywać. Bo wspomniała o Victorii. Mało rzeczy triggerowało Sauriela na miejscu jak wspominanie o Victorii w tych zatęchłych dziurach Nocturnu. Jasne, że to nie był żaden sekret, niestety fama się niosła, a Victoria jeszcze postanowiła popeplać sobie w gazetach, więc sam tylko miał nadzieję, że zaraz do niego nie dobierze się Stokrotka albo inny z tych popieprzonych dziennikarzy. Znieruchomiał, łypiąc na kobietę bez żadnej wątpliwości, że to był taniec na krawędzi. Nie życzył sobie, żeby ktokolwiek wkładał palec w tę relację, mieszał w niej, bo i tak było wyjątkowo skomplikowana i dziwna. Obserwował, jak te kąciki ust Maeve drgają, jak próbuje się powstrzymać od śmiechu, a on powstrzymywał się przed zrobieniem czegoś głupiego. Cholera, gdyby Mewa mogła go zastąpić na stałe w tym związku mogłoby być nawet lepiej. I to nie dlatego, że Victorii nie cenił. Wręcz przeciwnie - dlatego, że cenił, lepiej było dla samej Victorii żeby trzymała się z dala. Szczególnie, że jego, powiedzmy ładnie, rozwój wcale nie brnął w kierunku odnajdywania światła. W zasadzie to przesunął się do miejsca, gdzie chyba na światło było już za późno. - Lecz się, psychopatko. - Mruknął, widząc, że kobieta sobie po prostu (po raz kolejny!) jaja z niego robiła.

- Ay... barany bardziej pasują. - Stety czy niestety ludzie byli podatni na wpływy, manipulacje, na naturalnych liderów, którzy może i nie potrafili "dowodzić", ale wystarczy, że mieli w sobie to coś. Chyba lepiej to rozumieli ci, co posiadali Trzecie Oko. Tak czy siak  potem była banda baranów latających za takim równie baranim pasterzem, który miał swoją wizję tego świata. Czysta czy mugolska krew - bez różnicy. Każdy jeden potrafił być zdrowo popierdolony i rodzić równie popierdolone jednostki. Nawet ci, którzy podawali się za tych mądrych, za tych światłych, za tę śmietankę towarzyską potrafili zejść na zwichrowaną drogę szaleństwa. I myślał o tym ktoś, kto sam był mało ludzki w swoich ocenach i zgaszenie życia było dokładnie tym samym co strącenie pionka z planszy szachowej. Moralność upadała i gniła u stóp. - Jestem chujowy w zagadki. - Równie co Mewa, a może nawet i gorzej, bo nie miał do  nich cierpliwości, a wyobraźnia... wyobraźni też nie miał wybitnej. Za to to, że nie wszystko kręciło się wokół niego rozumiał aż nazbyt dobitnie. Głównie przez Czarnego Pana i Josepha, który regularnie kręcił mu się pod nogami. To jest - Joseph się mu pod nogami kręcił. Bo jeśli chodzi o Czarnego Pana to raczej Sauriel się kręcił pod nim. Żeby nie było wątpliwości.

Sęk w tym, że Saurielowi było to prawie wszystko jedno, jak zostanie rozwiązana sprawa z Leo. On wziąłby go za szmaty, powiedział, że jeśli nie będzie grzeczny to skończy jak ten pan, albo wzięłaby go na boczek Mewa i powiedziała mu to samo - tylko o wiele milej. Tak czy inaczej byłoby to nieprzyjemne doznanie, a prośba do Mewy poszła dlatego, że Rookwood chciał mieć tutaj na pokładzie medyka, któremu będzie można zaufać. Strach to jedno - bo zdecydowanie wygodniej było, gdy ludzie wiedzieli, że powinni się bać. Ale Czarny Kot wierzył w braterstwo. Dlatego potrafił wiele rzeczy wybaczyć - ale nie zdradę.

- Tak zrobimy. - Powiedział po prostu i kiwnął głową po chwili zastanowienia. Bez żadnych żali ani niczego takiego, bo o co się tu wkurzać, czemu zaprzeczać? Owszem, wkurwiałby się jakby już miał przemyślany plan działania i w swojej głowie zaakceptowany. Ale tutaj nie miał. To, co mówiła Mewa było najbardziej bezpieczne przede wszystkim. - Ruszaj pośladki, komu w drogę temu w drogę. - Bo skoro mieli wyprzedzić w zasadzie ich Tomusia to lepiej, żeby na niego poczekali niż jakby mieli to zrobić później. Skierował się do drzwi i poczekał na kobietę, by zgasić światło machnięciem różdżki i zamknąć drzwi.

Korytarze tego miejsca nawet za dnia potrafiły wyglądać paskudnie, a kiedy noc rozciągała się pierzyną na firmamencie - było tylko gorzej. Jeszcze bardziej pusto, ze szczurami biegającymi między nogami, z nieprzyjaznymi spojrzeniami błyskającymi w cieniach odnóg alejek. Bogowie wiedzą, czy jeszcze ludzkich, czy już zezwierzęconych przez wygnanie z górnego świata. Razem z Maewe zatrzymali się na skrzyżowaniu z budynkiem, w którym Pan Zagadka miał się spotykać z Leo - swoim medykiem. Chyba coś wartym, ale ile? I czy będącym wiernym psem, czy może raczej strachliwym gnojem uciekającym przed zawieruchą?

Długo czekać nie było trzeba, aż ich cel będzie przechodził ulicą. Sauriel wysunął się bezszelestnie z cienia i złapał go za za usta, wciągając w bok alejki. To był moment, w którym kobieta mogła sobie porozmawiać z mężczyzną. Choć niedługo - bo w końcu wizyta "u lekarza" była umówiona, lepiej, żeby ktoś nie zaczął się niepokoić brakiem ich szefa.

Kariera pana Elddira skończyła się w ściekach, kiedy zostawił swoją spaczoną szaleństwem krew wampirowi, by w końcu życie odeszło z niego przez uduszenie. Czarnowłosy spojrzał na Mewę, która przybierała jego kształt, nim sam zajął się ciałem, by usunąć je bardzo dokładniutko z tego miejsca.


Rzut PO 1d100 - 54
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 91
Sukces!


Koniec sesji


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Maeve Chang (2137), Sauriel Rookwood (3542)




Wiadomości w tym wątku
[11.06.1972] Fairly local - przez Sauriel Rookwood - 21.10.2023, 19:18
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Maeve Chang - 21.10.2023, 23:19
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Sauriel Rookwood - 22.10.2023, 12:28
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Maeve Chang - 23.10.2023, 00:26
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Sauriel Rookwood - 23.10.2023, 16:46
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Maeve Chang - 26.10.2023, 00:06
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Sauriel Rookwood - 26.10.2023, 17:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa