Samuel może i uczęszczał do Hogwartu, nawet go skończył, jednak duchy nie były czymś, co go interesowało. Wolał zdecydowanie grzebać w mugolskich wynalazkach i uczyć się o innych nikomu niepotrzebnych rzeczach. Podrapał się po głowie, szukając odpowiedzi na jej pytanie. - Niestety nie wiem, ale można zasięgnać języka u kogoś innego. - Jeśli ją to interesowało mógłby pomyśleć do kogo mogłaby się udać.
Przypatrywał się jej uważnie, bo w pewnym momencie zaczęła mówić bardzo dziwne rzeczy. Milicja? Straż pożarna? Czy ona była mugolką? Chyba nie, ale najwyraźniej nie do końca ogarniała świat czarodziejów. To trochę utrudniało całą sprawę, ale nie z takimi problemami sobie już radził. Jakoś to będzie, na pewno, tylko musi wymyśleć rozwiązanie.
- Myślę, że ministerstwo może być tym zainteresowane. Dużo dziwnych rzeczy się tutaj dzieje od Beltane. Koło Kniei ciągle kręcą się pracownicy Ministerstwa. Mogę im to zgłosić jeśli chcesz. - Nie miał pojęcia, czy sama miała chęć to zrobić. W końcu był jeszcze ten nieszczęsny traktor, który przed nimi stał. - Potrzebujesz z tym pomocy? - Wolała się upewnić, jak wygląda sytuacja.