28.10.2023, 02:28 ✶
Och, gdyby tylko Chester wiedział, jaka była prawdziwa motywacja Perseusa przy wybieraniu swej ścieżki zawodowej — wówczas przede wszystkim należałoby mu przyznać, że nieszczególnie pomylił się przy wyborze kariery. Black kierował się przede wszystkim własnymi korzyściami; koszmarami wybudzającymi ze snu jasnowłosego chłopca, z którym dzielił dormitorium, a później, gdy dorośli, również łóżko. Chęcią chronienia go przed ponownym znalezieniem się w chłodnych murach Lecznicy i brutalnym zmuszaniem do zmiany swego jestestwa, czy wreszcie osobistą vendettą przeciwko wszystkim, którzy nie potrafią zaakceptować tego, że ich dzieci żyją po swojemu i kochają, kogo chcą.
Sam był przecież jednym z nich; znienawidzonych przez tych, którzy winni ich kochać bezgranicznie. Czarnych owiec, które ośmieliły się iść pod prąd.
— Dziękuję — odparł z wymuszonym uśmiechem. Chciał jeszcze dodać, że Blackowie posiadają niezwykłą rodową przypadłość, jaką jest krew czarna jak smoła, mogąca służyć za składnik trucizny oraz narkotyk, lecz w porę ugryzł się w język. Jeśli czegoś nauczyło go paryskie życie, to tego, aby nie odkrywać asów w rękawie zbyt szybko. A także, aby unikać romansów z mężczyznami z niższych warstw, bowiem nie mają skrupułów, ani nic do stracenia i za garść galeonów są w stanie zniszczyć czyjeś życie. Dżentelmeni z magicznej socjety są natomiast bardziej powściągliwi, dyskretni i im również zależy na dochowaniu tajemnicy.
Nie brał nawet pod uwagę rozwodu; nie w sytuacji, gdy trafił na kobietę swojego życia. A przynajmniej tak sądził. Był zakochany i naiwnie szczęśliwy, choć jeszcze nie potrafił nazwać swoich uczuć. Zjawiłby się z prośbą o rękę Vespery nawet gdyby w jej żyłach nie krążyła czysta krew, zaś jej posagiem były dwie poszewki i dziurawy garnek. A gdyby sytuacja była odwrotna, pracowałby dzień i noc, by być godnym jej ręki.
Lecz czy ten, kto nie zaznał prawdziwej miłości, mógł ją zrozumieć i nie patrzeć na związek w kategorii zysków i strat. Oczywiście, że chciał zapewnić jej godne życie, co najmniej na takim samym poziomie, jakie wiodła dotychczas, lecz finanse wydawały się kwestią drugoplanową. Zbędną. Nie potrzebuję jej posagu, cisnęło się na usta.
Ulżyło mu, gdy spotkanie się zakończyło, lecz - na nieszczęście - to nie oznaczało końca jego trosk. Miał wrażenie, że w rezydencji Rookwoodów pojawiło się ich coraz więcej, że osiadły na nim i próbowały swym ciężarem rzucić go na kolana.
Gdyby tylko wiedział, co czaiło się pod podłogą...
Sam był przecież jednym z nich; znienawidzonych przez tych, którzy winni ich kochać bezgranicznie. Czarnych owiec, które ośmieliły się iść pod prąd.
— Dziękuję — odparł z wymuszonym uśmiechem. Chciał jeszcze dodać, że Blackowie posiadają niezwykłą rodową przypadłość, jaką jest krew czarna jak smoła, mogąca służyć za składnik trucizny oraz narkotyk, lecz w porę ugryzł się w język. Jeśli czegoś nauczyło go paryskie życie, to tego, aby nie odkrywać asów w rękawie zbyt szybko. A także, aby unikać romansów z mężczyznami z niższych warstw, bowiem nie mają skrupułów, ani nic do stracenia i za garść galeonów są w stanie zniszczyć czyjeś życie. Dżentelmeni z magicznej socjety są natomiast bardziej powściągliwi, dyskretni i im również zależy na dochowaniu tajemnicy.
Nie brał nawet pod uwagę rozwodu; nie w sytuacji, gdy trafił na kobietę swojego życia. A przynajmniej tak sądził. Był zakochany i naiwnie szczęśliwy, choć jeszcze nie potrafił nazwać swoich uczuć. Zjawiłby się z prośbą o rękę Vespery nawet gdyby w jej żyłach nie krążyła czysta krew, zaś jej posagiem były dwie poszewki i dziurawy garnek. A gdyby sytuacja była odwrotna, pracowałby dzień i noc, by być godnym jej ręki.
Lecz czy ten, kto nie zaznał prawdziwej miłości, mógł ją zrozumieć i nie patrzeć na związek w kategorii zysków i strat. Oczywiście, że chciał zapewnić jej godne życie, co najmniej na takim samym poziomie, jakie wiodła dotychczas, lecz finanse wydawały się kwestią drugoplanową. Zbędną. Nie potrzebuję jej posagu, cisnęło się na usta.
Ulżyło mu, gdy spotkanie się zakończyło, lecz - na nieszczęście - to nie oznaczało końca jego trosk. Miał wrażenie, że w rezydencji Rookwoodów pojawiło się ich coraz więcej, że osiadły na nim i próbowały swym ciężarem rzucić go na kolana.
Gdyby tylko wiedział, co czaiło się pod podłogą...
Koniec sesji
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory