29.10.2023, 23:20 ✶
Fakt, iż obecne wykopaliska nie były prowadzone w zgoła innym kraju czy nawet na innym kontynencie, jak to bywało, sprawiał, że o wiele łatwiej było pojawiać się w Londynie. Zawsze dało się znaleźć jakieś sprawy do załatwienia (albo raczej: sprawy znajdowały się same), nie mówiąc już o tym, że czasem miło było wrócić do swoich czterech kątów.
Czasem.
Ten konkretny powrót zdecydowanie wiązał się ze sprawami do załatwienia – w końcu sowa odnalazła ją w Walii, niosąc list z prośbą o pomoc. Tak, takie prośby całkiem lubiła; nigdy za wiele klątw do łamania.
Nigdy.
A że świecie same się nie robiły, to wróciła dzień wcześniej, żeby jeszcze zdążyć je przygotować, zanim przyjdzie czas rytuału. Mimo wszystko, nie była to kwestia raptem pięciu minut, a i też aż za dobrze zdawała sobie sprawę z tego, iż bynajmniej jej się nie będzie chciało wstawać wcześnie rano…
… skrzat obrzucił uważnym spojrzeniem przybyłych gości. Crouch może i bywała roztargniona, ale coś się kroiło od dłuższego czasu, nie zapomniała też jednak przebąknąć, że spodziewała się wkrótce Longbottom. Stąd też nie zadawał więcej pytań, tylko szerzej otworzył drzwi i przesunął się na bok.
- Zapraszam, pani Crouch państwa oczekuje – wyrzekł, po czym po prostu poprowadził ich do pokoju, w którym Leta urzędowała. A raczej: kończyła wszystko rozstawiać, oczywiście niemożebnie rozczochrana i z kubkiem kawy w dłoni.
- O, jesteście – ucieszyła się, odwracając się w stronę drzwi. W pomieszczeniu panował lekki rozgardiasz, zapewne wynikający z tego, iż zostały poprzestawiane meble, które wylądowały bliżej ścian, podobnie jak dywan. Na podłodze zaś mogli dostrzec nakreślony krąg, z wpisanymi wewnątrz runami – Zatem, gotowi na łamanie? To zapraszam do środka – tu machnęła różdżką – bo w drugiej dłoni trzymała właśnie różdżkę – w stronę kręgu – I proszę mi poza niego nie wychodzić, nie wiercić się, nie zacierać znaków, a najlepiej to nawet nie oddychać. No dobra, z oddychaniem to przesada. Ale jakbyście czuli, że coś jest mocno nie tak, powiedzmy, że będziecie mieli uczucie, jakby głowa miała zaraz pęknąć bądź zrobiło się bardzo zimno, lub że nie możecie oddychać bądź coś w tym stylu, to dajcie wtedy znać – wyrzuciła z siebie bardzo szybko; aż pytanie, kiedy była w stanie zaczerpnąć powietrza – Jakieś pytania?
Czasem.
Ten konkretny powrót zdecydowanie wiązał się ze sprawami do załatwienia – w końcu sowa odnalazła ją w Walii, niosąc list z prośbą o pomoc. Tak, takie prośby całkiem lubiła; nigdy za wiele klątw do łamania.
Nigdy.
A że świecie same się nie robiły, to wróciła dzień wcześniej, żeby jeszcze zdążyć je przygotować, zanim przyjdzie czas rytuału. Mimo wszystko, nie była to kwestia raptem pięciu minut, a i też aż za dobrze zdawała sobie sprawę z tego, iż bynajmniej jej się nie będzie chciało wstawać wcześnie rano…
… skrzat obrzucił uważnym spojrzeniem przybyłych gości. Crouch może i bywała roztargniona, ale coś się kroiło od dłuższego czasu, nie zapomniała też jednak przebąknąć, że spodziewała się wkrótce Longbottom. Stąd też nie zadawał więcej pytań, tylko szerzej otworzył drzwi i przesunął się na bok.
- Zapraszam, pani Crouch państwa oczekuje – wyrzekł, po czym po prostu poprowadził ich do pokoju, w którym Leta urzędowała. A raczej: kończyła wszystko rozstawiać, oczywiście niemożebnie rozczochrana i z kubkiem kawy w dłoni.
- O, jesteście – ucieszyła się, odwracając się w stronę drzwi. W pomieszczeniu panował lekki rozgardiasz, zapewne wynikający z tego, iż zostały poprzestawiane meble, które wylądowały bliżej ścian, podobnie jak dywan. Na podłodze zaś mogli dostrzec nakreślony krąg, z wpisanymi wewnątrz runami – Zatem, gotowi na łamanie? To zapraszam do środka – tu machnęła różdżką – bo w drugiej dłoni trzymała właśnie różdżkę – w stronę kręgu – I proszę mi poza niego nie wychodzić, nie wiercić się, nie zacierać znaków, a najlepiej to nawet nie oddychać. No dobra, z oddychaniem to przesada. Ale jakbyście czuli, że coś jest mocno nie tak, powiedzmy, że będziecie mieli uczucie, jakby głowa miała zaraz pęknąć bądź zrobiło się bardzo zimno, lub że nie możecie oddychać bądź coś w tym stylu, to dajcie wtedy znać – wyrzuciła z siebie bardzo szybko; aż pytanie, kiedy była w stanie zaczerpnąć powietrza – Jakieś pytania?