• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Dziurawy Kocioł v
« Wstecz 1 2
[7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria

[7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#5
29.10.2023, 23:54  ✶  

Jego myśli powędrowały w drugą stronę. Tam, gdzie dryfowała ciemność istniało mniej żalu i smutku. Można się dla jednej osoby wznieść albo dla drugiej upaść, ale nie będziesz w stanie robić obu na raz. Nie podołasz zadaniu, którym było posiadanie ciastka i zjedzenie ciastka. Tu nie wystarczyło mieć dwóch biszkopcików. Było tylko jedno - i to stare, zgorzkniałe, chociaż już wiele razy pozostawiło na jego języku słodycz. Victoria była tą słodyczą. Jedynym światłem, który do niego przenikał. Już wiemy to wszyscy bardzo dobrze i doskonale - potem wszystko się zmieniło. Nastało Beltane i karty zostały przetasowane. Świdrujący życie smak porażek i zwycięstw mieszał się ze sobą wzajem. Tak jak ciemność zdołała pochłonąć ten blask. Duma, wyrzuty sumienia, resztki ludzkiej moralności - wszystko to można było przeżuć między zębami, przydepnąć i wytrzeć w podłogę. Pomoc... już nie potrzebował pomocy, a przede wszystkim - nie chciał jej. Czas w końcu przestać liczyć na pomoc innych, żebrać i wyciągać dłonie do dnia, kiedy urodziło się pod blaskiem gwiazd. Jedyne światło, jakie mogłeś widzieć to mętny blask świec z ich wirującym dymem, który zarzucał kurtynę na rzeczywistość. Tak, żeby jednak widzieć mniej i rozumieć mniej. Żeby już nie obserwować, nie wczuwać się w ludzi i przestać słuchać ich skomleń i żali. Pokazać środkowy palec wszystkiemu, co chciało cię uczłowieczyć. I wszystkim. Nawet, jeśli nie do końca chcesz... Nie było nigdy niczego pozytywnego i miłego w odpychaniu od siebie ludzi, a Sauriel robił to zbyt często. Teraz kiedy o tym myślał to było koszmarem, który darł własne serce jak biała kartka papieru. Albo jak ta kredowa strona wyrwana z czyjejś książki - a tu proszę, drzesz samego siebie. Ranisz, żeby zranić siebie jeszcze mocniej. Nie było sprawiedliwości w tym, że aby coś chronić, należało zapłacić jedną z najwyższych cen. A potem modlić się, żeby to nie przeniknęło wraz z innymi myślami do głowy Czarnego Pana.

Pewne rzeczy były jednak wypowiadane bardzo świadomie i z bardzo jasno wytyczonym celem. Ale było też ostatnio za dużo takich, które były słowami bez poczucia, że mogły paść jakiekolwiek inne. Nawet jeśli stanowiły rysy na czystym szkle.

- Podobno koty zamiast marzeń mają żądania. - Wymruczał ze szklanką przy dolnej wardze, którą przesunął w jedną to drugą stronę. Prawie jakby się zamyślał. Jakby wnikał w ten temat głęboko. A on zastanawiał się nad tym, jak wiele było w nim marzeń, a jak wiele żądań. Jak wielką moc miały wypowiedziane słowa, kiedy oświadczał, że coś dostanie, a jak niewiele było marzeń, które zostały zgaszone - ten jedyny płomień nie miał szans się przecież utrzymać zbyt długo. Victoria spływała tutaj jak to księżycowe światło, które zabłąkało się między gęstymi koronami drzew. Musiała teraz tylko odnaleźć drogę powrotną i przestać się łudzić, że ta droga była tą właściwą. Nie była. Bo według Sauriela wszystko to, co się między nimi wydarzyło było jakimś absurdalnym... jak ona to ujęła? Udawaniem. - Nie wiedziałem, że Eryk po prostu... to zerwie. - Nie wiedział, że to będzie dzisiaj, nie wiedział, że będzie wielka rozmowa, w zasadzie został postawiony przed faktem dokonanym tak samo jak Victoria. Natomiast rzeczywiści - oświadczył mu, że te zaręczyny zerwie. Każdym kosztem. I dzisiaj poczuł się wreszcie trochę lepiej. Jakby coś w końcu miało się trochę udać. Pójść w lepszym kierunku. Cokolwiek miałoby się teraz wydarzyć między nim a Victorią było czyste. To już byli tylko oni, nie ludzie, którzy chcieli na nich wpłynąć.

- Duży krok do lepszego. Szansa dla ciebie. To śmieszne, że ludzie mają w zwyczaju doceniać to, co mają, dopiero kiedy to stracą. - Prawie zdrętwiała mu ręka od tego nieprzyjemnego uczucia, którym było poczucie straty. Od tego, jakim ogromnym bólem była strata chociażby Fineasa. Ludzie byli bardzo krusi i zbyt łatwo się rozpadali. Fizycznie - i psychicznie. Teraz jednak nawiązywał do tego, że jakoś między nim i Erykiem zrobiło się wręcz porażająco spokojnie. Przestali na siebie wrzeszczeć, przepychać.. Ta głucha cisza dzwoniła wręcz w uszach. Sauriel spojrzał na knajpę i tych ludzi, którzy się tu kręcili. Nieznajomi, a może niektórym nawet powiedziałby: cześć. Siema, jak się masz, co słychać? Być może. Ale człowiek wydawał się bardzo malutki przy wielkościach, ku jakim sięgały plany ludzi takich jak Voldemort.

- Tego? Znaczy czego. - Miał nadal ten nadmiernie aż spokojny głos, choć nie stracił swojej mrukliwości. Cichy. Hmm.... Te wspomnienia... dziwne, obce wspomnienia, które należały do jej babci, czy tam innej prababci... Sauriel to mieszał. Ciekawe, kiedy to się skończy. O ile kiedykolwiek będzie miało koniec. - Mmm? - Wrócił do niej spojrzeniem z przyglądania się knajpie i jej bywalcom na nią samą, kiedy wypowiedziała jego imię. I nie odpowiedział od razu. Jego twarz była tą samą znużoną mimiką, gdy się nie uśmiechał ani nie krzywił. Ostatnimi czasy i tak zaczął się uśmiechać o wiele więcej niż kiedyś. Tak... bardziej szczerze, a nie w tych brzydkich grymasach, jakie potrafił tworzyć. To było bardzo proste pytanie, jakie zadała. Tak. Tak brzmiałaby odpowiedź prawdziwa. To jednak, co wyślizgnęło się z jego ust to... - Nie. - I w końcu wziął kolejnego łyka, by odstawić naczynie na stół. To było cenne. Tamte chwile były cenne. Udawanie... Nic, co robił, nie było żadnym "udawaniem". Kiedy już wybrzmiało to nagle stało się takie... bez znaczenia. Zamieciony zmiotką pył i kurz. I mógł powiedzieć, że możesz na mnie zawsze liczyć. Że cokolwiek się nie będzie działo, to przecież mogą się wspierać. Mógł wynaleźć nowy język porozumienia, żeby wszystko było dobrze. I co to znaczyłoby to "dobrze"? - To by tak nie wypaliło. - Nigdy nie miało prawa się udać. Cóż... przynajmniej zostało kilka dobrych wspomnień.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (5774), Victoria Lestrange (6054)




Wiadomości w tym wątku
[7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 27.10.2023, 15:47
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 27.10.2023, 17:18
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 29.10.2023, 00:21
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 29.10.2023, 01:45
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 29.10.2023, 23:54
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 30.10.2023, 09:11
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 30.10.2023, 22:59
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 31.10.2023, 00:17
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 31.10.2023, 17:58
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 31.10.2023, 20:24
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 01.11.2023, 17:03
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 01.11.2023, 18:43
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 02.11.2023, 01:02
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 02.11.2023, 13:25
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 03.11.2023, 14:11

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa