• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Dziurawy Kocioł v
« Wstecz 1 2
[7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria

[7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#7
30.10.2023, 22:59  ✶  

Ciężaru dusz niektórych ludzi nie była w stanie objąć waga. Miały za wiele znaczeń - negatywnych i pozytywnych. Za wiele marzeń utkwionych w jednym punkcie i za wiele kłębiących się zniszczeń. Za wiele strat i za wiele zysków. Człowiek czasem boi się stracić, dlatego nawet nie chce próbować inwestować. Osoby takie jak Victoria - diabelnie uparte - były najgorsze. I tak myślał Czarny Kot, który był wybitnie upartym stworzeniem. Owszem, przywiązywał się do ludzi. Och, naprawdę - aż za bardzo. Potrafił tracić dla nich rezon, ale też dlatego wierzył właśnie w to, w co taki Chester nie wierzył wcale. W braterstwo. W to, że jeśli jesteś w stanie pomóc drugiej osobie to ona też pomoże tobie. To też mogło być tak samo naiwne jak to, że Victoria potrafiła tak lgnąć do drugiego człowieka. Nie ma ludzi nieomylnych, doskonałych, a w końcu i on pożądał światła.

Tak kot jak i pies potrafiły być stworzeniami wrednymi i niestałymi. Potrafiły pojawiać się tylko na sen, albo do miski i uciekać czym prędzej, gdy tylko wymieniło się ich imię. To nie była kwestia rasy. To była kwestia wychowania. Charakter grał rolę główną, owszem, ale nadrzędną była ta zgrabna mieszanka kija i marchewki. Tu nie było inaczej. Nie wszystko co złe napłynęło do jego głowy, nie wszystko co najbardziej parszywe i paskudne się w niej ostało i nie upadł całkowicie - to prawda. Czuł. Były w nim jeszcze dobre emocje, potrafił lubić... a kochać? Czy do tego było zdolne jego serce? Nie pamiętał, kiedy ostatnio odczuwał wzruszenie, to dogłębne, za którym potrafią ganiać jak najęci artyści. Ostatnim chyba takim... było to właśnie doznanie ciepła, które niosła ze sobą Victoria. Nie, nie była mu obojętna, nawet jeśli chciałby udawać. Był do niej przywiązany. BARDZO. Wiedział to. Wiedział to też Voldemort.

- Ay... koty są miłe. - Uśmiechnął się znowu lekko pod nosem na tą myśl. Na bardzo proste słowa, które przecież były prawdziwe. Ale niekoniecznie koty go teraz lubiły. Niektóre dały się złapać, ale niektóre od razu uciekały i nie chciały mieć z nim niczego do czynienia. To zimno - nie było miłe dla nikogo. Ludzie też go unikali. Victoria miała okazję się o tym przekonać przez ostatnie trzy miesiące na własnej skórze, choć nigdy by jej tego nie życzył. Wiedział, że ta kobieta była z nim szczera od początku do końca. On nie był. I nie będzie. Nie mógł otworzyć przed nią wszystkich kart i nawet nie chciał. To, co jej pokazał na swoim przedramieniu miało być jego kartą, żeby w końcu... Miałaś się odpierdolić, Różyczko. Ale nie odpierdoliła. Nie musiała niczego mówić, ale widział to w jej spojrzeniu - że strach, który w sobie miała nie był strachem przed tym, kim był, tylko przed tym, że naprawdę mogło go zabraknąć. Przecież kłamstwem byłoby też powiedzenie, że to nie było... miłe? Jakkolwiek by to nie brzmiało. Miłe było po prostu to, że ktoś się o ciebie troszczy i o ciebie dba. Że chce to robić.

- Nie chcę o tym słuchać. - Wiedział, nie wiedział - nie chciał wiedzieć. Nie chciał do tego wracać. Odciął czerwiec grubą kreską, a i tak ciągnął się za nim, układając płaszcz z cieni na jego plecach i pod jego własnymi nogami. Dywan. Albo inaczej - przepaść. Tylko dobry Diabeł dał mu możliwość chodzenia nad jej powierzchnią i tworzyła zeń posadzkę. To była jakaś ignorancja, a może nawet arogancja z jego strony przechylająca się tam, gdzie łatwiej było zostawić brud za zamkniętymi drzwiami niż wywlekać go pod własny nos. Mógł jednak dawkować, jakie informacje przyjmować a jakie nie. I jaki to był hipokretynizm, kiedy jednocześnie wciskał niektóre rzeczy Victorii?

Tak, mówiła, że sobie poradzi. Nie miał powodów, żeby w nią wątpić. Tą silną, dzielną Victorię Lestrange o wielkim sercu. Świat mógłby wyglądać inaczej, żeby mógł być bliżej niej. Żeby nie tylko ona sobie radziła... ale żeby radzili sobie wspólnie. Nie byłoby to miłe? Śmiać się dalej na każdych kolejnych głupich wypadach, albo próbować kolejne pralinki czy ganiać czekoladową żabę albo koty po dachach? Byłoby. Gdzie tu udawanie? Właśnie tam, gdzie jej serce rosło za bardzo... i stawało się za ciężkim. Gdzie mimo siły swoich ramion nie potrafił go unieść. Zdaje się, że powodów było jak ziaren grochu rozsypanych przed księżniczką.

- Coś ty. - Odparł trochę lakonicznie, trochę jakoś tak... niedbale. Jakby to była głupotka, nad którą się nawet nie warto zatrzymywać. Bo ludzie są jacy są, oni tu byli inni, a w ogóle jakby Pan Bóg chciał to... no. Na momencik się trochę skrzywił, nawet niedbale poruszył dłonią w geście do tego. Nosił ciągle bransoletkę od niej. - Będę kierował twoim życiem, dopóki będziesz utrzymywała ze mną relację. - Spojrzał na nią - mówił całkowicie poważnie. Nie było w nim nawet grama żartu. - Męczy cię to? Dobrze. Powinno. - Nie chciał być dla niej niemiły... a może trochę chciał? Miotał się w tej decyzyjności czy bardziej chce ją odtrącić czy jednak zachować przy sobie, nie ważne, co by to dla nich znaczyło. Bo przecież nie wiadomo, co miało przynieść jutro. - Życie to podaż i popyt, handlujesz dobrami albo handlujesz samym sobą. Chcesz coś znaczyć? To zapomnij, że przestaniesz to słyszeć. Taka jest prawda, że nie mogę odpowiedzieć na twoje uczucia ani na to, czego ode mnie chciałaś.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (5774), Victoria Lestrange (6054)




Wiadomości w tym wątku
[7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 27.10.2023, 15:47
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 27.10.2023, 17:18
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 29.10.2023, 00:21
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 29.10.2023, 01:45
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 29.10.2023, 23:54
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 30.10.2023, 09:11
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 30.10.2023, 22:59
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 31.10.2023, 00:17
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 31.10.2023, 17:58
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 31.10.2023, 20:24
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 01.11.2023, 17:03
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 01.11.2023, 18:43
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 02.11.2023, 01:02
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 02.11.2023, 13:25
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 03.11.2023, 14:11

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa