- Tak, więc lepiej to zrobić i mieć święty spokój. - Samuel nie należał do osób, które miały ambicje, aby angażować się w taką sprawę jakoś specjalnie mocno. Udało im się przeżyć spotkanie z dziwnym czymś, wypadałoby kogoś o tym poinformować, bo nie było to normalne i tyle. Problem z głowy.
- Nie dziwię się, ci w ministerstwie to straszni sztywniacy, trudno się z nimi porozumieć. - Najwyraźniej sam zapomniał o tym, że również zdarzyło mu się pracować dla ministerstwa. Był tylko nauczycielem, dorywczo, może na polecenie ministerstwa, nie czuł się jednak jak jeden z tych ważniaków.
- Wychodzi na to, że jesteś wszechstronnie uzdolniona. - Skomentował, kiedy wspomniała, że zna więcej niż jedną metodę na naprawę traktora. Imponujące. Widać, że dziewczyna znała się na rzeczy.
Odsunął się więc o kilka kroków, aby zrobić miejsce Uli, żeby na spokojnie mogła sobie naprawić traktor. Przyglądał się temu z ogromnym zainteresowaniem.
- Najlepszym się zdarza. - Nie widział w tym nic złego, że zostawiła różdżkę w domu. Jeśli umiała sobie radzić również bez magii, to przecież jej nie potrzebowała na tym polu.
- Zostawisz go tak tutaj? - Przeniósł wzrok na ten nieszczęsny traktor.