• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Dziurawy Kocioł v
« Wstecz 1 2
[7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria

[7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#13
02.11.2023, 01:02  ✶  

Łatwo doceniać to, co się straciło i odżałowywać, że coś się w ogóle poznało jeszcze przed traceniem. Zalewał go ten bezsens, ta nijakość, ta szarość. Ten marazm. Sprawiał, że ciężko się myślało, jeszcze ciężej rozumowało. I ciężko myślało. W tym wszystkim nie stracił Victorii, a jednak odczuwał posmak popiołu na krańcu języka. Nie dlatego, że ona była "zła". Dlatego, że to on był zły i naraził ją na coś okropnego. To nie z nią było coś nie tak, nie ona sprowadzała nieszczęście. Nie zmieniało to tego odczucia, że byłoby lżej, gdyby nie musiał się martwić o to, że jego złe ruchy mogłyby pociągnąć lawinę za sobą. Tego, że może i miał przyjaciół, wielkimi słowy mówiąc, ale też miał wrogów. Przyczepiały się te elementy jak mole do babcinej sukienki i wyżerały w niej paskudne dziury. Już nie miał ślicznego weloniku przed sobą - to była zniszczona płachta. Nadawała się tylko do wyrzucenia. Nie miał siły tego dźwigać. Tego zmartwienia. Nie chciał dźwigać odpowiedzialności. On po prostu niczego już nie chciał poza świętym spokojem. Ściąganie chociaż drobinek światła z oczu Victorii było zarówno klątwą jak i błogosławieństwem, bo cieszyło go to, że jest, tak jak i widział czarną wizję tego, co mogłoby się stać, gdyby. Tak jakby naprawdę ją stracił. Nie miał siły tego rozsupływać.

Lekko poruszył ramionami na słowa, że to dość normalne. Było? Normalność rozpływała się przed jego oczami, przelewała jak woda, przesypywała piaskiem między palcami. Normy nie miały znaczenia, a oddziaływania na siebie ludzi bywały męczące. Były męczące. Kiedy ktoś chce twoim życiem sterować - nie chciał jej tego robić i nie chciał, żeby ona robiła to jemu. Wow, szok - ich pragnienia były jednak zbieżne! Tylko jemu jakaś zadra utknęła w głowie i teraz musiałby poruszać tym klinem, żeby napuścić nowych informacji. Nie wszystkie nowości się łatwo do środka wlewały.

- Dopóki nie wchodzą sobie w drogę jest okej. Gorzej, jak ze sobą kolidują. - Inne pomysły na przyszłość, na życie, na relację, na, no nie wiem, palenie fajek. Ludziom wydaje się, że to takie proste, oczywiste, pokocham go, choć nie znoszę fajek, to rzuci. Akurat Victorii nie przeszkadzało i przez niego sama częściej po nie sięgała, bo ją częstował, ale niektórzy tak rozumowali. Zaczął się zafiksowywać na punkcie zmian i wszystko stawało się aktualnie dla niego na "nie". Niemal wszystko. I znów chciał powiedzieć, że nie ważne. Aż poruszył się tak, jakby miał zaraz odetchnąć, ale nic takiego się nie wydarzyło z jego strony. Był tylko ruch poprawiający komfort siedzenia. Nie chciał jej na wszystko wzruszać ramionami. Nikomu nie chciał. Starał się pisać dziwne listy, takie w swoim stylu, jakoś funkcjonować. Fit in. Nie potrafił na to znaleźć energii. Wszystko, absolutnie wszystko było jedną wielką obojętną mazią. Choć... był jeden taki element, który naprawdę go podniósł na duchu i ucieszył. Niespodziewany. Tylko czy mógł o tym mówić Victorii? Powinien? Skoro nie wiedział, jak miała toczyć się ich relacja?

- Sory. - Odetchnął w końcu, opierając kciuk na łuku brwiowym, żeby przejechać po nim paznokciem w geście roztargnienia. - Moja aktywność jest od jakiegoś czasu na poziomie ziemniaka. Mózg też mi nie pracuje. - Slow motion i do przodu, w końcu jakoś się dało przez wszystko przetoczyć, nawet jeśli brakowało w tym smaku. Uśmiechnął się pod nosem, kiedy powiedziała, że posiedzenie tutaj ją uszczęśliwia. - Tak? Nie przyniosłem ci żadnych czekoladek. - Są rzeczy ważne i ważniejsze. Sauriel potrafił doznawać niemal obsesji na punkcie niektórych rzeczy (a może i ludzi?), tak i tutaj była kwestia głupich słodkości, o które tak się raz pieklił i denerwował. ZAZDROŚNIK wielki. - Myślałem, że pojedziemy do Disneylandu. - Przyznał się do tego, o czym jeszcze na początku czerwca rozmawiał ze Stanleyem. Całkiem poważnie mówił wtedy o "podwójnej randce", tylko nie do końca... Randka. Co to w zasadzie znaczy? Jak daleko były te emocje? Naprawdę były ułudą? Można sobie coś takiego tylko chwilowo wyobrazić? Czy to jeszcze jakiś inny bodzie to wszystko przetrącał?

Ale kiedy wyjechała z przeprosinami to ściągnął jedną brew w dół, przymarszczył oko, patrzył na nią jak kompletny debil, z niezrozumieniem, jakby zaczęła właśnie do niego mówić po chińsku. A nie mówiła. Nawet jeśli by zaczęła to na szczęście nie było to karalne, tylko nieco utrudniało komunikację.

- O czym ty... jakie milczenie? - Sauriel miał ostatnimi czasu takie płynne dni, że one naprawdę znikały. Zlewały się w jedną papę, mógłby nimi zacząć budować nowy dom. Zatrzymał się aż przy tym stole, przy którym teraz stał. Złapać go więc nie było problemem. - Made... spoko. - Darował sobie powtarzanie, chociaż jak raz skaleczył to mózg mu zaskoczył na odpowiednie miejsce, komórki zadziałały. Ładne miejsce, więc - dlaczego nie? - Ale chcę zjeść lody. Idziemy na lody. - Zamruczał prawie jak jakieś autystyczne dziecko ze swoją randomową zachcianką. Ewentualnie baba w ciąży. W przypadku Sauriela nigdy nie wiadomo.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (5774), Victoria Lestrange (6054)




Wiadomości w tym wątku
[7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 27.10.2023, 15:47
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 27.10.2023, 17:18
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 29.10.2023, 00:21
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 29.10.2023, 01:45
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 29.10.2023, 23:54
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 30.10.2023, 09:11
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 30.10.2023, 22:59
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 31.10.2023, 00:17
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 31.10.2023, 17:58
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 31.10.2023, 20:24
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 01.11.2023, 17:03
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 01.11.2023, 18:43
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 02.11.2023, 01:02
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 02.11.2023, 13:25
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 03.11.2023, 14:11

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa