05.11.2023, 16:07 ✶
Sarah jednocześnie chciała i nie chciała pomocy. Chciała, bo brakowało jej teraz oparcia najbliższych, którym pewnie wypłakałaby się teraz w ramię. Nie chciała, bo ten cały Xenio to był przecież obcy facet, który jej tu prawił jakieś rzeczy o spokoju... Co jeszcze zamierzał dodać?! Może każe jej się pomodlić jak Pops?! Modliła się o ten cholerny sabat dzień w dzień, wszyscy mieli być bezpieczni mimo tych wielkich napięć i co... i nic...
- Czy ty siebie czasem słyszysz, czy tylko tak gadasz dla samego gadania? Brzmisz jak ja kiedy miałam piętnaście lat i byłam całkowicie pewna, że najgorhszym co mnie w życiu spotka są owutemy.
Teraz przynajmniej wiedziała, jak czuli się źli ludzie, którym biadoliła o dobrze i pokoju. Murtagh pewnie chciał od tego zwymiotować, bo i w niej się teraz zbierało wiele. Ah, jak proste i przyjemne byłoby życie budowane na jej opiniach kiedy była w dobrym nastroju i tego całego Xenia kiedy... eh, był sobą? Ta zła część jej charakteru zastanawiała się, czy gdyby go dźgnęła tym nożem, to czy by zachował ten spokój i odszedł w ciszy, czy jednak darłby się na całe gardło i olał skupianie się na tym co jest tu i teraz? Ale ona przecież tych złych myśli nie słuchała. Nigdy-przenigdy.
- Emocjom nie można dać gnieździć się głęboko w duszy - takie były nauki kowenu - bo zamiast dać im ujść kłębem paly, doprhowadzisz do erupcji wulkanu. - A ten gniew nazbierany latami, wypływających z nas nagle, tryskający jak lawa, prowadził ludzi za rękę w stronę rzeczy najbardziej niegodziwych - to był pierwszy krok do utonięcia w Czarnej Magii.
Nie krytykowała tego, jak pracował. Szczerze wątpiła w to, żeby ktokolwiek zwrócił na to uwagę. Głodni ludzie zwykle nie pytali o to, z czym te kanapki były. Może z drobnymi wyjątkami w postaci alergików.
- Czy ty siebie czasem słyszysz, czy tylko tak gadasz dla samego gadania? Brzmisz jak ja kiedy miałam piętnaście lat i byłam całkowicie pewna, że najgorhszym co mnie w życiu spotka są owutemy.
Teraz przynajmniej wiedziała, jak czuli się źli ludzie, którym biadoliła o dobrze i pokoju. Murtagh pewnie chciał od tego zwymiotować, bo i w niej się teraz zbierało wiele. Ah, jak proste i przyjemne byłoby życie budowane na jej opiniach kiedy była w dobrym nastroju i tego całego Xenia kiedy... eh, był sobą? Ta zła część jej charakteru zastanawiała się, czy gdyby go dźgnęła tym nożem, to czy by zachował ten spokój i odszedł w ciszy, czy jednak darłby się na całe gardło i olał skupianie się na tym co jest tu i teraz? Ale ona przecież tych złych myśli nie słuchała. Nigdy-przenigdy.
- Emocjom nie można dać gnieździć się głęboko w duszy - takie były nauki kowenu - bo zamiast dać im ujść kłębem paly, doprhowadzisz do erupcji wulkanu. - A ten gniew nazbierany latami, wypływających z nas nagle, tryskający jak lawa, prowadził ludzi za rękę w stronę rzeczy najbardziej niegodziwych - to był pierwszy krok do utonięcia w Czarnej Magii.
Nie krytykowała tego, jak pracował. Szczerze wątpiła w to, żeby ktokolwiek zwrócił na to uwagę. Głodni ludzie zwykle nie pytali o to, z czym te kanapki były. Może z drobnymi wyjątkami w postaci alergików.
she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
a flower of melodrama
in eternal bloom.