08.11.2023, 20:32 ✶
Mugole mieli kiepski wybór i właściwie mierną alternatywę. Niezależnie na jaką opcję się zdecydowali i tak zmuszeni byli poddać się nurtowi wydarzeń, mając jedynie nadzieje, że wybrali tę lepszą opcję. Chociaż byli zapewniani, że jedyne co ich spotka to usunięcie wspomnień z kilku ostatnich dni i powrót do normalności, to i tak nie mogli mieć całkowitej pewności, że nic gorszego ich już nie spotka. Wpuszczeni w sam środek wydarzeń podczas ataku na polanę ognisk, niejako został im wylany na łeb kubeł zimnej wody i tym samym poznali magiczny świat od najbardziej przerażającej dla strony. Byli jak liść na jesiennym wietrze, niesieni dalej przez siły na które nie mieli żadnego wpływu.
- Wszystko w porządku. - zapewnił kuzynkę, podpierając się rękoma pod boki. Nie było co szarżować z teleportacjami, co prawda niezbyt dbał o to, czy w trakcie przenoszenia się mugolom stanie się jakaś krzywda, czy nie. Mimo wszystko deportacja z osobnikami, którzy nie znali zasad podróżowaniu w tym stylu mogli narazić na rozszczepienie nie tylko samych siebie, ale i Lou. Jeszcze któryś z nich zacznie się szarpać w trakcie, albo spanikuje i w efekcie wykona zbyt gwałtowny ruch, który zaburzy równowagę w trakcie aportacji i nieszczęście gotowe. Po niespełna dwóch minutach, kiedy uznał, że jego błędnik wrócił do normy i jest gotowy do kolejnych przenosin, zrobił to samo co z poprzednimi. Chwycił oboje za kark, przez krótki moment skupił się wewnętrznie na celu podróży i siłą woli wymusił proces teleportacji. Tym razem za cel wybrał opuszczone i podniszczone szalety miejsce w bliskich okolicach wybrzeża. Kompletnie nie był zaskoczony kiedy ta dwójka, podobnie jak poprzednia, zareagowała nagłym atakiem nudności. Zdziwiłby się gdyby na swoją pierwszą teleportacje zareagowali inaczej. Nawet dla części czarodziei podróżowanie w takim stylu nie było zbyt komfortowe dla ich żołądków. Odczekał moment, aż dojdą do siebie i polecił im czekać jutro na swoją bohaterkę przy głównym wejściu na molo, po czym zostawił samopas, w swoim świecie powinni już potrafić sobie poradzić.
Wrócił na polanę. - Coś jeszcze? - zwrócił się do kuzynki grzecznym tonem.
- Wszystko w porządku. - zapewnił kuzynkę, podpierając się rękoma pod boki. Nie było co szarżować z teleportacjami, co prawda niezbyt dbał o to, czy w trakcie przenoszenia się mugolom stanie się jakaś krzywda, czy nie. Mimo wszystko deportacja z osobnikami, którzy nie znali zasad podróżowaniu w tym stylu mogli narazić na rozszczepienie nie tylko samych siebie, ale i Lou. Jeszcze któryś z nich zacznie się szarpać w trakcie, albo spanikuje i w efekcie wykona zbyt gwałtowny ruch, który zaburzy równowagę w trakcie aportacji i nieszczęście gotowe. Po niespełna dwóch minutach, kiedy uznał, że jego błędnik wrócił do normy i jest gotowy do kolejnych przenosin, zrobił to samo co z poprzednimi. Chwycił oboje za kark, przez krótki moment skupił się wewnętrznie na celu podróży i siłą woli wymusił proces teleportacji. Tym razem za cel wybrał opuszczone i podniszczone szalety miejsce w bliskich okolicach wybrzeża. Kompletnie nie był zaskoczony kiedy ta dwójka, podobnie jak poprzednia, zareagowała nagłym atakiem nudności. Zdziwiłby się gdyby na swoją pierwszą teleportacje zareagowali inaczej. Nawet dla części czarodziei podróżowanie w takim stylu nie było zbyt komfortowe dla ich żołądków. Odczekał moment, aż dojdą do siebie i polecił im czekać jutro na swoją bohaterkę przy głównym wejściu na molo, po czym zostawił samopas, w swoim świecie powinni już potrafić sobie poradzić.
Wrócił na polanę. - Coś jeszcze? - zwrócił się do kuzynki grzecznym tonem.