10.11.2023, 23:29 ✶
Serce radośnie zatrzepotało w piersi, gdy tylko w końcu ujrzała Darcy’ego, całkowicie niepomne, że trzeba będzie przekazać tę informację, której istnienie chwilami wręcz wypierała. Przecież nie mogło się to wszystko znowu tak zmienić, prawda? Świat nie mógł znowu stawać na głowie! Tyle dobrego, że u Rookwoodów dziedzice jako tacy byli i przy odrobinie szczęścia ojciec nie będzie miał takiego świra na punkcie przedłużenia rodu…
… przy odrobinie szczęścia. Zresztą, pod to dało się podciągnąć jeszcze i inne kwestie, o mniejszym lub większym znaczeniu. Trudno, aż tak daleko w przyszłość teraz nie wybiegała, w sumie nawet średnio chciała o tym myśleć – w głowie wszak miała teraz zgoła inne myśli. Czego wyrazem był chociażby promienny uśmiech – no naprawdę, niczym słoneczko – zaadresowany do Lockharta.
- Ciebie też naprawdę dobrze widzieć – zapewniła miękko, wślizgując się do wnętrza. Nie dało się nie rzucić paru zaciekawionych spojrzeń; och, jakie to w końcu było wspaniałe wnętrze! Mozaika, lustro, jakość drewna, widoczna już z daleka – domostwo wręcz godne królów.
Może jednak ojciec dałby się przekonać na przymknięcie oka w kwestii czystości krwi? Stan posiadania widoczny jak na dłoni, zachwycający bardziej niż Malfoy Manor…
… och, gdyby tylko wiedziała, że to wszystko było jedynie opowieścią domu, nie odbiciem stanu skrytki w Gringottcie. A tak? Tak myśli pomknęły w kierunku, z którego zaraz z żalem zawróciły. Bo przecież już zawarto umowy, przecież los został przypieczętowany, a jak znała ojca – żadne płacze, prośby i błagania nie mogły mieć tu najmniejszego znaczenia. Tak, Fortinbras nie należał do rodziców, którzy byli skłonni nie tyle do wysłuchania, co wzięcia pod uwagę zdania swych latorośli.
Szkoda, bo mogłoby to zapewne oszczędzić wielu straconych nerwów i siwych włosów (choć tyle, że w jasnej czuprynie przecież zanikały).
- Hm… frezje są bardzo ładne. Dlaczego pytasz? – spytała, nie podejrzewając przecież, że mógł ot tak sprawić, iż w wazonach pojawią się te właśnie frezje! No bo jak…? Zakładała raczej, że już jakieś konkretne kwiaty miał, więc… - I mam nadzieję, że trafiłam z gustem – dodała, wręczając Darcy’emu butelkę wina. Chociaż, chyba przesadziła, zabrakło tu pewnego… wyczucia taktu, jak się głębiej zastanowić.
… przy odrobinie szczęścia. Zresztą, pod to dało się podciągnąć jeszcze i inne kwestie, o mniejszym lub większym znaczeniu. Trudno, aż tak daleko w przyszłość teraz nie wybiegała, w sumie nawet średnio chciała o tym myśleć – w głowie wszak miała teraz zgoła inne myśli. Czego wyrazem był chociażby promienny uśmiech – no naprawdę, niczym słoneczko – zaadresowany do Lockharta.
- Ciebie też naprawdę dobrze widzieć – zapewniła miękko, wślizgując się do wnętrza. Nie dało się nie rzucić paru zaciekawionych spojrzeń; och, jakie to w końcu było wspaniałe wnętrze! Mozaika, lustro, jakość drewna, widoczna już z daleka – domostwo wręcz godne królów.
Może jednak ojciec dałby się przekonać na przymknięcie oka w kwestii czystości krwi? Stan posiadania widoczny jak na dłoni, zachwycający bardziej niż Malfoy Manor…
… och, gdyby tylko wiedziała, że to wszystko było jedynie opowieścią domu, nie odbiciem stanu skrytki w Gringottcie. A tak? Tak myśli pomknęły w kierunku, z którego zaraz z żalem zawróciły. Bo przecież już zawarto umowy, przecież los został przypieczętowany, a jak znała ojca – żadne płacze, prośby i błagania nie mogły mieć tu najmniejszego znaczenia. Tak, Fortinbras nie należał do rodziców, którzy byli skłonni nie tyle do wysłuchania, co wzięcia pod uwagę zdania swych latorośli.
Szkoda, bo mogłoby to zapewne oszczędzić wielu straconych nerwów i siwych włosów (choć tyle, że w jasnej czuprynie przecież zanikały).
- Hm… frezje są bardzo ładne. Dlaczego pytasz? – spytała, nie podejrzewając przecież, że mógł ot tak sprawić, iż w wazonach pojawią się te właśnie frezje! No bo jak…? Zakładała raczej, że już jakieś konkretne kwiaty miał, więc… - I mam nadzieję, że trafiłam z gustem – dodała, wręczając Darcy’emu butelkę wina. Chociaż, chyba przesadziła, zabrakło tu pewnego… wyczucia taktu, jak się głębiej zastanowić.