• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
[23.07.72] You can't choose what stays and what fades away

[23.07.72] You can't choose what stays and what fades away
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Leta Crouch
#5
10.11.2023, 23:30  ✶  
Z zewnątrz – tak, dom nie wyróżniał się niczym szczególnym, nieco inaczej sprawy się miały, gdy przechodziło się przez bramę – wtedy już dostrzegało się szczegóły, które zdecydowanie nie istniały w momencie patrzenia na to wszystko jeszcze z ulicy. Bo chociażby samego przejścia strzegły dwa szakale, stróżujące w wydrążonych kolumienkach. Albo kołatka. Zdecydowanie kocia głowa i... czy mu się wydawało czy też faktycznie mrugnęła? Nie no, to zdecydowanie musiała być jakaś gra świateł, cień, jaki rzucił czy coś w ten deseń. Tak. Zdecydowanie.
  Wszak wyglądała zupełnie niewinnie i niemagicznie. Jak i szakale w bramie, nawiasem mówiąc, ale o ile Longbottom już coś na temat stróży wiedziała, tak ten kawałek mosiądzu... hm, cóż, mógł, ale nie musiał być czymś więcej. Jak to generalnie w czarodziejskim świecie bywało. Wszak nigdy nie wiesz, czy książka, którą akurat masz ochotę przeczytać, nie okaże się być bardzo, bardzo głodna i uzna, że twoja ręka to doskonała przekąska, prawda?
  Czarodziejski świat miał również to do siebie, że w starych rodzinach praktycznie każdy każdego znał, w mniejszym lub większym stopniu, nie mówiąc już o stopniu splątania tych wszystkich genealogicznych drzew. Ale faktycznie, Leta w Londynie spędzała tak naprawdę bardzo mało czasu - i ta zasada miała zastosowanie już od pierwszych chwil jej życia, skoro nawet nie raczyła przyjść na świat na brytyjskiej ziemi, tylko hen, daleko, za morzami. Tak że... jeśli nie chodziło się z nią do szkoły bądź nie brylowało na salonach w dokładnie tym samym czasie, co ona sępiła środki na wyprawy archeologiczne czy tam utrzymanie znalezisk, to dość łatwo mogło się okazać, iż w pamięci niska, rozczochrana i kapkę za bardzo rozpaplana czarodziejka najzwyczajniej w świecie nie istniała.
  Ale tak, w pewnym sensie istotnie była gwiazdą tego przedstawienia - nawet jeśli brakło błyszczących strojów (niczym w cyrku...) czy generalnie czegokolwiek, co dawałoby efekt blichtru. Nic z tych rzeczy - nic się nie błyszczało, nie świeciło, to po prostu była... Leta. Ale też: Leta pełna zapału.
  - No to wspaniale - skwitowała i zerknąwszy do kubka, zatoczyła nim lekki okrąg, najwyraźniej w ten sposób "mieszając" jeszcze jego zawartość, po czym upiła łyka, obchodząc krąg. Że też jej się jadaczka nie chciała zamknąć... - W zasadzie, powiem wam, to czegoś takiego chyba jeszcze nie było, żeby takie klątwy rozsiewały się same, bez udziału cudzej, złej woli. Bo wiecie, mimo wszystko trzeba nad tym troszkę posiedzieć, pomyśleć, nakreślić jej kształt, cel i tak dalej, a tu o, wycieczka na sabat, parę minut i gotowe - prychnęła, kręcąc głową - Aj, chwila, chyba tu coś... a nie, w porządku, przywidziało mi się - wyrzuciła z siebie bardzo szybko, jeszcze szybciej zmieniając zdanie co do tego, jakie linie widziała. Nie, jednak nikt niczego nie naruszył, co oszczędzało ciut czasu, bo nie musiała niczego poprawiać.
  - No dobrze, to do roboty – uznała, czyniąc użytek ze swojej różdżki. Tylko nie taki, jaki można się było spodziewać, bowiem najpierw podrapała się nią po plecach, a następnie zaklęciem odesłała kubek na parapet. Kolejny ruch różdżką – i świece wylądowały w strategicznych miejscach kręgu. Jeszcze ciut magii – i zatańczyły płomyki.
  Subtelna woń zaczęła wzbierać i rozlewać się wokół. A i sama Leta w pewien sposób się przeobraziła; z chaotycznej papli w kogoś zdecydowanie skupionego, kogoś, kto wiedział, co robi. W ruchach, jakie wykonywała, dało się wyczuć pewność – i wieloletnią praktykę. Znajdowała się w swoim żywiole; snująca się wokół nich niczym dym (jaki dym? Świece – nie kadzidła, żeby jego kłęby miały się unosić wciąż i wciąż, ale… nie dało się pozbyć wrażenia, że coś ich oblepia, że czymś przesiąkają, że jednak świat coś zasnuwa), szepcząca inkantacje, wykonująca mniej lub bardziej subtelne ruchy różdżką. Jakby nawijała na nią niewidzialną nić?
  Nie mieli pewności, ile tak naprawdę czasu to zajęło. Mogła to być minuta. Może pięć. A może i godzina…
  … to było dziwne uczucie. Jakby coś się napinało, napinało, osiągało kres swoich możliwości, aż w końcu…
  … pękło?
  Parę sekund później Crouch głęboko odetchnęła, stając przed parą, której losy tak niefortunnie splecione.
  - I jak? Żadnych mroczków, pękających głów i tak dalej? Dobrze się czujecie? Generalnie to już powinno być po sprawie, albo nie jestem Letą Crouch i zjem swoje własne buty – oświadczyła, najwyraźniej będąc całkiem pewną wyniku swojej pracy.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1514), Brenna Longbottom (1602), Leta Crouch (1536)




Wiadomości w tym wątku
[23.07.72] You can't choose what stays and what fades away - przez Brenna Longbottom - 28.10.2023, 23:59
RE: [23.07.72] You can't choose what stays and what fades away - przez Leta Crouch - 29.10.2023, 23:20
RE: [23.07.72] You can't choose what stays and what fades away - przez Atreus Bulstrode - 09.11.2023, 04:36
RE: [23.07.72] You can't choose what stays and what fades away - przez Brenna Longbottom - 09.11.2023, 13:31
RE: [23.07.72] You can't choose what stays and what fades away - przez Leta Crouch - 10.11.2023, 23:30
RE: [23.07.72] You can't choose what stays and what fades away - przez Atreus Bulstrode - 23.11.2023, 06:36
RE: [23.07.72] You can't choose what stays and what fades away - przez Brenna Longbottom - 23.11.2023, 09:43
RE: [23.07.72] You can't choose what stays and what fades away - przez Leta Crouch - 26.11.2023, 22:10
RE: [23.07.72] You can't choose what stays and what fades away - przez Atreus Bulstrode - 08.12.2023, 02:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa