11.11.2023, 14:33 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.11.2023, 18:29 przez Leo O'Dwyer.)
Oczarowanie. Zalewało mnie paraliżujące oczarowanie, oniemienie. Pani Bogini... Taka łaskawa. Znała moje imię i nazwisko. Znała mnie, zanim ja poznałem ją. Ona była wszechwiedząca i jeszcze jaśniała tak pięknie jak mleko. Nie dziwiłem się teraz już w ogóle, skoro zaproponowała skorzystanie z moich usług, że mleczne kąpiele brała i brać... Ja Pani Bogini to ja sprowadzę całe mleko świata, jeśli będzie trzeba. Nawet jeśli miałbym się zaharować na śmierć jak jeszcze nigdy.
- Dziękuję za łaskę... Jestem na każde Bogini skinienie - odszepnąłem zauroczony. Byłem gotów walczyć o piękną cerę mojej Pani. Mogłem nawet bić się ze starszymi kobietami na targu o ostatnią kankę mleka. Wywalczę i przepchnę się przez tłumy łokciami. Dostanę każdy litr mleka, chociażbym miał się czołgać. Tak będzie.
Przełknąłem ślinę i podniosłem spojrzenie na Stanleya. Choć kusiło by zostać u stóp Lorraine... Lorraine, tak pięknie miała na imię. Bardzo ładne miała imię ta bogini. Cóż, choć kusiło by pozostać u jej stóp, to wstałem, odsuwając się od niej by miała czysty obraz, czystą prywatną strefę, nie zanieczyszczoną chociażby przez skrawek mojej sierści. Czystą, najczystszą, ile się tylko dało w tak podłym miejscu.
Skinąłem Pani Bogini i Panu Stanleyowi, po czym siadłem grzecznie na wskazanym krześle, stołku czy też miejscu na ławie. Wszystko miało być dla mnie zbawienne, szczególnie że ja tu chyba miałem należeć do jakiegoś tajnego kręgu, spiskującego przeciwko całemu Nokturnowi. Ale jazda! Rodzice to mnie zabiją, jeśli się dowiedzą, jaką sławę wychowali. A właściwie niesławę, hihi. Ale Pana Stanelya to zamierzałem słuchać, bo to chyba nowy Pan Tom był, w sensie Pan Szef i to prawdziwy Pan Szef, a nie żaden Paniopan.
Wyprostowałem się dumnie i tak zerknąłem ukradkiem - mniejszym, choć bardziej większym może - na Panią Boginię i się tak rozmarzyłem, ach. Ale co tu mówili...? O świstoklikach, to ja o świstoklikach to tak nie za bardzo. Chyba nikogo takiego nie znałem, ale nie byłem w stanie sobie przypomnieć, bo Pani Lorraine... Lorraine... Czy my mogliśmy być na „ty”? Chyba nie wypadało.
I kurczę, kurczaki, takie wieprzowe nawet... Sauriel mówił coś, tam coś mówił, ale coś kpił sobie, że te kurwie promugolscy są. Cóż, jak na Leoleoleo przystało, wcale nie pomyślałem o tym, że wpadałem właśnie w spore tarapaty, tylko że mnie rodzice kompletnie wydziedziczą, hehe, że ja to teraz taki antymugolski byłem. Właściwie, to ciekawe co by na to powiedzieli... Może powinienem ich o to zapytać, hę? Gorzej jak dostanę burę za to i paskiem po tyłku, ale byłem chyba już za stary na paski na tyłku. Chyba że od Maeve... Ona by mi dała paskiem po tyłku w każdym moim wieku i przy każdym wyglądzie.
- Dziękuję za łaskę... Jestem na każde Bogini skinienie - odszepnąłem zauroczony. Byłem gotów walczyć o piękną cerę mojej Pani. Mogłem nawet bić się ze starszymi kobietami na targu o ostatnią kankę mleka. Wywalczę i przepchnę się przez tłumy łokciami. Dostanę każdy litr mleka, chociażbym miał się czołgać. Tak będzie.
Przełknąłem ślinę i podniosłem spojrzenie na Stanleya. Choć kusiło by zostać u stóp Lorraine... Lorraine, tak pięknie miała na imię. Bardzo ładne miała imię ta bogini. Cóż, choć kusiło by pozostać u jej stóp, to wstałem, odsuwając się od niej by miała czysty obraz, czystą prywatną strefę, nie zanieczyszczoną chociażby przez skrawek mojej sierści. Czystą, najczystszą, ile się tylko dało w tak podłym miejscu.
Skinąłem Pani Bogini i Panu Stanleyowi, po czym siadłem grzecznie na wskazanym krześle, stołku czy też miejscu na ławie. Wszystko miało być dla mnie zbawienne, szczególnie że ja tu chyba miałem należeć do jakiegoś tajnego kręgu, spiskującego przeciwko całemu Nokturnowi. Ale jazda! Rodzice to mnie zabiją, jeśli się dowiedzą, jaką sławę wychowali. A właściwie niesławę, hihi. Ale Pana Stanelya to zamierzałem słuchać, bo to chyba nowy Pan Tom był, w sensie Pan Szef i to prawdziwy Pan Szef, a nie żaden Paniopan.
Wyprostowałem się dumnie i tak zerknąłem ukradkiem - mniejszym, choć bardziej większym może - na Panią Boginię i się tak rozmarzyłem, ach. Ale co tu mówili...? O świstoklikach, to ja o świstoklikach to tak nie za bardzo. Chyba nikogo takiego nie znałem, ale nie byłem w stanie sobie przypomnieć, bo Pani Lorraine... Lorraine... Czy my mogliśmy być na „ty”? Chyba nie wypadało.
I kurczę, kurczaki, takie wieprzowe nawet... Sauriel mówił coś, tam coś mówił, ale coś kpił sobie, że te kurwie promugolscy są. Cóż, jak na Leoleoleo przystało, wcale nie pomyślałem o tym, że wpadałem właśnie w spore tarapaty, tylko że mnie rodzice kompletnie wydziedziczą, hehe, że ja to teraz taki antymugolski byłem. Właściwie, to ciekawe co by na to powiedzieli... Może powinienem ich o to zapytać, hę? Gorzej jak dostanę burę za to i paskiem po tyłku, ale byłem chyba już za stary na paski na tyłku. Chyba że od Maeve... Ona by mi dała paskiem po tyłku w każdym moim wieku i przy każdym wyglądzie.