Uśmiech pojawił się na twarzy Wood, gdy zobaczyła, jak Mark ściska swoją różdżkę. To był dopiero początek jego czarodziejskiej drogi, nie miał pojęcia, jak wiele dobra go jeszcze czeka. Tej myśli się trzymała, w Hogwarcie będzie bezpieczny i nikt już go nie skrzywdzi.
- Tak, pierwsza różdżka wytwarza z czarodziejem bardzo silną więź, to coś niesamowitego, dobrze by było, aby jak najdłużej ci służyła. - Sama Heather nie do końca rozumiała tę zasadę, jednak skoro była powtarzana z pokolenia na pokolenie, to musiało w tym coś być. Lepiej, aby chłopiec był tego świadomy i faktycznie pilnował tej różdżki, jak oka w głowie.
- Musisz się trzymać tych zasad, wiesz. - Mówiła spokojnie, zależało jej na tym, aby chłopiec dowiedział się jak najwięcej, chociaż pewnie w szkole mu o wszystkim powiedzą. Dobrze było jednak, żeby i one przekazały mu te informacje.
Udali się dalej, księgarnia nie znajdowała się daleko. Weszli do środka, nie było tłumów, co oznaczało, że do roku szkolnego mieli jeszcze trochę czasu. W sierpniu zapewne mógłby być większy problem ze spokojnym wyborem wszystkich ksiąg. To miejsce pękało w szwach. Lipiec jednak jeszcze był spokojny, dobrze, że wybrali się tutaj właśnie teraz. - Jak widać nawet tutaj mamy problem z jakimkolwiek postępem. Nie wiem, czy nie chcą, czy może nie ma kogoś, kto napisałby coś bardziej przystępnego. - Skomentowała jeszcze, gdy usłyszała słowa Brenny. - Z początku te księgi mogą wydawać się nudne Mark, ale się przyzwyczaić, nauczą cię w szkole wszystkiego, czego będziesz potrzebował, aby zostać wspaniałym czarodziejem. - Miała nadzieję, że grube tomiska go nie zniechęcą do nauki, chociaż wiedziała, że nie będzie łatwo.
Wtedy odezwał się Mark. Widać było, że martwi się funduszami. Starała się to zrozumieć, chociaż wcale nie było to dla niej łatwe. Heather od zawsze była bogata, mogła pozwolić sobie na kupno każdej, najgłupszej zachcianki, wiedziała, że nie wszyscy tak mają, mimo wszystko nie do końca rozumiała ten problem. Brenna całkiem zgrabnie wytłumaczyła chłopcu, jak działają ichnie pieniądze, Ruda na pewno nie zrobiłaby tego lepiej.
- Zachowaj funty dla siebie, kupisz sobie za nie słodycze. - Wtrąciła się Heather, nie chciała, żeby Mark źle się czuł przez to, że one zapewniały mu wyprawkę, uważała, że jest tego wart, zresztą miała tyle pieniędzy, że nie wiedziała, co z nimi robić.