Avelina uważała, że jej prośba była większa, bardziej niebezpieczna niż oddanie mu jakiegoś woreczka. Była w sytuacji, gdzie prosiła Crowa o pozbycie się tyranów z jej pracy. Poprosiła syna swojego szefa, aby dzisiaj go czymś zajął, że potrzebuje odpoczynku, a ona sama zajmie się apteką, że zamknie i ogarnie wszystko po zamknięciu. Stan bez problemu ogarnął sytuację i po szesnastej już była sama w sklepie. Czuła się zdenerwowana, bo nigdy osobiście ich nie spotkała, a liścik od Crowa nie był zbyt pocieszający. Zebrała jednak w sobie odpowiednią ilość odwagi, aby nie zerkać nerwowo na drzwi, czy inne wejścia, którymi ci mężczyźni zamierzali wejść.
Ostatnia wizyta jej nowego przyjaciela była zaskakująca, ale nie wnikała. Wydawało jej się to dziwne, że tak wszedł bez słowa, coś zmontował i zniknął, ale nie oczekiwała od niego nie wiadomo jakiego zachowania. Był człowiekiem ulicy, czy jak się to mówiło i po prostu zachowywał się tak jak uważał za stosowne. Zauważyła też, że niewiele mówił, a Avelina naprawdę doceniała milczących ludzi. Sama niewiele mówiła, w szkole miał przyjaciół, którzy mówili zdecydowanie więcej od ich dwójki razem wziętych. Sam Augustus był gadułą i opowiadał jej wiele, a ona po prostu słuchała, ale nigdy nie miała nikogo z kim mogłaby pomilczeć, bo czasami słowa są zbędne i niepotrzebne.
W końcu wbijała godzina zamknięcia, więc Avelina standardowo ruszyła do drzwi, aby je zamknąć, a potem zacząć liczyć pieniądze, ale nie było to takie proste jak przypuszczała. Gdy tylko przełożyła karteczkę, która głosiła otwarte na zamknięte do środka wszedł mężczyzna nim Paxton zdążyła zamknąć drzwi na klucz. Za nim weszło dwóch kolejnych.
– Przepraszam, ale zamykamy – powiedziała delikatnie drżącym głosem cofając się od nich bliżej lady i lustrując je brązowymi oczami. Czuła jak gula strachu rośnie jej w gardle, a dłonie niepewnie drżą.
– Wiemy – odpowiedział jeden z nich. Dwóch z nich stało trochę bardziej z tyłu i przeglądało eliksiry, a jeden z nich podszedł do Aveliny, więc ta schowała się szybko za ladą. – Zawołaj szefa i zmykaj stąd.
– Szefa nie ma, jestem sama – odpowiedziała patrząc mu w oczy, bo nie mogła się powstrzymać.
@The Edge