Zdaniem Heather zakaz używania magii poza szkołą nie był do końca przemyślany. Ona sama pewnie chętnie korzystałaby z takich możliwości, gdy jeszcze uczęszczała do Hogwartu podczas wakacji można było się dużo nauczyć, tyle że faktycznie mogło to przynieść jakieś straty, więc może nie było to tak do końca głupie. Ciężko jej było wybrać jedną stronę, po której by się postawiła jeśli o to chodzi.
- Niestety, to prawda. - Wood liczyła na to, że wreszcie to się zmieni, zresztą ostatnio sporo się działo w magicznym świecie, miała wrażenie, że coraz więcej czarodziejów rozumie, że to nie nazwiska są najważniejsze, a umiejętności. Może dojdą do momentu, w którym zupełnie przestanie się to liczyć, miała nadzieję, że za jej życia jeszcze będzie dane jej zobaczyć te zmiany.
- Mogą być nudne, zobaczysz jak bardzo, ale nie wszystkie. - Sama Heather wspominała wiele lekcji z naprawdę ogromnym sentymentem, niektórzy nauczyciele nawet te najnudniejsze przedmioty potrafili wyłożyć w taki sposób, że były one bardzo interesujące. Niestety nie wszyscy, a kiedy podręczniki były równie nudne, co prowadzący zajęcia... nie wróżyło to nic dobrego. Nie można jednak było mieć wszystkiego, tak już wyglądało życie.
Chciała wspomnieć o tym, że nie tylko duchy są prawdziwe, że wampiry, wilkołaki, selkie i cała reszta, chyba jednak nie był to odpowiedni moment. Chłopiec miał już sporą ilość informacji do przetworzenia, nie było sensu go obarczać kolejnymi, nie chciała, żeby zaczął się bać magicznego świata. Dowie się wszystkiego w swoim czasie. - Potwierdzam, w szkole można spotkać same przyjazne duchy, na pewno będę chętne ci pomóc, jeśli będziesz czegoś potrzebował. - Potwierdziła jeszcze słowa Brenny.
Ruda nie sądziła, że chłopiec spochmurnieje, kiedy wspomni o tym, że może wydać swoje pieniądze na słodycze. Nie chciała, żeby poczuł się źle. Może nie do końca przemyślała sprawę, ale nie miała innego pomysłu. Wiedziała, że może to być dosyć niewygodny temat. To, w jaki sposób podeszła Longbottom do sprawy, chyba pomagało. Wood nie odezwała się ani słowem, żeby nie popsuć niczego.