Poinformowany z odpowiednim wyprzedzeniem o chęci spotkania, zadbał o to, aby w okolicach umówionej godziny nic istotniejszego nie zaprzątało jego uwagi. Sprawami, których z reguły miał na swojej głowie całkiem sporo, postarał się zająć wcześniej bądź też odłożyć na następny dzień. Nie lubił, kiedy zostawiał je rozgrzebanymi na swoim biurku. Istniało wówczas ryzyko, że coś umknie jego uwadze. Jakiś dokument przypadkiem zmieni swoją lokalizacje. Na to zaś nie mógł pozwolić.
Czekając aż jeden z jego skrzatów poinformuje o przybyciu gościa, zaciągnął się cygarem. Delikatnie, pozwalając sobie na wychwycenie charakterystycznego aromatu. Procesowi temu wyjątkowo nie towarzyszył tym razem alkohol. Po ten zamierzał sięgnąć już przy Nicolasie, proponując mężczyźnie szklanice trunku, który w pojedynkę nie smakował równie dobrze.
Choć i w takich momentach Robert sobie whisky nie odmawiał.
Stworzenie, które od lat służyło w jego rodzinnym domu, nie zdążyło do końca otworzyć drzwi. Mulciber zauważył to. Wiedział co znaczyło pojawienie się skrzata. Z czym było związane.
- Możesz odejść, zajmę się gościem. - wydał polecenie, nie dając mu możliwości zaanonsowania gościa, co potrzebne w zasadzie nie było. Następnie niedopalone cygaro umieścił w popielnicy. Nauczony wieloletnim doświadczeniem, pozwolił aby te samo zgasło, zachowując tym samym swoje walory.
Do salonu, który połączony był z biblioteką, dotarł w kilka chwil później. Nie zajęło mu to wiele czasu. W gruncie rzeczy nie lubił tego uczucia, które pojawiało się, kiedy inni musieli na niego czekać. Całe szczęście nie pojawiało się ono względem każdej osoby.
- Nicholasie. - zatrzymał się w pobliżu stolika, dwóch foteli. Wiekowej choć zadbanej sofy. Meble całkiem dobrze pamiętały czasy, kiedy razem z Richardem byli dziećmi. - Napijesz się czegoś? W zeszłym tygodniu wpadła mi w rękę bardzo dobra szkocka. - poinformował, wskazując prawą ręką w kierunku barku. W jego wnętrzu zawsze dało się znaleźć coś odpowiadającego każdej okazji. Na to Robert pieniędzy nie szczędził. Nie miało znaczenia to, że tych zbyt wiele obecnie nie posiadał. O pewne rzeczy należało zadbać.
Nie czekając aż Travers udzieli odpowiedzi, podszedł do mebla, który wskazał, szykując drinka dla swojej osoby. Do tego magii nie wykorzystywał, nauczony w tej materii pewnego umiaru.