Doskonale pamiętał wszystko to, co miało miejsce w roku 1963. Choć od tamtych wydarzeń upłynęło sporo czasu, nadal zdarzało mu się żałować tego, iż postąpił wówczas zgodnie z poleceniem ojca. Odstawił na boczny tor swoją rozwijającą się karierę naukową. Przekreślił lata ciężkiej pracy. Czy aby na pewno było warto? Na te pytanie nie posiadał jednoznacznej odpowiedzi.
Oczywiście nie byłby skłonny przyznać się do tego przed drugą osobą.
Również przed własnym bratem.
– Nikt przy zdrowych zmysłach nie pozostawiłby tak cennych materiałów w rękach szlamy. – odpowiedział, dając tym samym wyraźnie do zrozumienia, iż braków tej dokumentacji był jak najbardziej świadomym. Nie on jeden zresztą, opuszczając Ministerstwo Magii zdecydował się postąpić podobnie. Po części wynikało to z potrzeby zadbania o własne bezpieczeństwo. Lwia część tego, czym zajmowano się w Departamencie Tajemnic, w jednej chwili uznana została bowiem za niedopuszczalną ze względów etycznych.
Przyjął podany mu zwój, rozwinął, wolna zaczął zapoznawać się z każdą kolejną linijką tekstu. Zmarszczył brwi. Wyraz twarzy Mulcibera wskazywał na to, iż faktycznie skupiony był na tym, co znalazło się w jego rękach. Przy pewnych kwestiach zmuszony był się zatrzymać na dłużej. Do niektórych musiał powrócić – dla pewności, czy wszystko interpretował we właściwy sposób. Gdyby znajdywał się przy swoim biurku, we własnym gabinecie, zapewne sięgnąłby właśnie po pióro i zaczął umieszczać swoje uwagi na marginesie. Pytanie. Wątpliwości.
Wreszcie dotarł do wspomnianego przed Rodolphusa końca tekstu. Przez chwilę się wpatrywał w przedstawione tutaj wnioski. Nie śpieszył się nadmiernie z zabraniem głosu; z wygłoszeniem swojej opinii w temacie.
– W jaki sposób dobierałeś obiekty do swoich badań? Porównywałeś mózgowie mugoli, charłaków, szlam i czarodziejów? – zapytał, chcąc się w pierwszej kolejności upewnić co do tego, na ile prawidłowe były jego podejrzenia. Odpowiednio dobrane metody stanowiły podstawę każdych badań. Miały olbrzymi wpływ na ich wyniki. I przede wszystkim – na tych wyników wiarygodność. Rodolphus był nadal młodym człowiekiem, brakowało mu doświadczenia. Popełniać mógł błędy.
A w zasadzie, to nawet powinien – to właśnie w oparciu o nie człowiek się rozwijał.
– Byłoby dobrze gdzieś usiąść, zakładam że czeka nas dłuższa rozmowa. - dodał jeszcze, nim Lestrange zdołał udzielić odpowiedzi na zadanie pytanie. Wygodny fotel byłby jak znalazł, choć prawdę powiedziawszy, w obecnych okolicznościach Robert nie pogardziłby zwykłym krzesłem bądź nawet stołkiem.