18.11.2023, 22:38 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.01.2025, 23:56 przez Król Likaon.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Alexander Mulciber - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Co z tego, że z Horyzontalnej na Pokątną nie była wcale tak daleko i spokojnie można było przejść się pieszo. Louvain zadbał o to by po VIP-owskie tyłki zajechały ekskluzywne karoce z zadaszeniem, z zaprzężonymi do nich Aetonanami i wynajętym woźnicą rzecz jasna. Zdecydowanie chodziło o przepych i żeby dobrze wyjść w obiektywach dziennikarskich aparatów. Wycieczka krótka, bo raptem kilkuminutowa, ale z czerwonego dywanu na czerwony dywan. Kolejna dedykowana atrakcja dla burżujskich zadków, kto wie czy w kosztorysie nie pochłonęła więcej środków z konta bankowego Gringotta, niż organizacja samego pojedynku. No ale czego nie robi się dla przyjaciół prawda? Wcale nie chodziło o to by zadbać o swój własny splendor i sławę, ani przez moment. Klub który Lou wybrał na dzisiejszy wieczór również miał wyszczególnioną listę gości i zorientowany był na uciechy dla Bandy Borgina i pozostałych gości, którzy tylko skorzystali z zaproszenia Louvaina. Zaczarowana fasada budynku w którym mieścił się klub nocny wydawała się być niepozorna i niczym nie zdradzała królestwo rozpusty jakie w sobie skrywała. Kilkumetrowy odcinek czerwonego dywanu, na końcu którego stał czarodziej z listą gości w towarzystwie kilku goryli, którzy skutecznie zniechęcali zadymiarzy do awantur. Był to bowiem ostatni etap na którym zabłąkany flesz aparatu mógł towarzyszyć wszystkim bogolom, bo instrukcje na piktogramach informowały o zakazie uwieczniania czegokolwiek wewnątrz na zdjęciach.
Sam klub nie był zbyt zatłoczony jak trybuny na hali widowiskowej, ale nie brakowało w nim eleganckich gości. Tak jakby w dreskodzie był nakaz bycia ślicznym i przystojnym. Na wejściu każdy z gości otrzymywał specjalną opaskę, którą mógł się legitymować wewnątrz. - Dzięki temu moi mili... - zwrócił się w kierunku towarzystwa. - każdy barman obsługuje was poza kolejką, ochrona wynosi kogo wskażecie, a muzyka zmienia się wedle zachcianki. - dokończył nie ukrywając ironicznie zawadiackiej maniery w głosie. Zatrzepotał w powietrzu opaskami, a potem zaczął po kolei wręczać każdemu z osobna po ultymatywnej wejściówce. - Są jednak minusy... panienki i przystojniaki nie odpuszczą okazji, żeby was zagadać... - zakończył zadziornym uśmiechem. Lou miał już nieco lepszy humor, perspektywa nocnej zabawy w gronie przyjaciół skutecznie odciągała go od gorzkich myśli o niechcianym remisie z Nottem. Puścił gości przodem, a sam jeszcze na koniec zamienił dyskretne słówko z ochroną na wejściu wsuwając każdemu z nich banknot o wysokim nominale do kieszeni marynarki.
Nie musiał dodawać, że po raz kolejny dla swojego towarzystwa przygotował VIP loże zorientowaną na podwyższeniu z którego widać było cały parkiet, a para kelnera z kelnerką z niestrudzonym uśmiechem gotowa była przyjąć pierwsze zamówienia. W oczekiwaniu na specjalne zamówienia, Louvain napoczął już z przygotowanego coolera, szampan rozlewając go do kieliszków. Miał przygotowany tekst otwierający na swoją wygraną, ale nie na remis, więc zawiesił się na moment. - Całe szczęście tutaj nie uznają remisów, wygrana po prostu nam się należy. - rzucił w eter unosząc kieliszek w górę.
Spoiler![[Obrazek: dance-dancing.gif]](https://media.tenor.com/e8O3ysG8kHMAAAAC/dance-dancing.gif)