Nie ciągnął tematu dotyczącego raczkującej współpracy Yaxleyów z rodziną Flint, skupiając się już tylko na zleceniu, które Nicholasowi przedstawił. Zarazem jednak oczywiście w pamięci sobie odnotował, że coś takiego podczas tego spotkania padło. Taka informacja nie powinna wszak wpaść jednym uchem i w chwilę później wylecieć z głowy za pośrednictwem tego drugiego. Robert zdawał sobie z tego sprawę.
- Dobrze, że dostrzegasz w tym potencjał. Przekaż informacje o sprawie dalej. Oczywiście tradycyjnie zależałoby mi na czasie. - ostatnie podkreślił. Na pytanie dotyczące celu, w jakim miałaby zostać wykorzystana skóra buchorożca, odpowiedzi zaś nie udzielił. Zachował się tak, jakby te podczas tej rozmowy nie padło.
Aczkolwiek czy ktoś, kto w podziemiu handlował odzwierzęcymi komponentami, nie zdawał sobie sprawy z tego, że czasem lepiej było o pewne rzeczy nie pytać? Dla własnego dobra oraz bezpieczeństwa.
Zanim sięgnął po odstawioną jakiś czas temu szklankę - można było do niej powrócić, skoro swoją sprawę Nicholasowi przedstawił - poczekał na konkretną reakcje, może odpowiedź najstarszego z rodzeństwa Travers. Kiedy temat uznał za zakończony, pozwolił sobie znów wlać odrobinę alkoholu do ust. Na dnie zostało go już naprawdę niewiele. Może na jeszcze jeden raz?
- Skoro to mamy za sobą, możemy wreszcie przejść do kwestii, która Ciebie do mnie przyciągnęła. - zasugerował. Długo to już odkładali, a przecież to właśnie miał być podstawowy temat tego spotkania. Z jego powodu Nick o spotkanie poprosił listownie.
Podniósł się z fotela i nie czekając aż szklanki - jego i Nicholasa - będą puste, zdecydował się dolać do każdej odpowiednią ilość alkoholu. Nie było tego szczególnie dużo. Robert bowiem był nauczony, że napełniać nie wypadało w ilości większej niż na 1/3 pojemności niewielkiego naczynia. Takie zasady dawniej przekazał mu ojciec i do dzisiaj się ich trzymał.