Pomimo sposobu w jaki przedstawił zlecenie, które miał dla Yaxleyów, pozostawał świadomy tego, iż nie jest to zadanie łatwe do realizacji. Wiązało się z podróżą, wymagającą wszak odpowiednich przygotowań. Zebrania ludzi, zasobów, zaplanowania całej akcji, która mogła okazać się mniej lub bardziej skomplikowana. Robert co prawda na polowaniu oraz magicznych zwierzętach nie znał się za bardzo, praktycznie wcale, ale jak to już miał w zwyczaju - wolał założyć ten czarniejszy scenariusz. Dlatego też podkreślił, że sprawa była ważna, licząc iż dzięki temu wszystkie związane z nią kwestie zostaną poruszone prędzej niż później. Miał nadzieje, że najpóźniej w czerwcu będzie można ogłosić sukces.
Rzecz jasna w wąskim gronie, gdyż pewne informacje przeznaczone były dla naprawdę nielicznych par uszu.
Skinął głową, kiedy Nicholas dał mu do zrozumienia, iż przyjmuje do wiadomości, że sprawa skór była czymś, o co nie powinien w tym momencie pytać. Nie tracił przy tym czasu na zwracanie mu uwagi na to, iż dobrze byłoby zadbać, żeby ta sprawa przypadkiem gdzieś nie wypłynęła. Jako były uczeń, Nicholas powinien sobie zdawać sprawę z tego, jak bardzo Robert cenił sobie zachowanie dyskrecji.
Odstawiając na stół butelkę, w której znajdywało się wciąż sporo alkoholu, zachowywał się po trosze tak, jakby informacji o swoim dawnym stanowisku nie usłyszał. W żaden wyraźniejszy sposób na nią nie zareagował. Odstawił we właściwe miejsce obydwie szklanki. Wrócił na swój fotel.
Zdążył sobie nawet wlać do gardła kolejną porcje alkoholu.
- W najbliższym czasie zapewne wybiorą następce obecnego szefa. - podsumował. Czy interesował go powrót do Ministerstwa Magii? Oczywiście. Być może nawet na wyższe stanowisko niż te, które zajmował przed laty. Wiedział jednak, że w chwili obecnej nie miał tam czego szukać. Departament Tajemnic nie był w stanie niczego mu zaoferować, nakładając za razem wiele ograniczeń. Tych zaś, jako osoba zajmująca się nauką, Robert zwyczajnie nie akceptował.
- Ale nie wykluczam, że nie zainteresujemy się tym, aby zadbać o odpowiednie relacje, z osobą, która dostanie tę szanse. - dodał, tym samym dając Nicholasowi do zrozumienia, iż sam nie zamierzał przedstawiać swojej kandydatury. W jego życiu nie było na to obecnie miejsca. Zmieniły się ponadto priorytety. Był komuś winny pomoc, lojalność.
Był oddany idei, która miała zmienić cały świat.
W ciągu kilkunastu kolejnych minut dopili alkohol. Poruszyli też parę niezobowiązujących tematów. Luźniejszych. Puste szklanki, których się wreszcie doczekali, stanowiły idealny pretekst do tego, żeby się pożegnać, trzymając się przy tym zasad dobrego wychowania. Obiecali sobie pozostać w kontakcie.