15.11.2022, 22:26 ✶
Rodzice bagatelizowali jego słowa. Uważali, że czyta za dużo dziwnych książek i ma zbyt wybujałą wyobraźnię. Kiedy pytał ich o śmierć Marty (w końcu byli wtedy w szkole!) to odpowiadali, że był to nieszczęśliwy wypadek i nie powinien zawracać sobie głowy. Jasne! Traktowali go jak dziecko, pff! Dwanaście lat to już nastolatek. Był przekonany, że coś wiedzieli i nie chcieli mu mówić bo uważali, że jest za mały na prawdę. Nie zauważyli, że on już ją prawie zna - starsi koledzy szczegółowo mu to opowiadali. Nie zastanowił się jednak skąd oni mogą o tym wiedzieć.
W pewnym momencie w obszarze jego spojrzenia pojawiła się drobna dziewczynka w ładnej sukience. Rozpoznał ją od razu, mimo że widywali się tylko w wakacje i to raz na jakiś czas.
- Layla. Cześć.- rozejrzał się ukradkiem czy nikt ich nie widzi. Ostatnim razem gdy się spotkali przed cyrkowym namiotem to zauważyła ich Cynthia, która później nie omieszkała go (przez tydzień!) pouczać o tym jak bardzo powinien uważać z kim się przyjaźni. Chciałby z nią porozmawiać o wszystkim co fajne ale nie miał humoru. Przeżywał swoje wyolbrzymione zmartwienia.
- N-nie, to nie jabłko. - wyraz twarzy miał bardzo przejęty. Zeskoczył z murku i usiadł na ziemi, naprzeciwko Layli, brudząc sobie te ładne spodenki przygotowane rano przez mamę. Zignorował wzmiankę o miejscu dla obsługi bo kiedy w głowie ma takie problemy to zapominał o zasadach.
- Po prostu niedługo jadę do Hogwartu, do drugiej klasy. I nie chcę tam wracać bo… - przełknął głośno ślinę i pochylił się do Layli z szeroko otwartymi oczami.
- … bo tam w zamku ktoś zabił dziewczynę.- poskarżył się szeptem, robiąc wcześniej dramatyczną i śmiertelnie poważną pauzę. Widział w Layli sojuszniczkę w jego lękach i wnioskach.
- Weszła do łazienki i ktoś ją zabił samymi oczami. Jak ona strasznie krzyczała na mnie kiedy ją o to zapytałem. Mama i tata nie chcą traktować tego poważnie! - mówił dosyć chaotycznie, zapominając dodać najważniejszą rzecz - umiejscowienie czasowe. Postronny słuchacz mógłby pomyśleć, że niedawno doszło do morderstwa na terenie Hogwartu. Akurat teraz zazdrościł Layli, że nie musi chodzić do szkoły. Oparł brodę o wnętrze swojej dłoni, a łokieć o swoje kolano. Jego wzrok padł na jej zawinięte bandażem ręce i tam już pozostał. Nie potrafił utrzymywać kontaktu wzrokowego więc w głównej mierze mogła widzieć jego jasne rzęsy zamiast tęczówek.
W pewnym momencie w obszarze jego spojrzenia pojawiła się drobna dziewczynka w ładnej sukience. Rozpoznał ją od razu, mimo że widywali się tylko w wakacje i to raz na jakiś czas.
- Layla. Cześć.- rozejrzał się ukradkiem czy nikt ich nie widzi. Ostatnim razem gdy się spotkali przed cyrkowym namiotem to zauważyła ich Cynthia, która później nie omieszkała go (przez tydzień!) pouczać o tym jak bardzo powinien uważać z kim się przyjaźni. Chciałby z nią porozmawiać o wszystkim co fajne ale nie miał humoru. Przeżywał swoje wyolbrzymione zmartwienia.
- N-nie, to nie jabłko. - wyraz twarzy miał bardzo przejęty. Zeskoczył z murku i usiadł na ziemi, naprzeciwko Layli, brudząc sobie te ładne spodenki przygotowane rano przez mamę. Zignorował wzmiankę o miejscu dla obsługi bo kiedy w głowie ma takie problemy to zapominał o zasadach.
- Po prostu niedługo jadę do Hogwartu, do drugiej klasy. I nie chcę tam wracać bo… - przełknął głośno ślinę i pochylił się do Layli z szeroko otwartymi oczami.
- … bo tam w zamku ktoś zabił dziewczynę.- poskarżył się szeptem, robiąc wcześniej dramatyczną i śmiertelnie poważną pauzę. Widział w Layli sojuszniczkę w jego lękach i wnioskach.
- Weszła do łazienki i ktoś ją zabił samymi oczami. Jak ona strasznie krzyczała na mnie kiedy ją o to zapytałem. Mama i tata nie chcą traktować tego poważnie! - mówił dosyć chaotycznie, zapominając dodać najważniejszą rzecz - umiejscowienie czasowe. Postronny słuchacz mógłby pomyśleć, że niedawno doszło do morderstwa na terenie Hogwartu. Akurat teraz zazdrościł Layli, że nie musi chodzić do szkoły. Oparł brodę o wnętrze swojej dłoni, a łokieć o swoje kolano. Jego wzrok padł na jej zawinięte bandażem ręce i tam już pozostał. Nie potrafił utrzymywać kontaktu wzrokowego więc w głównej mierze mogła widzieć jego jasne rzęsy zamiast tęczówek.