W wielu aspektach rodzinnych, bracia nie mieli problemu z dogadaniem się. Richard, który miał już swoją posiadłość w Norwegii, na którą własnoręcznie zapracował, nie potrzebował pod swoimi skrzydłami dodatkowo posiadłości w Londynie. Ta od razu przypadła jemu bliźniakowi, jak również inne pozostałe interesy. Takie sprawy omówili jeszcze na pogrzebie ojca, aby Richard mógł wrócić do siebie po sfinalizowaniu ich, zostawiając w papierach swój podpis. Tak, w razie gdyby ktoś czepiał się przekazania jakichś własności. Obu im było na rękę. Nie przeszkadzało mu nawet to, że brat przejął główną rolę głowy rodziny z ich gałęzi.
Dbał o meble. Było to widać, że stary fotel jeszcze nie rozjeżdżał się. Może biurko wytrzyma jakąś dekadę, to nie wiadomo jak z będzie z fotelem. To już jednak nie jest problemem Richarda. Na odbitą zaczepkę brata, uniósł kącik ust, jakby sobie chciał to wyobrazić i chyba na tym pozostanie. Pokręcił jedynie głową, że nie będzie sprawdzał. Nie dzisiaj.
W kolejności następnej było zwracanie sobie wzajemnie uwagi. Robert miał wszystko poukładane. Richard to wiedział, aż za dobrze, gdyż miewał podobnie. Może nie planował wszystkiego tak aż dokładnie co do minuty, ale wszędzie gdzie miał być, był zawsze punktualnie.
- Wiem aż za dobrze. Jednak dobieranie odpowiedniego garnituru też trochę Ci zajmuje.Mówił to z braterskiej troski. Wierzył jednak, że Robert ze wszystkim zdąży, czasem zaś potrzebował kogoś, kto mu coś przypomni, podpowie, doradzi.
- Jaki?
Zapytał ze spokojem, marszcząc lekko brwi. Kiedy Robert tak mówił, to znaczyło, że coś chce. Nie było pomyłki, kiedy wspomniał o swoim poprzednim małżeństwie. Bardzo dobrze Richard pamiętał jak ono wyglądało. Kiedy dostał zaproszenie na ten obecny ślub od brata, nie pojmował, dlaczego znów się żeni. Zrozumiał powód, gdy zostało mu wyjaśnione, kim jest wybranka jego…wolnego krzesła obok.
- Tak, wiem.
Potwierdził, że wie o co Robertowi chodzi. Jego reakcja była bez emocjonalna i raczej doradziłby mu nie żenić się ponownie, skoro taki jest problem z kobietami. Znał jednak powód tego małżeństwa i nie zdziwiło go, że Robert szukał rozwiązania. Czekał na dalsze wyjaśnienia, nad czym tak intensywnie dzisiaj myślał, gapiąc się na biżuterię, jaką schował przed chwilą w szufladzie. Brat jednak w pewnym momencie się chyba zawiesił.
- Ale?
Zadał to krótkie pytanie, chcąc przypomnieć mu, że coś mówił o skomplikowanym rozwiązaniu. I wtedy wszystko było jasne. Robert chciał zakląć przedmiot, który zapewne zechce podarować w prezencie swojej nowej żonie. Tak domyślił się Richard. Miało to sens, ale rzeczywiście wymagało go solidnego przygotowania takiego przedmiotu.
- Chcesz to zrobić na tym przedmiocie?
Gestem głowy wskazał na schowane w szufladzie małe pudełko z przed chwilą oglądaną biżuterią. Choć może Robert miał coś innego na myśli, a ten przedmiot dał mu jakiś pomysł. W końcu jednak przeszedł do sedna sprawy, jak to sam powiedział. Materiały ze Skandynawii. Nie tylko z Norwegii. Naprawdę Robert poważnie podchodził do tego pomysłu.
- Byłbym wstanie. Mam rozumieć, że potrzebujesz materiałów o starożytnych runach i pieczętowaniu ze Skandynawii?
O ile z Norwegii mógłby mu wiele rzeczy załatwić, tak trochę czasu pewnie zejdzie mu w przypadku Szwecji, Danii i Finlandii. Kwestia tego, co konkretnie Robert potrzebował. Materiały na zasadzie ksiąg i zapisków run ze Skandynawskich bibliotek, księgarń? Zaklęć pieczętowania? Potrzebował konkrety, czy dobrze się domyśla. Zapewnienie Robert otrzymał. Na pomoc brata może liczyć. Reakcja nie była jakaś zaskakująca a zwyczajna. Nie pierwszy raz Richard robił coś dla Roberta.