• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...?

1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...?
constant vigilance
I have traveled far beyond the path of reason.
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
auror
Wysoki na prawie dwa metry, brakuje mu pewnie mniej niż dziesięć centymetrów, ale ciężko to ocenić na oko. O krępej budowie ciała, z szeroką twarzą i wybitymi zębami. Skóra często pokryta bliznami. Krzywy nos, z pewnością kiedyś złamany. Włosy ciemne, oczy też. Nie należy do ludzi, którzy o siebie szczególnie dbają.

Alastor Moody
#12
21.11.2023, 19:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.11.2023, 19:20 przez Alastor Moody.)  
Wysłuchał tego, co miała do powiedzenia o wczepianiu się w zajętego mężczyznę z lekkim bólem. No bo to było przecież wymierzone w niego, tylko Bones o tym nie wiedziała (a może się domyślała, ale coś mu mówiło, że nawet gdyby dostała oczywisty sygnał, to by to wolała zamieść pod dywan własnych myśli) i tak go karciła nieświadomie... Ta dziewczyna, o której mówił to była przecież mężatka. I on jeszcze przed Beltane bardzo tę mężatkę chciał uwieść, żeby swojego męża porzuciła, a on stał się gwoździem do trumny ich związku. Wcześniej rozmyślał o tym nawet gorzej - dumał sobie, że mógłby być po prostu jej kochankiem - wygodniejsza opcja, niż posiadanie przy sobie kogoś, kto wiecznie narzeka na to, że nie ma go w domu w święta - te się zwykle spędza się z rodziną. Co za brudne myśli, brudna dusza, skoro to było takie ważne, a on tej granicy w ogóle nie czuł. Jeżeli coś mu rozbłysło w głowie w tym temacie, to raczej gotowość do walki o kogoś, na kim mu zależało. O Mavelle też chciał walczyć, bardziej prostolinijnie nie potrafił tego wszystkiego ująć, niż to ujął przed chwilą, ale co miał zrobić? Zmusić ją do tego, żeby złamała własne zasady? Mogli wymieniać się epitetami tak głośno, że mugolscy sąsiedzi rozważali telefonowanie na milicję, mogli się ze sobą nie zgadzać i tkwić w związku tak toksycznym, że niszczyli się każdym kolejnym dniem, ale nigdy by jej nie skrzywdził. Przynajmniej nie świadomie, nie w ten najbardziej oczywisty sposób (bo to, że się słowami cięli to już kompletnie inny temat). Nigdy by jej nie skrzywdził fizycznie i nie chodziło tu tylko o oczywisty cios zadany czymkolwiek, chodziło tutaj też o dotyk, o niechcianą bliskość. A on się teraz czuł, jakby potrzebował tej bliskości jak powietrza.

Parsknął niby na jej żart, ale coś w jego spojrzeniu wciąż mówiło, że cierpi. No bo cierpiał. Bolały go własne wyobrażenia tego, co by się mogło pomiędzy nimi zadziać, gdyby nie była taka uparta. Co mu, kurwa, po logice - ona mu mówiła takie oczywistości: sama ci mówi, że nigdy nie zaakceptuje tego jak żyjesz, a ty nie chcesz wracać codziennie do domu, gdzie siedzi ktoś permanentnie na ciebie wpieniony i smutny. To nie był związek, tylko tortura, ale torturą było też to palące uczucie czyniące tę logikę kompletnie bezwartościową. Bo to był wciąż głos kobiety, którą kochał przez tyle czasu, dotyk tych dłoni znał lepiej niż jakichkolwiek innych, poznał każdy zakamarek jej ciała, jej preferencje. Wiedział, jak do niej mówić, żeby się śmiała i jak do niej mówić, żeby sama ściągnęła majtki. Była... znana. Bliska mu, była kimś, kogo pamiętał dobrze i kogo wyobrażenie pielęgnował w swoim umyśle tak długo. Jednocześnie była kimś, kto takim jednym naprawdę mi wtedy zależało, odgrzebywał głęboko skrywane uczucie gniewu. Tym ludziom zależało na tym, żeby przeżyć, blablabla... Tłukli się o to tak dawno, że już nie pamiętał kiedy. Ona pewnie pamiętała.

- Do kurwy nędzy - wrzasnął wreszcie, dając upust zbierającym się wewnątrz emocjom i wstał. W taki gwałtowny sposób, ale nie dał jej upaść - przytrzymał ją, jeżeli trzeba było, a zaraz po tym ruszył do przodu w charakterystyczną wycieczkę dookoła absolutnie niczego, zwieńczoną uderzeniem pięścią w niewinny niczemu płotek. Odetchnął ciężko, kilka głębokich wdechów, a później przykrył twarz dłonią na piekielnie długie sekundy. - Palącą nienawiść to ja czuję teraz do samego siebie - przyznał, jednocześnie ukazując, że ta frustracja nie była wymierzona konkretnie w nią. - Przecież ja cię nigdy nie nienawidziłem, byłem tylko cholernie wkurwiony. - Głos mu jakoś ochrypł, nawet się załamał kiedy to mówił. Moody przełożył ręce na swoją głowę i zrobił jeszcze kilka kroków donikąd.

- Jeżeli to jest klątwa albo urok, to i tak nie umiem go złamać. Ale poszukam kogoś, kto może to zrobić.

Nie potrafił znaleźć w sobie lepszej reakcji niż zwyczajne poszukanie rozwiązania ich „problemu”. Gdyby to się złamało, a oni się nadal kochali, sprawa byłaby oczywista. I mógłby się uwolnić od nawiedzających go co noc niestosownych wyobrażeń.

- I nie przepraszaj mnie, błagam. Nie zrobiłaś nic złego, a ja nie powinienem znowu drzeć na ciebie mordy. Wiem o tym, po prostu... Jest mi naprawdę... - ciężko. Było mu ciężko. Ale to nie jemu umarł członek rodziny, Ida przecież żyła, nawet jeżeli miała problemy z funkcjonowaniem. To nie on potrzebował wsparcia. Uniósł więc głowę do góry, jak zawsze skutecznie blokując nawiedzające go uczucie bezsilności. Bo faceci przecież nie płakali, tylko trzymali gardę. Nie przywykł do takich rozmów pełnych zwierzeń, no chyba że wyrzygiwali sobie jakieś niesnaski. - Mavie - powiedział wreszcie, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej, ale był w tej pozie jednocześnie jakiś taki skulony, nie tylko przez wzgląd na różnicę wysokości, na jakich znajdowały się ich głowy - czy ja ci - odkładając na bok tę więź - mogę jakoś pomóc? Potrzebujesz, żebym coś dla ciebie zrobił? - Może chociaż to pozwoliłoby mu uspokoić umysł...?


fear is the mind-killer.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (3752), Mavelle Bones (5381)




Wiadomości w tym wątku
1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 10.09.2023, 22:50
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 20.09.2023, 23:47
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 21.09.2023, 18:30
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 23.09.2023, 19:23
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 23.09.2023, 22:35
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 25.09.2023, 21:13
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 25.09.2023, 22:56
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 28.09.2023, 22:52
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 30.09.2023, 17:22
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 05.11.2023, 15:49
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 19.11.2023, 03:45
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 21.11.2023, 19:20
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 22.11.2023, 01:09
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 28.11.2023, 01:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa