21.11.2023, 19:36 ✶
Zgodnie z tym co padło w temacie do kontaktu z administracją, podrzucam do konsultacji temat powrotu Roberta do kraju. Założenia są następujące:
>> Tuż przed samym Beltane, przez brak odpowiedniej ostrożności, węsząca w jego sprawach żona Roberta (NPC) zdołała dotrzeć do pewnych informacji i w efekcie tego czego się dowiedziała uciekła, stanowiąc tym samym zagrożenie nie tylko dla mojej postaci. Mulciber był tego świadomy, dlatego bez zbędnej zwłoki postanowił zająć się tym problemem osobiście. Można dodatkowo podkręcić całość o to, że wbrew temu, czego oczekiwali inni, nie zjawił się z tego powodu na polanie i nie brał udziału w zaplanowanej akcji, ale to już kwestia typowo dla MG, bo Beltane jest już zamknięte od dawna.
>> Szukając Henrietty, Robert udał się zgodnie z listem do Francji. Miał tam ogarniętą jakąś miejscówkę. Całą akcje przeprowadził razem z bratem. Rozważam zabójstwo lub doprowadzenie do tego, że kobieta jest jakby "obłąkana", czyli choroby psychicznej. To drugie pozwoliłoby uniknąć bycia podwójnym wdowcem, a nawet odegrać rolę kochającego męża, który dba o Henriettę w tym ciężkim dla niej czasie. Oficjalnie można mówić, że w kontekście psychicznym jej stan pogorszył się ze względu na utratę ciąży (nawiązujemy do rozegranych wcześniej fabuł).
>> W trakcie zajmowania się sprawą Henrietty, z Robertem może kontaktować się Stanley. Znajduje się on w posiadaniu odpowiednich informacji. List, być może napisany przy jakimś udziale Chestera, zaalarmuje towarzyszącego Robertowi bliźniaka. Richard nie jest do końca zwolennikiem CP. W obecnej sytuacji uważa, że jeśli zniknięcie Roberta wywołało jakieś zamieszanie, to powrót będzie się wiązał z konsekwencjami. Tym samym chcąc "chronić" brata przed zagrożeniem życia i zdrowia, przez jakiś czas będzie mu uniemożliwiał powrót.
>> Do Roberta i Richarda trafią kolejne listy od Stanleya, niekoniecznie musi być przy tym tak, że to o czym on pisze jest tak do końca prawdziwe, wiadomo. Przy jednym z kolejnych listów bracia się dogadają w kwestii powrotu do kraju. Myślę, że z racji na zawadę Robert powinien zgłosić się sam lub zostać dostarczony we wskazane miejsce przez zwolenników CP jakoś tak krótko po swoim powrocie. Mógł nawet kilka dni (2-3?) czekać pod okiem jakiś śmiertków na zebranie w kromlechu i zaplanowaną karę, jeśli to pasuje.
>> Kwestia samej kary - tutaj nie chce za bardzo się wtrącać, poza tym, że wolałaby uniknąć kalectwa postaci, jej okaleczenia.
>> Tuż przed samym Beltane, przez brak odpowiedniej ostrożności, węsząca w jego sprawach żona Roberta (NPC) zdołała dotrzeć do pewnych informacji i w efekcie tego czego się dowiedziała uciekła, stanowiąc tym samym zagrożenie nie tylko dla mojej postaci. Mulciber był tego świadomy, dlatego bez zbędnej zwłoki postanowił zająć się tym problemem osobiście. Można dodatkowo podkręcić całość o to, że wbrew temu, czego oczekiwali inni, nie zjawił się z tego powodu na polanie i nie brał udziału w zaplanowanej akcji, ale to już kwestia typowo dla MG, bo Beltane jest już zamknięte od dawna.
>> Szukając Henrietty, Robert udał się zgodnie z listem do Francji. Miał tam ogarniętą jakąś miejscówkę. Całą akcje przeprowadził razem z bratem. Rozważam zabójstwo lub doprowadzenie do tego, że kobieta jest jakby "obłąkana", czyli choroby psychicznej. To drugie pozwoliłoby uniknąć bycia podwójnym wdowcem, a nawet odegrać rolę kochającego męża, który dba o Henriettę w tym ciężkim dla niej czasie. Oficjalnie można mówić, że w kontekście psychicznym jej stan pogorszył się ze względu na utratę ciąży (nawiązujemy do rozegranych wcześniej fabuł).
>> W trakcie zajmowania się sprawą Henrietty, z Robertem może kontaktować się Stanley. Znajduje się on w posiadaniu odpowiednich informacji. List, być może napisany przy jakimś udziale Chestera, zaalarmuje towarzyszącego Robertowi bliźniaka. Richard nie jest do końca zwolennikiem CP. W obecnej sytuacji uważa, że jeśli zniknięcie Roberta wywołało jakieś zamieszanie, to powrót będzie się wiązał z konsekwencjami. Tym samym chcąc "chronić" brata przed zagrożeniem życia i zdrowia, przez jakiś czas będzie mu uniemożliwiał powrót.
>> Do Roberta i Richarda trafią kolejne listy od Stanleya, niekoniecznie musi być przy tym tak, że to o czym on pisze jest tak do końca prawdziwe, wiadomo. Przy jednym z kolejnych listów bracia się dogadają w kwestii powrotu do kraju. Myślę, że z racji na zawadę Robert powinien zgłosić się sam lub zostać dostarczony we wskazane miejsce przez zwolenników CP jakoś tak krótko po swoim powrocie. Mógł nawet kilka dni (2-3?) czekać pod okiem jakiś śmiertków na zebranie w kromlechu i zaplanowaną karę, jeśli to pasuje.
>> Kwestia samej kary - tutaj nie chce za bardzo się wtrącać, poza tym, że wolałaby uniknąć kalectwa postaci, jej okaleczenia.