• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[10.07.1972] I tylko ja i słońce

[10.07.1972] I tylko ja i słońce
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#3
21.11.2023, 20:29  ✶  

Akurat jeśli chodziło o wróżbiarstwo i przepowiednie – te przechodziły obok Victorii bokiem. Była zbyt mocno stąpająca po ziemi, by wierzyć w te dyrdymały, wyssane z palca bzdury… chociaż nawet ona gotowała się wewnętrznie na myśl o Szeptusze, która bez pytania na Beltane obwieściła „swoją wizję”. A niech się nimi udławi – bo Lestrange nie miała zamiaru pozwolić, żeby słowa jakiejś szalonej baby kierowały jej życiem, albo cokolwiek o nim mówiły, tym bardziej, że nie pytała. Dolohov i jego wizja wysłana do niej któregoś razu listem zostały przyjęte z większym… hym… entuzjazmem (czyli nie było w niej wrogości). Nadal uważała, że to nie sztuka „przewidzieć”, że jej życie usłane będzie kłębiącymi się nad jej głową trudnościami; wystarczyło poczytać gazety, dodać dwa do dwóch, wyciągnąć własne wnioski i voilà! Więc była sceptyczna, ale należała do tych osób, które na pierwszym miejscu stawiają logikę, albo przynajmniej starają się pewne rzeczy wytłumaczyć sobie w logiczny sposób – może to było trafniejsze określenie odnoście Victorii.

Spodziewała się, że Sauriel będzie spał, pasowałoby to do jego standardowego trybu dnia, a po tych ponad siedmiu miesiącach zdążyła się przyzwyczaić i nauczyć jak to z nim wygląda. Dlatego była zupełnie niezdziwiona i niezrażona, że skrzat wpuścił ją i kazał poczekać, a potem trwało to… i trwało. Na szczęście Victoria była bardzo zorganizowaną czarownicą i przewidziawszy trudności przyszła z zapasem czasu, bo musieli być gotowi o konkretnej godzinie i minucie, nie później, zrobiła więc w głowie różne symulacje i ostatecznie wyszło jej, że najbezpieczniej byłoby przyjść pół godziny wcześniej. Najwyżej, jeśli pójdzie szybko i gładko, to sobie porozmawiają. Albo sobie pomilczą, obojętnie. Najwyraźniej jednak nie było to potrzebne.

Zaprowadzona do salonu, Victoria usiadła sobie, schludnie wyprostowała sukienkę, by dobrze się układała, poprawiła włosy, równiutko ułożyła torebkę na kolanach, dłonie o paznokciach przejechanych czerwonym lakierem ułożyła równiutko na torebce i czekała. Tylko raz zerknęła kontrolnie na delikatny zegarek na jej lewym nadgarstku (mający odwracać uwagę od blizn o jednocześnie przynajmniej kawałek zasłaniać), by upewnić się ile mają jeszcze czasu, i spokojnie czekała nadal. W końcu cierpliwość została nagrodzona.

– Oczywiście. Jest trzynasta trzydzieści sześć – odparła spokojnie i raz jeszcze zerknęła na swój zegarek. – Siedem. Trzydzieści siedem – poprawiła się i uśmiechnęła się delikatnie. Nie wyglądała jak ktoś, komu życie się wali na głowę, albo że coś się stało, no bo zupełnie nic się nie stało. Teraz jedynie cienka, pozioma kreska na jej prawym policzku była bardziej widoczna, bo miała odgarnięte włosy. I zamierzała tę ranę nosić dumnie, jako swoją ostateczną decyzję na to, by wynieść się z rodzinnego domu. Pewnie kilkanaście dni minie, nim ślad całkowicie zniknie. – Nie nie, nie chcę. Nie ma czasu – odparła i nawet machnęła leciutko ręką. – Jak się czujesz? – zapytała dość bezpośrednio, przypatrując się Saurielowi równie badawczo, co on patrzył na nią. – Przyszłam cię wyciągnąć z domu, żebyś nie przegapił takiej okazji, a z tego co widzę, to byś to przespał – życie by przespał… I odrzucił. A panna Lestrange nie zamierzała do tego dopuścić. – Dzisiaj ma być całkowite zaćmienie słońca. Więc ubieraj się, mamy piętnaście minut – dodała, gwoli wyjaśnienia, choć nie ruszyła się nawet o centymetr.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (4622), Victoria Lestrange (5294)




Wiadomości w tym wątku
[10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Victoria Lestrange - 20.11.2023, 19:37
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Sauriel Rookwood - 21.11.2023, 17:24
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Victoria Lestrange - 21.11.2023, 20:29
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Sauriel Rookwood - 22.11.2023, 16:53
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Victoria Lestrange - 23.11.2023, 00:09
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Sauriel Rookwood - 24.11.2023, 16:26
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Victoria Lestrange - 24.11.2023, 23:42
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Sauriel Rookwood - 25.11.2023, 12:38
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Victoria Lestrange - 25.11.2023, 14:33
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Sauriel Rookwood - 26.11.2023, 10:07
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Victoria Lestrange - 26.11.2023, 14:42
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Sauriel Rookwood - 26.11.2023, 17:52
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Victoria Lestrange - 26.11.2023, 20:11
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Sauriel Rookwood - 28.11.2023, 00:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa