22.11.2023, 10:52 ✶
- Jestem umówiony - rzucił tylko, zerkając na pracownika sklepu. Nie powiedział nic więcej, bo nie widział w tym większego sensu. Nie musiał się tłumaczyć byle komu. Przesunął wzrokiem po jednej ze świec i zmarszczył brwi. Potem jednak, wiedziony kaprysem, zerknął na pracownika i uniósł brew. Chciał o coś zapytać, ale zrezygnował. Nie czytał mu w myślach, a że mężczyzna nie wydawał się być specjalnie zainteresowany sprzedażą, nie podejmował tematu. Ruszył za nim na tyły sklepu, a potem do gabinetu Roberta.
Nie wiedział, że łatwo było go rozzłościć - ale też po prawdzie nigdy by tego świadomie nie zrobił. On starał się być ponad tak przyziemnymi emocjami, chociaż nie zawsze mu się to udawało. Zawsze jednak starał się trzymać nerwy na wodzy, a upust energii dawał wyłącznie podczas... Pewnych sytuacji. Nigdy też celowo nie drażnił osób, z którymi współpracował. Nie czuł do Roberta sympatii, wyłącznie szacunek i podziw. Rozsądek nakazywał mu też zachowywać ostrożność w kontaktach z nim, ale jednak nie zmieniało to faktu, że Robert był Rodolphusowi niezbędny do realizacji własnych celów.
- Dobry wieczór, Robercie - przywitał się, łącząc dłonie za plecami. Poczekał aż drzwi do gabinetu się zamkną, a pracownik odejdzie na tyle, by nie podsłuchiwał. Czekał więc, bo nie miał zamiaru zdradzać swoich sekretów nie będąc pewnym, że mogą tu bez przeszkód rozmawiać.
Nie wiedział, że łatwo było go rozzłościć - ale też po prawdzie nigdy by tego świadomie nie zrobił. On starał się być ponad tak przyziemnymi emocjami, chociaż nie zawsze mu się to udawało. Zawsze jednak starał się trzymać nerwy na wodzy, a upust energii dawał wyłącznie podczas... Pewnych sytuacji. Nigdy też celowo nie drażnił osób, z którymi współpracował. Nie czuł do Roberta sympatii, wyłącznie szacunek i podziw. Rozsądek nakazywał mu też zachowywać ostrożność w kontaktach z nim, ale jednak nie zmieniało to faktu, że Robert był Rodolphusowi niezbędny do realizacji własnych celów.
- Dobry wieczór, Robercie - przywitał się, łącząc dłonie za plecami. Poczekał aż drzwi do gabinetu się zamkną, a pracownik odejdzie na tyle, by nie podsłuchiwał. Czekał więc, bo nie miał zamiaru zdradzać swoich sekretów nie będąc pewnym, że mogą tu bez przeszkód rozmawiać.