24.11.2023, 00:35 ✶
– No żesz kurwa mać – wybuchła w końcu, załamanym głosem przecinając przestrzeń. Przyjrzała się swojej różdżce i odstąpiła o krok, tak jakby rozchodzenie miało jakoś pomóc wadliwemu kawałku drewna. Nie była pierdoloną królową cierni jak jej się wydawało i gdyby nie świeżo przyjęte prochy, bardzo głęboko ugodziłoby to w jej dumę.
Lorettę niosły zupełnie inne nurty; zafascynowana patrzyła na inkantację opuszczającą jej różdżkę i godzącą w postać Leandra. Udana! Udało jej się.
– Dowal mu. Dowal mu więcej, Lore. Wiesz, że na to zasługuje – podjudzała. Lubiła ich widzieć w głośnym skowycie, na ostatnim skraju rozpaczy, bólu, rozerwania każdej wewnętrznej tkanki organizmu - nawet jeśli miała być jedynie urojona. Wijących na podłodze, zaklętych i wygiętych w bólu. Wpatrywała się w ten widok zahipnotyzowana; czuła jak ogarnia ją znajoma, łajdacza fala obleśnej i makiawelskiej wesołkowości. Uśmiech ten zakołysał się na szyderczych wargach, bardzo pragnących dołączyć do Lestrange w prawieniu przeklętego zaklęcia.
– Dołączyłabym, ale widziałaś moje wcześniejsze wysiłki – westchnęła niepocieszona.
Lorettę niosły zupełnie inne nurty; zafascynowana patrzyła na inkantację opuszczającą jej różdżkę i godzącą w postać Leandra. Udana! Udało jej się.
– Dowal mu. Dowal mu więcej, Lore. Wiesz, że na to zasługuje – podjudzała. Lubiła ich widzieć w głośnym skowycie, na ostatnim skraju rozpaczy, bólu, rozerwania każdej wewnętrznej tkanki organizmu - nawet jeśli miała być jedynie urojona. Wijących na podłodze, zaklętych i wygiętych w bólu. Wpatrywała się w ten widok zahipnotyzowana; czuła jak ogarnia ją znajoma, łajdacza fala obleśnej i makiawelskiej wesołkowości. Uśmiech ten zakołysał się na szyderczych wargach, bardzo pragnących dołączyć do Lestrange w prawieniu przeklętego zaklęcia.
– Dołączyłabym, ale widziałaś moje wcześniejsze wysiłki – westchnęła niepocieszona.
Chwasty trzeba wyrywać.