Chester bardzo doceniał to, że ktoś szanował jego czas i przechodził od razu do rzeczy. Swoim zwyczajem postanowił zawsze wysłuchać tego, co mają mu do powiedzenia wszyscy ludzie, którzy zwracają się do niego w jakiejkolwiek sprawie zanim zabierze głos. Podczas wysłuchiwania zeznania Laurence'a mimika jego zmęczonej życiem twarzy ulegała stopniowym zmianom, zaś jego rysy znacznie się wyostrzyły. Pojawiło się niezadowolenie, świadczące o tym że ten dzień zaczął się parszywie. Po tym, co usłyszał, nie miał co do tego wątpliwości. Z tą sprawą zwrócił się do niego zastępca szefa Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof oraz Niewymowny. Dostrzegł od razu kilka uchybień w ich postępowaniu albo przemilczenie pewnych informacji.
— Znaleźliście poważnie ranną, prawie na skraju śmierci kobietę i nie wezwaliście kogokolwiek z Departamentu Przestrzegania Prawa czy pominęliście to w swojej opowieści? Znaleźliście ją na miejscu zbrodni, w tym przypadku napaści. Narzędzia zbrodni nie było obok ofiary? To, czy była mugolką, czarownicą, charłakiem może potwierdzić albo wykluczyć przesłuchanie jej, jak i żyjących w okolicy miejsca zbrodni mieszkańców Doliny. I jeszcze zabraliście dowód w sprawie napaści? Proszę was o przekazanie go w moje ręce. — Przemawiał na pozór spokojnie, z typową dla siebie powagą jednak jego głos w każdej chwili mógł zostać podszyty lekką irytacją. Wybrzmiała w nim także doza pogardy do mugoli, mugolaków i charłaków, wynikająca z poczucia wyższości jakie zaszczepiono w nim przed wieloma laty w domu rodzinnym. Znalazłyby się osoby, które twierdziłyby, że taka postawa nie przystoi Aurorowi. Z czego co wiedział albo podejrzewał, to obaj Lestrange'owie nie zaliczali się do tego grona. Będzie musiał spisać protokół z przyjęcia tych zeznań i przejęcia jedynego dowodu w tej sprawie. Ta sprawa zdecydowanie powinna trafić do właściwego departamentu.
— Otrzymujecie w tym momencie status świadków w tej sprawie. Czy mogą być jeszcze inni świadkowie, chociażby gapie, które ściągnęły wasze działania? Jeden z was pokaże mi miejsce zbrodni. — Poinformował ich o takim obrocie spraw, który pozostawał dla niego oczywistością. Na razie nie ma jakichkolwiek dowodów na to, że są podejrzanymi. Potrzebował dotrzeć do pozostałych świadków, jeśli takowi istnieją. Powinien zobaczyć miejsce zbrodni, nawet jeśli od popełnienia przestępstwa minął już jakiś czas. Przejęcie dowodu pozwoli mu skonsultować się z Widmowidzem, który zdołałby dostrzec przeszłość powiązaną z tym przedmiotem, może nawet w trakcie napaści na kobietę.
— Przypominajka? Interesujące. — Stwierdził, gdy ów magiczny przedmiot został mu pokazany i ostatecznie trafił na jego biurko wraz z torebką należącą do ofiary. Docenił tego rodzaju współpracę.
— Zajmę się tym. — Zapewnił ich odnośnie sprawdzenia zawartości portfela ofiary. — Do którego mugolskiego szpitala ją zabrali? Zamierzam z nią porozmawiać, skoro jest szansa na to, że może przeżyć. Jest taka możliwość, że potrzeba posiadania różdżki popchnęła napastnika do ataku. — Udanie się do mugolskiego szpitala nie było dla niego idealnym sposobem na spędzenie paru godzin swojego życia, jednak to było coś, co musiał zrobić. Zeznania ofiary mogą rzucić nowe światło na tę sprawę. Dobry mugol to martwy mugol. Pomyślał święcie przekonany o słuszności swoich poglądów.
— Potwierdzi to albo wykluczy przeprowadzone dochodzenie. — Zwrócił się do Rodolphusa. Spoglądał na obu Lestrange'ów badawczo, jakby chciał ich zapytać czy chcą mu coś jeszcze przekazać. Zatajanie czegokolwiek nie wyjdzie im na dobre.