Po tym jak tylko Augustus wrócił do swojej żony usiadłaś do biurka i napisałaś list do Olivii. Była ostatnio jedną z niewielu osób, którym byłaś w stanie cokolwiek powiedzieć o swoim życiu. Czułaś, że jesteś na skaju istnienia, że cała ta sytuacja z nim cię przerasta. Byłaś w stanie dzisiaj mu się oddać tylko dlatego, że jego dotyk działał na ciebie w tak elektryzujący sposób. Bałaś się tych uczuć, chciałaś z nimi walczyć, ale nie byłaś w stanie. Na samą myśl o jego pocałunkach dreszcz przechodził po twojej skórze, łapał cię w objęcia chłodu uświadamiając ci, że nigdy nie będziesz z nim szczęśliwa. Plułaś sobie jednak w twarz, że nie mogłaś się zgodzić na ten wyjazd, chciałaś leżeć w łóżku i płakać, ale nie mogłaś. Nie byłaś tego rodzaju człowiekiem, prawda? Chciałaś być logiczna, pragmatyczna, rozwiązywać swoje emocje za pomocą świętej i niezawodnej logiki. Emocje zawsze wszystko psuły, popsuły nawet twoją relacje z własnym umysłem. Nigdy nie chciałaś być przyczyną zdrady, a teraz? Prawie do tego doszło. Twoje policzki rumieniły się, gdy tylko pomyślałaś o jego dłoniach, które wędrowały w zakazane emocje, z żadnym mężczyzną nie czułaś się, aż tak dobrze jak z nim.
Siedziałaś już od pół godziny przy barze i piłaś drugą szklankę whisky z lodem. Ohydny trunek, który sprawiał, że chciałaś się krzywić, gdy tylko znajdował się w twoich ustach. Już nie śmierdziałaś jeziorem, w którym jeszcze parę godzin temu pływałaś, pachniałaś na powrót tą przeklętą lawendą, ubrana byłaś w wąskie czarne spodnie i jasną, kolorową bluzkę. Włosy były lekko spuszone, na szybko rozczesane i niedbale wygładzone w niektórych miejscach, aby nie wpadały ci na twarz. Zwykle musiałaś im poświęcić więcej czasu, ale tym razem nie miałaś na to ochoty. Na szyi wisiał ci złoty naszyjnik z granatowym oczkiem, który dostałaś od rodziców na piętnaste urodziny. Zakładałaś go, gdy naprawdę było ci źle, gdy nie potrafiłaś ogarnąć swojego umysłu i emocji, gdy logika zawodziła. Usta nadal były krwiście czerwone, jedynie to się nie zmieniło. Twoja prawa noga nerwowo podrygiwała w oczekiwaniu na twoją przyjaciółkę. Ludzie za plecami podskakiwali, bawili się, śpiewali i tańczyli, a ty siedziałaś spięta rozglądając się po pomieszczeniu. Czekałaś na Olivie, ale pragnęłaś zobaczyć tutaj kogoś innego, prawda? Słodkiego zapomnienia z twojej przeszłości. W końcu oczy rzuciły ci się ude włosy, zmrużyłaś oczy i pomachałaś do Olivii.
– Dobrze, że jesteś – szepnęłaś jej do ucha i zamówiłaś u barmana całą butelkę whisky. Poprosiłaś jeszcze o wiaderko lodu, rzuciłaś odpowiednią sumę pieniędzy i ruszyłaś w stronę jakichś stolików z kanapą w rogu klubu.