Avelina była raczej typem osoby, która bała się uciekać, bała się szaleć. Dopiero w ostatnim czasie zaczęła robić więcej głupot jakby życie statyczne zaczynało ją przerażać. W jej głowie rodziła się myśl, że nie chciała tak umierać, że zazdrościła swoim rodzicom tego szczęścia, które sobie tworzyli. Zawsze chcieli ją wciągnąć w fascynacje podróżami, ale bała się tego i wolała wić sobie tutaj sieć przyjaciół, z którymi mogła spędzać czas i mieć poczucie złudnej przynależności, a wtedy pojawił się Augustus i wszystko zepsuł, bo przypomniała jej się miłość do niego, a to zabolało. Potrzebowała teraz czegoś, co ją od tego odciągnie. Gdy Alex mrugnął do niej uśmiechnęła się. Poczuła coś ciepłego w okolicach żołądka, mężczyzna miał przystojną aparycję, ale na razie nie potrzebowała się pakować w relacje międzyludzkie, prawda? Westchnęła jednak ciężko i oparła się o poręcz schodów prowadzących do pomieszczenia, gdzie zniknął jej rozmówca. Był zaskakująco lekki, zwinny i przyjazny. Nie spodziewała się czegoś takiego po obcym człowieku. Zagryzła nerwowo wargę jak zastanawiając się, czy nie pójść dalej, ale obiecała go zaprowadzić do kawiarni, więc może nie powinna go tak wystawiać? Nie spieszyła się nigdzie, musiała się rozluźnić, musiała przestać myśleć o tym, co wydarzyło się wczoraj i do czego był zdolny Augustus. Chciała mu dać szansę, ale tylko jako przyjaciel. Nie mogła przecież z nim być… nie mogła rozwalać jego małżeństwa, nie chciała być tego częścią, powodem skandali, które Rookwood by wywołał odchodząc od swojej żony i trójki dzieci. Gdy wyszedł z smutną informacją Avelina poklepała go po plecach.
– Nie ma co się przejmować – odpowiedziała, ale sama byłaby sfrustrowana na jego miejscu. Ciekawe skąd miał ten kupon. – I kuzynki i tak zaprowadzę cię. Powiem ci, że w nocy zamienia się w klub, więc można się tam też pobawić – uśmiechnęła się i ruszyła w stronę Klubokawiarni Nory.
– Nora ma naprawdę świetne wypieki, jest coraz bardziej znana w okolicy – odpowiedziała z nieukrywaną dumą. – Skąd pan jest? – zapytała przytrzymując jedną ręką swoją torbę i zerkając na niego z uwagą. Dziwiło ją to, że mężczyzna nadal był w dobrym humorze po tym jak okazało się, że jego kupon był przeterminowany.