Dla będącego służbistą Chestera wszystko musiało być jak należy, zgodnie z przepisami. Dla niego wszelkie uchybienia były niedopuszczalne. Miał niską tolerancję na nieposłuszeństwo w każdej postaci. Jednoznacznie orzekł, że podczas wykonywania przez nich tych wszystkich czynności powinien towarzyszyć im pracownik Departamentu Przestrzegania Prawa, mogący poświadczyć przed nim o prawdziwości przedstawionej przez tych dwóch czarodziejów wersji zdarzeń, mających uwiarygodnić ich zeznania albo ze świadków uczynić podejrzanych. W tych kategoriach nie powinien rozpatrywać czystokrwistych czarodziejów i to jeszcze pracowników Ministerstwa Magii, zastępcy szefa departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof we własnej osobie oraz Niewymownego.
— Pozostaje mieć nadzieję, że pozostanie żywa abym mógł ją przesłuchać. Muszę o to zapytać, czemu mugolski szpital? Lecznica Dusz posiada odpowiednie zaplecze magomedyczne. — Siedzącemu przed nimi Chesterowi bardzo zależało na tym, aby ta kobieta jednak przeżyła. Przynajmniej do czasu tego przesłuchania, potem przestanie go obchodzić. Odsuwając na moment cechującą go nienawiść do wszystkiego co mugolskie, medycyna czarodziejów zawsze będzie dla niego bardziej zaawansowana niż ta praktykowana przez niemagów i dlatego w Lecznicy Dusz kobieta teoretycznie miałaby większe szanse. Gdyby okazała się mugolką to wezwany przez niego amnezjator po przesłuchaniu kobiety usunąłby jej wspomnienia.
— Lista nazwisk i adresów bardzo mi się przyda. Przyjąłem do wiadomości. — Zwracając się do Laurence'a polecił mu dopisanie adresów mieszkańców, których zna tak aby nie musiał poszukiwać odpowiednich ludzi jak zwykły Brygadzista pukając od drzwi do drzwi albo rozpytywać o nich właścicieli lokali. Przez nadany Rodolphusowi status świadka wskazanie mu lokalizacji miejsca zbrodni stało się jednym z jego obowiązków i to nie podlegało dyskusji.
— To czy tak było wykaże przeprowadzone dochodzenie. — Odpowiedział Rodolphusowi w sposób dobitnie wskazujący na to, że nie zamierza ferować wyroków, tylko polegać na dowodach. Nie zamierzał także polemizować co do aktywnego udziału martwych w śledztwie. Nie była to prawda, że nie pomagali. Wystarczyło aby po śmierci z przyczyn nienaturalnych trafili w ręce Cynthii Flint. Chester postrzegał ją jako najlepszą specjalistkę w swoim fachu. Zaangażowanie Laurence'a w uratowanie tamtej kobiety było godne podziwu, jednak z ust Chestera nie zwykły padać pochwały, wyrazy wdzięczności i pochlebstwa skierowane do osoby pracującej na wyższym stanowisku od niego. Nie zamierzał robić wszystkiego aby przypodobać się komuś, kto w przyszłości ma szanse zostać szefem departamentu.
— Informuj mnie na bieżąco o jej stanie zdrowia. — Odparł jedynie na słowa piastującego wyższe stanowisko czarodzieja. Nie odpowiadało mu to. Ile będzie musiał czekać? Dni, tygodnie albo miesiące? Nie zaprotestował, jeśli chodzi o użyczenie Lestrange'owi kawałka pergaminu, gęsiego pióra i atramentu. Przekazany mu pergamin po przeczytaniu i złożeniu wsunął do wewnętrznej kieszeni marynarki. Będzie mu potrzebna.
Przekazane mu dowody schował do swojej szafki. Zajmie się nimi po powrocie Doliny z Godryka, zwracając się do jednego z zatrudnionych w Ministerstwie Widmowidzów. Przez ograniczenie do minimum formalności wolałby zaangażować w to dochodzenie pracownika Departamentu Przestrzegania Prawa zamiast z innych wydziałów. Optymistycznie zakładając to, że w tym wydziale jest zatrudniony jakikolwiek Widmowidz. Odpowiednim źródłem informacji odnośnie poszukiwania przez niego odpowiedniego człowieka mogła okazać się Harper Moody, do której powinien się zwrócić o wskazanie mu kogoś takiego. W ostateczności pozostawało mu zapytanie swojej przełożonej o możliwość zaangażowania w to śledztwo spokrewnionego z nim Widmowidza - jego jedyna córka, Vespera posiadała ten rzadki dar i również pracowała w Ministerstwie Magii, tylko w Sali Artefaktów Departamentu Tajemnic.
Przyjdzie mu spędzić w Dolinie Godryka sporo czasu. Bo same oględziny miejsca zbrodni to jedno, ale zamierzał wykorzystać swój pobyt tam i odnaleźć wskazanych przez Laurence'a mieszkańców celem pozyskania ich zeznań. Jeśli ich nie zastanie pod wskazanym mu adresem to pozostawi im wezwanie do Biura Aurorów albo Brygady Uderzeniowej.
Oby ta sprawa okazała się warta jego cennego czasu, będąc faktycznie sprawą dla Aurora. Jeśli nie będzie mieć nic wspólnego z czarną magią to będzie to sprawa dla Brygadzistów, do których obowiązków należało reagowanie na pospolite przestępstwa i przestawianie niewłaściwie zaparkowanych mioteł. Jeśli po rozmowie z mieszkańcami uzna, że cała ta sprawa nie nosi znamion użycia czarnej magii przez sprawcę napaści na kobietę to będzie musiał przekazać to dochodzenie Brygadzie Uderzeniowej, włącznie ze spoczywającymi w jego szafce dowodami i świadkami, którzy będą musieli wszystko powtórzyć oddelegowanemu do prowadzenia tej sprawy Brygadziście.
— Zbieraj się, Lestrange. Nie mam całego dnia na rozmowy. Mam sporo roboty. — Polecił Rodolphusowi podczas wstawania ze swojego krzesła, które następnie obrócił siedzeniem z powrotem do biurka. Poprawił swój mundur, wygładzając czarny materiał, z którego został uszyty. Unosząc prawą dłoń wskazał młodszemu mężczyźnie kierunek, w którym mieściło się wyjście z Biura Aurorów i dalej wyjście z Departamentu Przestrzegania Prawa. Przed wyjściem w teren musiał poinformować o tym swoją szefową, której biuro zwykle mijał po drodze do swojego stanowiska pracy.