• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[2.01.1971] Show me what you got | Rodolphus, Robert

[2.01.1971] Show me what you got | Rodolphus, Robert
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#9
27.11.2023, 23:05  ✶  
Brew mu drgnęła, gdy Robert się zirytował. Na wizerunku Mulcibera pojawiła się dość wyraźna rysa, która zaskoczyła Rodolphusa na tyle, by ten uniósł brew i spojrzał ostro w kierunku starszego od siebie mężczyzny, ogniskując wzrok na jego twarzy, drgających mięśniach i szyi, która kurczyła się i rozkurczała, gdy oddychał nieco szybciej. Kto inny może by tej irytacji nie dostrzegł, ale była ona cholernie wyczuwalna dla Rodolphusa. W tej pracy nie było mowy o emocjonowaniu się, myślał że Robert to wiedział. Czyżby się mylił? Milczał jednak, słuchając tego co ma do powiedzenia. Brew powróciła na swoje miejsce, a młody Lestrange zabębnił paznokciami o podłokietnik fotela.
- Bez problemów nie ma rozwiązań- powiedział zimno. Chłód i rzeczowość były jego bronią, gdy w środku wzbierał gniew. Uprzejmy uśmiech, dyskretne pochylanie się nad obiektem i czułe słówka w połączeniu z ciepłym dotykiem potrafiły zadać więcej ran, niż krzyk czy rzucanie zaklęciami. W przypadku Roberta nie miał zbyt dużego arsenału, lecz opanowanie było chyba najlepszą kartą, którą mógł teraz zagrać. - Uważasz, że wyraźnym udziałem jest chodzenie po ministerstwie i pytanie, czy ktoś chce do nas dołączyć?
Zapytał miękko, łagodząc rysy twarzy. Wiedział, że nie miał przed sobą kobiety, na którą by to działało, lecz subtelne zmiany tonu, lekkie przekrzywienie głowy i to bezdenne spojrzenie, niewyrażające negatywnych (ani pozytywnych) emocji powinno pokazać Robertowi, że mimo tego drobnego zgrzytu nie zamierza go atakować.
- Cenna rada i piękne przysłowie. Czyżbyś mówił z autopsji, Robercie? - zapytał uprzejmie, ponownie bębniąc palcami i podłokietnik. Na chwilę przeniósł wzrok na swoją dłoń. Rodolphus miał jedną, ogromną wadę. Mimo całej naukowej pokory, potrafił być kurewsko wręcz butny i arogancki. - Pytam, bo nie bywam w lasach i górach, gdzie można spotkać te hipogryfy. Wracając jednak do sedna naszej rozmowy - za krótko pracuję w Departamencie, by polegać na kimkolwiek, mimo iż są osoby dobrze rokujące. Po twoim odejściu zapanował chaos, nad którym nie potrafią zapanować. I mimo iż wszystko z pozoru wydaje się działać jak dobrze naoliwiona maszyna... Tak od środka widzi się zgniliznę i fałsz, rdzę która trawi ten mechanizm. Jeżeli to są twoje kontakty, ufam ci. Ale tylko tobie. Swoje kontakty muszę sprawdzić, to zbyt ważna sprawa, by chociażby napomknąć o niej w towarzystwie hipokrytów, którzy teraz pracują w Departamencie.
Dopowiedział, powracając chłodnym spojrzeniem do Roberta. Lestrange w swojej opinii miał dużo więcej do stracenia, niż Mulciber.
- Proponuję zacząć od podstaw. Klasyfikacja na mugolskie pochodzenie i rozrzedzoną, brudną krew do trzech pokoleń. Dane najlepiej będzie zebrać z urzędów lub szpitali mugolskich. W przypadku czarodziejów mamy porządek. Pociągnę za sznurki, sprawdzę sam co się da, dobiorę odpowiednie osoby i prześlę ci sowę. W międzyczasie będę wdzięczny, jeśli uruchomisz dawne kontakty. Jesteś osobą godną zaufania, jedyną jak na razie. Łączy nas wspólny cel i idea, coś większego niż niesnaski czy drobne uszczypliwości, które na pewno pojawią się jak wyboje na naszej drodze, o które łatwo się potknąć. To gra, która zmieni postrzeganie naszego świata i przysłuży się większej sprawie - jasno wyraził swoje stanowisko. Uśmiechnął się kącikiem ust, ale nie wstawał. Byłoby to wysoce niekulturalne w takiej sytuacji.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Robert Mulciber (2273), Rodolphus Lestrange (2013)




Wiadomości w tym wątku
[2.01.1971] Show me what you got | Rodolphus, Robert - przez Rodolphus Lestrange - 20.11.2023, 11:43
RE: [2.01.1971] Show me what you got | Rodolphus, Robert - przez Robert Mulciber - 21.11.2023, 21:31
RE: [2.01.1971] Show me what you got | Rodolphus, Robert - przez Rodolphus Lestrange - 22.11.2023, 10:52
RE: [2.01.1971] Show me what you got | Rodolphus, Robert - przez Robert Mulciber - 23.11.2023, 20:25
RE: [2.01.1971] Show me what you got | Rodolphus, Robert - przez Rodolphus Lestrange - 24.11.2023, 11:24
RE: [2.01.1971] Show me what you got | Rodolphus, Robert - przez Robert Mulciber - 26.11.2023, 12:47
RE: [2.01.1971] Show me what you got | Rodolphus, Robert - przez Rodolphus Lestrange - 26.11.2023, 13:32
RE: [2.01.1971] Show me what you got | Rodolphus, Robert - przez Robert Mulciber - 27.11.2023, 21:24
RE: [2.01.1971] Show me what you got | Rodolphus, Robert - przez Rodolphus Lestrange - 27.11.2023, 23:05
RE: [2.01.1971] Show me what you got | Rodolphus, Robert - przez Robert Mulciber - 04.12.2023, 19:19
RE: [2.01.1971] Show me what you got | Rodolphus, Robert - przez Rodolphus Lestrange - 04.12.2023, 20:20

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa